Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>
Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

WYSTĄPIENIE W SEJMIE NA SPOTKANIU Z KLUBEM PARLAMENTARNYM PSL

2005/08/22 09:25:55


WYSTĄPIENIE W SEJMIE NA SPOTKANIU Z KLUBEM PARLAMENTARNYM PSL

     Dla bezpieczeństwa żywności pochodzenia zwierzęcego kapitalne znaczenie ma system identyfikacji zwierząt. Jest to niezbędne dla zachowania zasady monitorowania żywności "od obory do stołu".
     Jestem lekarzem weterynarii, praktykującym od 25 lat i zajmującym się głównie dużymi zwierzętami. Kategorycznie stwierdzam, że żadne akty prawne nie będą przestrzegane, jeśli nie zaistnieją instrumenty zmuszające rolników do prowadzenia dokumentacji i znakowania posiadanych zwierząt. Rolnicy, mimo iż są do tego zobligowani stosownymi przepisami zupełnie to ignorują. Jeśli chodzi o bydło sprawa jest w miarę opanowana. Wymóg posiadania paszportu oraz sprawna akcja kolczykowania dały swój efekt. Wprawdzie zdarzają się wypadki nieoznakowanych cieląt, bądź "przechowywanie" kolczyków i paszportów "na parapecie", ale są to jednostkowe zdarzenia.
     Gorzej wygląda sprawa, jeśli chodzi o trzodę chlewną. Śmiem twierdzić, że 80% stada trzody jest nieoznakowana.
Świadomość rolnika o konieczności prawidłowego oznakowania oraz prowadzenia stosownej dokumentacji w tym zakresie jest bardzo niewielka. Trzoda chlewna często znakowana jest dopiero po przywiezieniu do rzeźni. Zniesienie obowiązku posiadania świadectw zdrowia, dopuszczenie do powstania "obwoźnego skupu zwierząt" spowodowało totalny bałagan oraz uniemożliwiło prawidłową identyfikacje zwierząt. Zdarza się, że przewoźnicy chcąc ułatwić sobie pracę znakują zwierzęta jednym numerem, twierdząc, że pochodzą one z jednego gospodarstwa. Jest trudne do sprawdzenia, czy tak jest faktycznie. Brak świadectw zdrowia powoduje zupełny brak kontroli nad jakością zdrowotną zwierząt przywożonych do uboju. Nie ma też możliwości oceny czy i w jakim zakresie były stosowane środki wymagające zachowania okresów karencji.
     Idąc dalej tym śladem należy stwierdzić, że uchwalenie art. 5 pkt.1 "Ustawy o zakładach leczniczych dla zwierząt" z dnia 18.12.2003r. ("Zakład Leczniczy może być utworzony i prowadzony przez osoby fizyczne, osoby prawne albo jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej") jest bardzo niebezpieczny z punktu widzenia konsumenta.
     Załóżmy hipotetyczną sytuację, w której duże gospodarstwo rolne otwiera własny zakład leczniczy dla zwierząt. Jako kierownika zatrudnia młodego lekarza weterynarii, który oczywiście podlega służbowo dyrektorowi gospodarstwa. Czy aby napewno przy takiej zależności będą zachowane niezbędne okresy karencji dla zwierząt i produktów pochodzenia zwierzęcego ( jeśli będzie zachodzić groźba dużych strat materialnych)?
     Czy młody lekarz w tym układzie zależności służbowej będzie mógł skutecznie sprzeciwić się swojemu pracodawcy i czy to uczyni? Wydaje się, że wzorowanie się na przykładzie aptek czy poradni dla ludzi nie może tu powiedzieć mieć odniesienia, gdyż ludzi w przeciwieństwie do zwierząt się nie zjada. Przy tworzeniu Ustawy widać wpływ dużych gospodarstw, którym zależało na dostępie do tanich leków nawet kosztem zdrowia konsumenta.
     Należy także wspomnieć o istniejącej sporej sieci sprzedaży leków przywożonych z zagranicy, rozprowadzanych w przeróżnych punktach sprzedaży, sklepikach, u nieuczciwych hurtowników, dystrybutorów, czy przez osoby obsługujące zwierzęta "upłynniające" nadwyżki niewykorzystanych leków. Proszę mi wierzyć, że sprzedaż leków osobom nieuprawnionym i stosowanie ich poza wszelką kontrolą stanowi poważny problem lekarzy terenowych, nie mówiąc już o niebezpieczeństwie jakie stanowi to dla konsumenta.
     Chciałbym jeszcze powiedzieć kilka słów o monitoringu zwierząt. Zdrowie zwierząt to zdrowie konsumentów. Tworząc system monitorowania zwierząt trzeba pamiętać, że musi być on logiczny, ciągły i nie można na nim oszczędzać chcąc, aby był skuteczny. Obowiązujący obecnie system wymaga gruntownej przebudowy. Przedstawię to na przykładzie monitorowania chorób bydła: tbc (gruźlicy), białaczki i brucelozy. Do wykonania tych czynności Powiatowy Lekarz Weterynarii wyznacza decyzją określonych lekarzy. Lekarze podpisują stosowną umowę. Nie mogą jednak wykonywać tych czynności w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, lecz jako osoby fizyczne. Powiatowy Lekarz Weterynarii rozlicza ich pobierając zaliczkę na podatek dochodowy i potrąca ubezpieczenie zdrowotne. ZUS jednak lekarz musi opłacać z własnej działalności lub zatrudnić się. u kogoś (najczęściej fikcyjnie). Leki również musi nabyć w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, gdyż nie może ich kupić jako osoba fizyczna (reguluje to Ustawa Farmaceutyczna). Od całości jednak tj. czynności plus leki plus dojazd oblicza się wyznaczonemu lekarzowi podatek. Umowa ma charakter umowy - zlecenia, więc koszty wykonania czynności są zryczałtowane (bardzo niskie) 20 %. Należałoby to jak najszybciej zmienić. Nie mówiąc o stawkach, które uwłaczają godności lekarza weterynarii (2 zł z groszami za pobranie krwi od bydła, 5 zł za tuberkulinizację). Niech więc nikogo nie dziwi, że lekarze za te pieniądze i w tym systemie rozliczeń nie chcą tego robić. To, że dotychczas podpisywali umowy wynika z innych przyczyn, m.in zależności służbowych oraz pauperyzacji praktyk weterynaryjnych.
     Podobne rozliczenia i umowy z osobą fizyczną mają miejsce, jeśli chodzi o badanie zwierząt rzeźnych i mięsa. Właściciele zakładów ubojowych płacą Inspektoratom Weterynarii od ubijanej sztuki (co jest logiczne), natomiast lekarzom wypłaca się stawkę za godzinę pracy, ale nie więcej niż 93 % tego co zainkasuje Inspektorat. Rodzi to dziwne sytuacje i konflikt interesów między lekarzami badającymi a właścicielami rzeźni w przypadkach, gdy zdarzą się przestoje, awarie, oczekiwanie na żywiec itp. Lekarz jest w tym czasie obecny, ale nie zarobi ani złotówki. Przecież to jest chore. Należy to natychmiast zmienić.
     Być może wkraczam za bardzo na weterynaryjne podwórko, ale są to sprawy niezmiernie ważne, wiążące się bezpośredni z bezpieczeństwem konsumenta i zagwarantowaniem mu zdrowej żywności.

