Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>
Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

Tym razem "O miłości" -pisze Włodek Szczerbiak

2005/11/13 20:43:43


O miłości…

Około miesiąca temu pojechałem do Bydgoszczy na otwarcie Media Markt-u. Kolejka była jak za dawnych, dawnych czasów. No, może z pewną drobną różnicą.

Jak stałem przez trzy dni po meble, w Aleksandrowie Kujawskim w bodajże osiemdziesiątym roku ubiegłego wieku – wtedy była lepsza organizacja. Komitet kolejkowy z wykazem tych, co doszli do kolejki i tych, co odpadli za nieobecność o trzeciej w nocy. Im bliżej dostawy, tym częściej była czytana lista. Gdy było wiadomo, jakie meble rzucą – podzieliliśmy je między czekających. Przy każdym nazwisku – mebelek. Dostawy starczyło tylko dla połowy. Reszta stała dalej, może ktoś zrezygnuje, odsprzeda? A może czekali z przyzwyczajenia? Po otwarciu magazynu rodziny „legalnych” otoczyły wejście tak, że obcy byli bez szans. Później poszło jak po sznurku.

W tym Media Markt’cie – tłumek nie umiał się tak zorganizować, nawet mimo specjalnych płotków antyzamieszkowych. Przyjechał autobus tych w czarnych widziankach. Z autobusu wybiegli w hełmach z przyłbicami, upychając gdzieś za plecami metrowe pały. Biegnąc sformowali dwuszereg. Dowódca stanął przed frontem i gestami wydał rozkazy. Oddział rozproszył się i zajął strategiczne stanowiska.

Tłumek kolejkowiczów stojących po sześciu, ośmiu w rzędzie – nagle wydłużył się, i schudł do zaledwie jednej, miejscami dwóch osób. W kolejce zapanowała grobowa cisza słychać było tylko zgrzyt podkutych buciorów i poklepywania pał o tarcze. Drużynnicy zajęli przyczółki, a ludziska w tłumie nawet papierosy przestali palić. Cóż ich do tego skłoniło? Ten oddział nawet niebyt wymusztrowany, mundury powypychane, porozciągane, niedopięte, każdy w innym odcieniu. Tarcze poobijane, z odłażącą farbą, miejscami popękane, pały nie pierwszej młodości. Nagolenniki, powgniatane miejscami hełmy.

Stanęli i zaczęli patrzeć, jak się sprawia kolejka. Żadnego kumoterstwa! Oni – to jednostka specjalna, a reszta – niesforna tłuszcza. Gdzieś po godzinie – dowódca pozwolił zdjąć hełmy. No mówię Państwu! Zakapiory, jeden w drugiego z twarzą taką, że normalnie człowiek przechodzi na drugą stronę ulicy. Żeby chociaż się ogolili, ale nawet jak któryś pomacał żuchwę maczetą chyba, to ostrożnie, żeby zbyt dużo brody nie zdrapać. Później takie nieregularne kępki zostają…

Wypatrzyłem jednego takiego z bardziej cywilizowaną twarzą. Stał osobno, w lekkim rozkroku i patrzył przenikliwym, świdrującym wzrokiem w tłum. Nikogo nie widział, mówię wam, był Boski! Poeta jakiś, czy co? – pomyślałem w pierwszej chwili. Ale nie, bojowy mundur i buciory, pała, tarcza ze śladami używania, jak u kolegów. Różnił się od nich, bo prawa dłoń drgała mu ustawicznie to prostował ją, to zwijał w pięść. Ręka z tarczą też ruszała się lekko w górę i w dół. Niby taki nie za duży, a szacunek miał nawet wśród swoich, obchodzili go kołem.

Przypomniało mi to szczepienie psów. Hen, dawno, dawno temu przyjechała do lecznicy milicja z całą psiarnią, tak z kilkanaście wilczurów z przekrwionymi ślepiami. I jeden kundel, pokurcz taki. Na oddzielnym samochodzie.
- A ten czego – pies komendanta? – zażartowałem.
- Poczekaj Włodek, zaraz zobaczysz! – odparła Ala Zarywczyńska.
W jednej chwili brytany zaczęły się gryźć między sobą. Jazgot nawet niespecjalny, sam ruch, kotłowanina, ręka, noga mózg na ścianie! Wtedy skoczył kurdupel. Minuta, a może pół i rozpędził tatałajstwo. Ot jak to nie wygląd świadczy o możliwościach!

Czy chcę porównać dwie epoki? Różnice między drugą i czwartą Rzeczpospolitą? Nie! Chcę powiedzieć o miłości do zawodu, o tym, czemu ta kolejka po telefax nasunęła mi takie skojarzenie. Otóż mój Qba podsłuchał, jak dwaj czarni zwierzali się sobie:
- Wiesz, kuchnia, teraz to plucha, ja najbardziej lubię przestawiankę z kibolami!

Doktorze, kolego Turniak! Nie pisz mi tu Waldek o rozczarowaniu zawodem! Czy jakiś normalny, wykształcony człowiek zechce włożyć rękę w dupę krowy? I to po pachę? Ten nasz zawód my też kochamy!

Włodzimierz Szczerbiak

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.