Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>
Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

Do czego prowadzą niechciane stosunki z...

2005/06/06 02:45:38


Do czego prowadzą niechciane stosunki z ...aparatem ucisku czyli instytucjami Państwa.

     W ubiegłym, pamiętnym dla weterynarii roku 2004 narzucono nam w miesiącu sierpniu umowy-zlecenia na wykonywanie czynności tzw. "urzędowych" w postaci szczepienia psów przeciw wściekliźnie, badania zwierząt rzeźnych i mięsa oraz innych czynności związanych ze zwalczaniem chorób zakaźnych zwierząt (obserwacje, monitoring, itp.). Ponieważ umowy te Inspektoraty Weterynarii zawierać miały z lekarzami wet.-osobami fizycznymi, a nie z ich firmami, przeto prowadząc spółkę cywilną dwuzakładową zrezygnowałem ze wszystkich czynności urzędowych na terenie gminy oddalonej od mego miejsca zamieszkania, m.in. dlatego, że uzyskanymi tam z tego tytułu zarobkami, obciążającymi me osobiste konto (podatek, ZUS) musiałbym się dzielić ze swym wspólnikiem, co mogłoby mieć dla mnie niezbyt miłe konsekwencje prawno-finansowe, gdyż na dodatek jestem rencistą z tytułu choroby zawodowej(w 1977r postać kliniczna brucelozy, a w 1979r porażenie nerwu twarzowego w następstwie szczepiena przeciw wściekliźnie polską szczepionką "mózgową").
Uważałem się za przewidującego i nawet trochę inteligentnego, zadowolonego z siebie. Moje samozadowolenie zostało srogo ukarane. I teraz niektórzy Koledzy ze Stowarzyszenia „Medicus Veterinarius” powiedzą: „Frajerze! Po co wogóle podpisywałeś umowę? Pieski mogłeś sobie szczepić, mięsko badać bez jakichkolwiek kontaktów i stosunków z aparatem państwowym, a ty idioto chciałeś być legalistą”. I będą mieli rację. Uczciwość nigdy nie była w cenie, nawet ta minimalna, która pozwoli nam wogóle spać. Wielu tak robiło i co? I nic. Nikt nic nie wie. Chyba, że były Dyrektor Departamentu Weterynarii uważający się jeszcze za lekarza wet zasugeruje to w wydawanym za nasze pieniądze "Życiu weterynaryjnym", że „bieda” zmusza lek.wet. do ukrywania dochodów z tytułu badania mięsa i uszczupla dochody państwa. Mam postulat, aby na Krajowym Zjeździe Sprawozdawczo-Wyborczym Izby zabronić temu człowiekowi publikacji w naszym czasopiśmie. Niech publikuje w prasie „rzeźnickiej”. Tam jest jego miejsce. „Pseudomędrzec” oderwany od rzeczywistości nie ma pojęcia o tym w jakie szambo wdepnęło dobrowolnie 90% polskich lekarzy wet. podpisując w b.r. gorzej niż niekorzystne dla siebie umowy-zlecenia, m.in. na badania monitoringowe bydła, gdzie nawet koszty dojazdu są opodatkowane przez Urzędy Skarbowe i obarczone opłatami na rzecz ZUS.
Toż to uczciwość naiwniaków, jakiej nie ma na całym świecie!!!
I takich ludzi posądzać o przywłaszczanie nienależnych im pieniędzy! Skandal. Nieco odbiegłem od swych niegodnych stosunków z aparatem ucisku Państwa, ale skojarzenia nasuwają się same. Podobnie, jak i te dotyczące kary za grzechy, za same stosunki. Tak jak za stosunki pozamałżeńskie karą może być wstydliwa choroba lub mile brzmiące Phtirius pubis i efekt pustego portfela.
Otóż pobierając rentę, po rozliczeniu się PIT-em z fiskusem muszę poinformować o swych przychodach ZUS. I tutaj wreszcie dochodzę do kary za moje niegodne stosunki z aparatem ucisku Państwa. 03 czerwca 2005r otrzymałem z ZUS decyzję, w której napisano, że „W roku 2004...osiągnięty przez Pana przychód wyniósł 19.836,36zł i przekroczył niższą kwotę przychodu ustaloną dla tego roku, tj.18.976.60zł”. „Z zestawienia kwot podanych...wynika, że pobrał Pan nienależne świadczenie w kwocie 859,76 zł”.