     Jakie widzę rozwiązania tej sytuacji:

  1. poprawa możliwości identyfikacji zwierząt
    · zlikwidowanie "skupu obwoźnego" i zastąpienie go stałymi punktami skupu z nadzorem weterynaryjnym,
    · wprowadzenie świadectw zdrowia dla zwierząt przeznaczonych do uboju,
    · rozliczenie rolników z ilości sprzedanych zwierząt (głównie trzody chlewnej) - zapobiegnie to sprzedaży na podstawione osoby np. wprowadzenie niewielkiej opłaty od wartości sprzedanej. W 2003 r. ubito ponad 21 mln sztuk trzody chlewnej. Gdyby wprowadzono opłatę np. 3 zł od sztuki pokryłoby to potrzeby Inspekcji w zakresie identyfikacji i rejestracji zwierząt.
    · należy dać instrumenty prawne dla Inspekcji do kontroli podmiotów nie zatwierdzonych, nie posiadających uprawnień (szarej strefy uboju i przetwórstwa).
  2. musi nastąpić natychmiastowa poprawa sytuacji kadrowej i finansowej Inspekcji. W Wielkopolsce średnie wynagrodzenie brutto w Powiatowych Inspektoratach Weterynarii wynosi 2100 zł, minimalne zaś 1270 zł. Niskie zarobki są przyczyną rezygnacji z pracy wielu cenionych pracowników, a poza tym jak tu może być mowa o dobrze opłacanych, obiektywnych, niezależnych kontrolerach weterynaryjnych,
  3. natychmiastowego, kompleksowego rozwiązania wymagają problemy związane z monitoringiem i innymi czynnościami z wyznaczenia Powiatowego Lekarza Weterynarii.
    · musi istnieć możliwość zawierania umów z lekarzem prowadzącym daną firmę, który mógłby wykonywane czynności rozliczać w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.
    · stawki za monitoring bydła muszą realnie wzrosnąć.
    · należy powrócić do bardziej sprawiedliwych i klarownych stawek "od sztuki" przy badaniu zwierząt rzeźnych i mięsa.
  4. należy wyasygnować większe kwoty na badanie pozostałości w żywności pochodzenia zwierzęcego
  5. w trybie pilnym poprawić art. 5 ust. 1 Ustawy o Zakładach Leczniczych dla Zwierząt.
  6. przyznać większe uprawnienia nadzorowi farmaceutycznemu poprzez wprowadzenie "zakupu kontrolowanego".

     Jestem przekonany, że działania te w znacznym stopniu przyczynią się do poprawy bezpieczeństwa żywności pochodzenia zwierzęcego i będziemy wówczas mogli z czystym sumieniem powiedzieć, że konsument spożywa bezpieczną żywność.

Prezes Rady Okręgowej Wielkopolskiej Izby Lek. - Wet.
Andrzej Moskal

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.