Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

Ocena spotkań z Głównym Lekarzem Weterynarii

2005/04/19 02:18:40


Kol. Tomasz Porwan

Ocena spotkań z Głównym Lekarzem Weterynarii

     Na przełomie 2004 i 2005 r. uczestniczyłem w trzech spotkaniach z nowo powołanym Głównym Lekarzem Weterynarii dr Krzysztofem Jażdżewskimn; w Sali Sesyjnej Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu - spotkanie z lekarzami wet. województwa wielkopolskiego, w Namysłowie - z przedstawicielami Ogólnopolskiego Porozumienia Stowarzyszeń Lekarzy Weterynarii Wolnej Praktyki oraz w Warszawie - z przedstawicielami KRL-W i Ogólnopolskiego Porozumienia Stowarzyszeń (rozmowy trójstronne).
     Główny Lekarz przedstawił nam swoją wizję pracy na rzecz naszego zawodu w najbliższym czasie. Poinformował, iż chce zmienić dotyczące nas ustawy, ale dopiero w perspektywie następnego parlamentu - przecież będzie wtedy inny rząd i dr-a Jażdżewskiego pewnie w nim nie będzie, zaś jego plany zostaną wyrzucone do kosza. Główny Lekarz nie bardzo więc kwapi się do podejmowania rozmów na temat dnia dzisiejszego . Jedyne, co udało się nam "wydusić", to obietnica wystąpienia do Ministerstwa Finansów o zmianę zapisów dotyczących zawierania umów na czynności z wyznaczenia przez powiatowego lekarza weterynarii (chodzi o to by mogły być zawierane z zakładami leczniczymi). Nie ma mowy o podwyżkach wynagrodzeń za badania bydła i inne. Wydawałoby się, że jeśli w zeszłym roku Minister Rolnictwa ( Pan Pilarczyk ) coś nam obiecał, mało - nawet podpisał porozumienie, to obecnego Głównego Lekarza powinno to do czegoś zobowiązywać - reprezentuje przecież ten sam Rząd ! Główny Lekarz roztacza wizję nowych zadań dla lekarzy weterynarii, ale nie mówi nic o tym, skąd weźmie na to pieniądze, nie odpowiada nawet na zadane na ten temat pytanie ( tak było podczas spotkania w Poznaniu).
     Następny istotny problem, to znakowanie zwierząt. Tutaj padły z ust Głównego Lekarza zdania kuriozalne : w tym roku nikt nie będzie się interesował znakowaniem świń, nikt też nie będzie za brak znakowania karał rolników ( a niechta robią se co chcom te bidne chłopy), a za brak identyfikacji świń odpowie pewnie lekarz powiatowy. Ocena sytuacji jest prosta : za cały ten bajzel legislacyjno - prawno - społeczny odpowiada Rząd i politycy, zaś kłopoty z tego wynikające i konsekwencje prawne spadają na lekarza powiatowego i współpracujących z nim lekarzy prywatnych.
     Mam takie ciche marzenie, że pojawi się lekarz wojewódzki lub powiatowy, który napisze do swojego zwierzchnika i do miejscowego wojewody, i do miejscowego kacyka z rządzącej aktualnie partii, że nie podpisze umów z lekarzami prywatnymi - jest to niemożliwe, ponieważ byłyby one niezgodne z którąś z ustaw , a co za tym idzie - nie weźmie odpowiedzialności za niewykonanie nałożonych na niego zadań. Myślę , że taki lekarz byłby nie do zdjęcia ze stołka, bo stanęliby za nim wszyscy lekarze prywatni.
     Wydaje się, że całe te spotkania i rozmowy są tylko grą na zwłokę, aby cicho było w weterynarii - zbliżają się przecież WYBORY. Po wyłączeniu szczepienia psów z wyznaczenia, może być tak, że nie będzie chętnych do badań bydła. Psy są nasze, krowy wasze - i co Pan na to Główny Doktorze?

Biuletyn Informacyjny nr 16 z marca 2005 roku Wielkopolskiej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej

PS; Zarząd Stowarzyszenia "Medicus Veterinarius" z wielkim zdziwieniem i zaniepokojeniem przeczytał informację Prezesa Bartosza Winieckiego zamieszczoną w "Życiu Weterynaryjnym" nr 4 (2005) na stronie 197 o spotkaniu z Głównym Lekarzem Weterynarii 18 stycznia 2005 roku w Warszawie. Dlaczego Pan Prezes opowiada na forum krajowym rzeczy , które wogóle nie miały miejsca.Przypisuje Stowarzyszeniu "Medicus Veterinarius", że wyraziło zgodę na podpisywanie umów w kształcie proponowanym przez GIW, a także o naszym sprzeciwie wobec uwolnienia z wyznaczeń szczepienia psów przeciw wściekliźnie. Nie rozumiemy, dlaczego Szanowny Pan Prezes usłyszał zupełnie coś odwrotnego niż kilkanaście osób obecnych na tym spotkaniu.Nasze Stowarzyszenie od maja 2004 roku nie zmieniło stanowiska w sprawie niekorzystnych dla lekarzy wet. umów, co wielokrotnie wykazywaliśmy podczas spotkań w GIW-ie, jak również na tym spotkaniu. Co do "uwolnienia psów", to także w pełni poparliśmy postulat dr Tadeusza Jakubowskiego o konieczności wyłączenia szczepień p. wściekliźnie z wyznaczeń. Jednocześnie dziękujemy Kol. dr T.Jakubowskiemu za ciągłe i aktywne działania na rzecz lekarzy wolnej praktyki na forum krajowym. Szanowny Panie Prezesie Krajowej Rady lekarsko-Weterynaryjnej! Może gdyby nasze stanowisko było odwrotne, tzn. zgodne z Pańskim, to napisałby Pan w "Życiu" odwrotnie, czyli że nie zgadzamy się z GIW-em. Zupełnie jak w radiu Erewań, gdzie podano informację , że w Moskwie ukradziono samochód. Wszystko by się zgadzało, tylko że nie w Moskwie , a w Odessie, nie samochód, a rower i nie ukradziono , a zgubiono.Ale informacja poszła już w świat. Na większości Zjazdów izb okręgowych Pan Prezes systematycznie przekręcał fakty o działalności "Medicusa". Nie rozumiemy takiego postępowania.Mamy nadzieję, że to , co Pan usłyszał na Zjeździe Izby Warszawskiej może choć w małym stopniu zmusi Pana do przemyślenia swojego postępowania.Już prawie od roku obserwujemy Pańską wrogość w stosunku do Stowarzyszenia "Medicus Veterinarius". Brak poparcia czynnego protestu, popieranie strony rządowej w rozmowach w ministerstwie w sierpniu 2004 roku, przekręcanie faktów na łamach "Życia Weterynaryjnego" i wiele innych daje nam wiele do myślenia przed Zjazdem w Toruniu.

Zarząd Stowarzyszenia "Medicus Veterinarius"

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.