Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>
Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

Sprostowanie w sprawie protokołu z posiedzenia ...

2005/05/07 01:39:33


Sprostowanie w sprawie protokołu z posiedzenia Prezydium Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej z dnia 18 stycznia 2005 r.

     W sprawozdaniu z XXI posiedzenia Prezydium Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej, zamieszczonym w "Życiu Weterynaryjnym" nr 4 z 2005 r na stronie 197 znalazła się informacja prezesa KRL-W Bartosza Winieckiego o spotkaniu Głównego Lekarza Weterynarii Krzysztofa Jażdzewskiego z przedstawicielami Stowarzyszenia „Medicus Veterinarius” i KRL-W 18 stycznia 2005 roku.
     Początkowo ze zdumieniem, a potem z oburzeniem przeczytałem, że pan Prezes wkłada w moje usta słowa, których nie mówiłem i wypowiadać nie mogłem, ponieważ moje poglądy na ten temat, którym niejednokrotnie dałem wyraz na publicznym forum zebrań wyborczych, posiedzeń Rady Warszawskiej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej, na zjeździe sprawozdawczo wyborczym WIL-W oraz na wyżej opisanym spotkaniu było dokładnie przeciwne. Ale po kolei!
     Na spotkanie z Głównym Lekarzem Weterynarii byłem zaproszony rzeczywiście przez przedstawicieli Stowarzyszenia „Medicus Veterinarius”, ale jako Wiceprezes WIL-W, ponieważ nie jestem członkiem Stowarzyszenia. Nasza Izba natomiast jako jedyna w kraju w całej rozciągłości, czynnie, między innymi w osobach Prezesa Tadeusza Jakubowskiego i mojej wspierała działania Stowarzyszenia dotyczące wpierw negocjacji z Rządem,a potem protestu lekarzy weterynarii.
     Wielokrotnie zabierałem głos na spotkaniu 18 stycznia, starając się nakłonić Głównego Lekarza, aby nie tylko zajmował się planami i wizją weterynarii w roku 2006 i później, ale również konkretnie zajął stanowisko co do rozporządzeń i przepisów na 2005 rok dotyczących wyznaczeń wolnopraktykujących lekarzy do nadzorów, badania zwierząt rzeźnych i mięsa oraz monitoringów. Wywołałem tym niezadowolenie Głównego Lekarza, łącznie z propozycją opuszczenia zebrania, skoro nie interesują mnie wizje weterynarii w przyszłości. Odpowiedziałem, że o przyszłości weterynarii w latach 2006 i późniejszych nasz samorząd i Stowarzyszenie będzie rozmawiało w stosownym czasie prawdopodobnie z innym lekarzem weterynarii piastującym stanowisko Głównego Lekarza Weterynarii i z inną opcją polityczną w Rządzie. 2005 rok natomiast trwa, decyzje w sprawie nowelizacji umów związanych z wyznaczeniami, formami opodatkowania należy podjąć jak najszybciej. Uzyskaliśmy w końcu zapewnienie, iż doktor Jażdzewski podejmie próby rozmów z Ministrem Rolnictwa i Rozwoju Wsi i Ministrem Finansów w sprawie zmian niekorzystnych dla naszej korporacji, obecnych rozwiązań.
     Na temat szczepień przeciwko wściekliźnie wypowiedziałem się jasno, że wolnopraktykujący lekarze weterynarii i ja osobiście jestem bardzo usatysfakcjonowany nowelizacją ustawy wyłączającą tę czynność spod gestii powiatowych lekarzy weterynarii. Uważałem i uważam, że samorząd doskonale poradzi sobie z przestrzeganiem terytorialnych podziałów w tym zakresie. Wyrażałem i wyrażam pogląd, że im więcej spraw związanych z organizacją i funkcjonowaniem weterynarii będzie w gestii samorządu, tym większą korzyść odniesie cała nasza korporacja. Sprawnie działający i skuteczny samorząd to najlepsza wizytówka zawodu. Dlatego wielokrotnie wzywałem kolegów na różnych zebraniach, abyśmy nie bali się brać naszych spraw w swoje ręce. Tylko przez działanie i branie na siebie odpowiedzialności za skutki można konsolidować naszą społeczność i osiągać zamierzony cel. Najwyraźniej Pan prezes Winiecki tego wszystkiego nie słyszał i nie zauważył, mimo że słyszały i zauważyły to inne, uczestniczące w spotkaniu osoby. Być może powodem było to, że Pan prezes okazywał, że nasze negocjacje zupełnie go nie interesują i ostentacyjnie zajmował się pracą przy komputerze. Odezwał się raz, czy dwa krytykując właśnie nowelizację przepisów dotyczących szczepień przeciwko wściekliźnie argumentując, że ich wyłączenie spod władztwa powiatowych lekarzy weterynarii jest niekorzystne, bo nastąpi dezorganizacja, chaos, a niektórzy lekarze wolnej praktyki będą wjeżdżali sobie w teren stosując dumpingowe ceny szczepień. Szczególne słowa krytyki skierował wobec prezesa WIL-W dr Tadeusza Jakubowskiego obwiniając go o spowodowanie nowelizacji ustawy. O dziwo! Na posiedzeniu Prezydium swoje poglądy i wypowiedzi włożył w moje usta. Stanowczo protestuję przeciwko takim zwyczajom i metodom. Nie wiem czym kierował się Pan prezes. Jeśli sądził, że to poprawi przed Krajowym Zjazdem jego niskie notowania spowodowane całym kształtem działań w całej kadencji i wątpliwymi, być może poza turystycznymi osiągnięciami na polu działalności społecznej to sądzę, że jest bardzo naiwny i nie docenia mądrości i zmysłu obserwacji naszych kolegów ? lekarzy weterynarii. Oni po prostu widzą i wiedzą, że metody asekuracji, półprawd i kłamstw w celu osiągnięcia wyłącznie własnych korzyści i kariery nie liczącej się z interesami ogółu w naszym samorządzie musza odejść do lamusa. Dlatego jeszcze raz żądam sprostowania wypowiedzi na łamach „Życia Weterynaryjnego”. Apeluję również do kolegów o mądre wybory i aktywne działania, a także o godność i odwagę osobistą, której nie zastąpią żadne przepisy ani ustawy. Weźmy swoje sprawy w swoje ręce - mądrze wybierzmy swoich przedstawicieli, którzy będą aktywnie i konsekwentnie działali w interesie nas wszystkich.

Wiceprezes Warszawskiej
Izby Lekarsko-Weterynaryjnej
Marek Mastalerek

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.