Zacząłem przeglądać kopię swego PIT-a i za cholerę nie mogłem dojść skąd ta kwota przychodu 19.836,36 zł się wzięła. Zadzwoniłem do Pani „Starszy Aprobant”, która wydała decyzję z pytaniem: skąd wzięła się ta kwota? Pani „Starszy Aprobant” wyjaśniła mi, że ponieważ moje dochody z tytułu działalności gospodarczej nie osiągnęły wartości 75%średniej płacy krajowej, od której oblicza się należność składek ZUS dla osób prowadzących działalność gospodarczą, przeto za mój dochód wzięto tą kwotę, tj.16.265,14zł i dodano do niej mój przychód (a nie dochód, gdyż ustawa mówi o przychodzie, a nie o dochodzie) z tytułu umowy-zlecenia z Inspektoratem Wet., tj.3571,22zł. Proste? Jak świński ogon. Proszę Pani! Patrzcie, jakie to Państwo jest mądre! Potrafi wyrolować bez mydła każdego. I to jest kara za bezmyślne stosunki z Państwem.
Minister Finansów (a w 1998r był nim prawdopodobnie Pan prof.Balcerowicz) w Ustawie o świadczeniach ZUS użył sformułowania „przychód” a nie „dochód” w celu oduczenia wszelkich rencistów i emerytów od wykonywania pracy, a durni, bezmyślni jak zwykle posłowie przyklepali to bez sprzeciwu. Jak łatwo rządzić naszym społeczeństwem i oszukiwać go. Każdemu rządowi trzeba patrzeć na paluchy, gdyż zawsze są pełne fałszu i obłudy.
Aby uzmysłowić sobie zakres kary jaką poniosłem zacząłem liczyć swe straty finansowe. Najlepiej zobrazuje je poniższe zestawienie:
-przychód pierwotny z umowy-zlecenia 3.840,- (100%)
-przychód Pow. Insp.Wet. 268,80 (7%)
-mój przychód brutto 2.856,95 (93%)
-koszty uzyskania przychodu 714,25 (20%)
-podatek 266,10
-koszty opłat bankowych 15,00
-dochód netto 2.575,35 (67%)
-kara ZUS 859,76
-faktyczny dochód 1.716,09 (44,7%)
Za badanie poubojowe świni pobierałem 11,00zł, pozostało mi z tego 4,92zł, zaś za szczepienie psa przeciw wściekliźnie 15,00zł., pozostało mi 6,70zł. Kupa szmalu! Nie ma co. Żadnych stosunków z Państwem!!! Przyjemność żadna, a efekty mizerne. Ponad 55% mojej krwawicy zabrało mi Państwo .Jakbym był krezusem.
W życiu żadna kobieta nie kosztowała mnie 55% moich dochodów. Niektóre nawet dyskretnie wkładały do kieszonki marynarki nominały o maksymalnej wartości ze słowami: „Ja też chcę się dołożyć” .Szkoda, że to tylko miłe wspomnienia. Od początku roku nawet nie chcę myśleć o jakichkolwiek stosunkach finansowych z państwowa weterynarią. Że kontrolują? Kontrolowali. I co? Zaproponowali mi abym kupił sobie laptopa i przewoźną drukareczkę po to, abym uzyskiwał podpis rolnika na tzw.kopii książki leczenia zwierząt gospodarskich. Fajni. Nic ich to nie kosztuje. Ciekawy jestem czy ich argumenty mogą przekonać Sąd Izby Lek.Wet. do odebrania prawa wykonywania zawodu za to „przestępstwo”. W żadnym wypadku nie mam zamiaru podrabiać podpisów usługobiorców. Nie chcę zakosztować jeszcze jednego doświadczenia życiowego. Chyba, żeby? No właśnie. W życiu wszystko jest możliwe.
Pomyślcie Koledzy o swych stosunkach z aparatem ucisku jakim jest Państwo. I policzcie sobie czy opłaca się Wam wykonywać jakiekolwiek czynności
I policzcie sobie czy opłaca się Wam wykonywać jakiekolwiek czynności zlecone? Miłego tyrania życzy Wam

Zdzisław Gołaszewsk

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.