Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

"Smrodek w Izbie Winieckiego" Jacek Sośnicki

2005/06/01 01:10:22


Smrodek w Izbie Winieckiego

     Zbliża się Zjazd Sprawozdawczo-Wyborczy w Toruniu. Im bliżej do niego, tym więcej afer i bałaganu wokół naszej korporacji. Główni bohaterowie ubiegłorocznej „zadymy” panowie: Kołodziej i Leonkiewicz, których tak hołubiła Krajowa Rada i jej Prezes, wycofali się na z góry upatrzone pozycje. Kołodziej handluje mięsem z Rosją, choć to właśnie za zły wynik kontroli rosyjskiej oficjalnie wyleciał ze stanowiska Głównego. Leonkiewicz zarządza w Constarze, choć tam właśnie przerabia się „zielone kiełbasy na białe” i nie opowiada już bajek w telewizji o kominach płacowych, bo dziś sam jest tym kominem. „Pecunia non olet” jak mawiali starożytni. Dziwne, że ci „panowie” o mentalności straganiarzy do dziś nie zostali ukarani przez Krajowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej. Jak stwierdził on w Radomsku, nie było ku temu przekonywujących dowodów. Może maturzystka Renata Beger pomoże Rzecznikowi zobaczyć swymi „kurwikowymi oczami” to, co my wszyscy widzieliśmy i słyszeliśmy w telewizji. Cała korporacja poczuła się opluta, a Rzecznik nie ma dowodów i twierdzi ,że „pada deszcz”. Pozostaje nam tylko wiara, że udławią się swymi „judaszowymi srebrnikami”. A swoją drogą co to za Rzecznik i co to za Izba, która nie potrafi osądzić i wyrzucić „chwasty” ze swoich szeregów. Napisane jest jednak, że „niech ten, który jest bez winy, pierwszy rzuci kamień”. Tak moi drodzy, to my wynieśliśmy tych ”osłów” na piedestał. Wybieramy w powiatach i okręgach małych oszołomów i despotów, a ci w „krajówce” urastają do dużych, a w GIW-ie do monstrualnych rozmiarów.      Nie wszystkim jednak dane jest wybierać. Ponoć w Lublinie połowa lekarzy w ogóle nie została poinformowana o wyborach, bo mogliby jeszcze coś wybrać, a po co kiedy jest dobrze. Naszym zadaniem jest płacić składki, a działaczy - działać. Oni już tam najlepiej wiedzą, co nas dziś najbardziej boli i co należy zrobić.
     Niektórzy z nich będąc „misjonarzami” krzewią wiedzę o swoich rzekomych sukcesach po całej Europie za nasze pieniądze. Gdyby jednak potrafili trochę słuchać, to może przywieźliby w powrotnej drodze jakieś gotowe i sprawdzone rozwiązania dla polskiej weterynarii, które z powodzeniem funkcjonują w Niemczech czy Francji.
     Uważam, że Prezes Winiecki powinien czasem zabierać do Brukseli kol. Jażdżewskiego i wspólnie przywieźć już teraz te unijne zarządzenia, które mają obowiązywać dopiero w 2006 roku. Koledzy w terenie nie mają już cierpliwości czekać rok na zmiany, które być może nic dobrego dla nas nie wniosą. Dlaczego my musimy wciąż eksperymentować na własnym życiu ?
     ”Krajowa Rada Winieckiego” ze zdumieniem stwierdziła w Lublinie, że tamtejsza Okręgowa Rada ukryła przed nimi połowę swoich członków . Myślę, że jest to oczywisty wyraz dezaprobaty dla wielkości składki na Krajową Izbę, której działania są mdłe i żadne, a wydatki duże. Jeśli w Toruniu niepowiadomieni członkowie z Lublina niemający swoich delegatów złożą protesty, to będzie niezły „smrodek” na zjeździe. Prezes Winiecki wytyka dziś „prywaciarzom”,że nie posłuchali ”wrocławskiego apelu” sprzed roku o niepodpisywaniu umów na czynności z wyznaczenia. Myślę jednak, że jest to wynik braku wiarygodności takich apeli i stanowisk, które dziś się głosi, a jutro - bagatelizuje i wycofuje. Wielu działaczom marzy się silna i zdecydowana Izba, ale boją się w poszczególnych przypadkach podjąć uchwały, które zobowiązywałyby członków korporacji do zachowania dyscypliny. Gdyby była uchwała Krajowej Rady i w ślad za nią uchwały Rad Okręgowych, to myślę, że nikt by nie podpisał umowy, a tak mamy dziś dowolność interpretacji apeli i jak Polska długa i szeroka jedni badają ,a inni nie. Gdyby w sprawie sierpniowego protestu była uchwała Rady Krajowej i zdecydowane poparcie całej korporacji, to po 2-3 dniach wygralibyśmy wszystko. Dla Prezesa ważniejsze jednak wówczas było nie dać się Stowarzyszeniu, a nie sankcjonować jeszcze uchwałą „krajówki” jego głupi strajk.
     Koleżanki i Koledzy! Czas już, aby nowa Rada i jej Prezes zaczęli mówić tym samym głosem, co reszta korporacji. Nowa Rada Krajowa nie może się wahać, gdy przyjdzie zdecydowanie i jednoznacznie zawalczyć o nasze sprawy. Krasomówstwo i ogólnikowość oraz puste apele i deklaracje poparcia muszą na zawsze zniknąć z pracy Krajowej Rady. Musimy być silni, zdecydowani i bezkompromisowi w walce o wspólne sprawy, bo to jest nasze życie. Tylko tak odbudujemy prestiż zawodu zaufania publicznego. Tylko tak możemy poprawić swój byt oraz naszych rodzin. Tylko wówczas stać nas będzie na piękne europejskie praktyki, a Główny Lekarz nie będzie bezkarnie porównywał naszej ciężkiej i odpowiedzialnej pracy do „małpich ruchów”.

Jacek Sośnicki - Wielkopolska

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.