Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>
Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

"Czyżby secesja ?" pyta Włodek Szczerbiak

2005/12/09 23:16:18


Matrix – Reaktywacja, czy Wielka Wojna Secesyjna?

     My tu, wśród swoich rozmawiamy sobie o co ponętniejszych częściach ciała Maryni, a wybuchła Wielka Wojna Secesyjna! Wśród tachjonowej ciszy, wśród szmeru kwarków i mezonów pojawiły się nowe drgania. Sieć kryształów drży w rytmie nowej mechaniki relatywistycznej. Co więksi Badacze Pisma twierdzą, że ta Targowica zawsze istniała, teraz jedynie odżyła w sprzyjającym powiewie międzygwiezdnych wiatrów.

     Ad rem! Jak większość Państwa wie, albo dowie się niebawem, pojawił się człowiek chcący wskrzesić Stowarzyszenie Państwowych Lekarzy Weterynarii R.P. Wystąpił z dwoma bardzo nośnymi, merytorycznymi postulatami. Po pierwsze – natychmiastowe zawieszenie płacenia składek na rzecz Izby, a po drugie zmiana Ustawy o Zawodzie mniej więcej w taki sposób:

„na wniosek osoby wykonującej zawód lekarza weterynarii , zawiesza się członkowstwo w izbie lekarsko weterynaryjnej na czas sprawowania ( wykonywania ) pracy w inspekcji weterynaryjnej jako członka korpusu służby cywilnej . Zawieszenie jak wyżej skutkuje równocześnie wstrzymaniem uiszczania w tym okresie składki członkowskiej . Złożenie wniosku jest jednoznaczne z rezygnacją z tym dniem ze sprawowania funkcji w samorządzie lekarsko –weterynaryjnym , nie tracąc ciągłości i uprawnień w przypadku podjęcia działalności gospodarczej.”

     Starzy wyjadacze tej strony internetowej pewnie doskonale pamiętają dyskusje na te tematy. Doszliśmy wtedy do wniosku, że weterynaria jest jedna i tak niech zostanie.

     Wracają stare swary. Fakt, inicjatywa wychodzi ze strony lekarza urzędowego, który powołuje się na niezręczność przynależności do Korpusu Cywilnych Pracowników Państwowych w połączeniu z członkowstwem w Izbie. Jednym tchem, jako alternatywę proponuje absolutnie bezgrzeszne w takim przypadku –Stowarzyszenie Państwowych Lekarzy Weterynarii R.P. Retoryka jak dla mnie zawiła, ale może i do przyjęcia. Przepisy wytrzymają takie wolty.

     Na początku istnienia tej strony cytowałem słynnego Jerzego Urbana, co raczył wyjaśnić, że władza wyżywi się sama. Stwierdziłem, jeśli się nie mylę, że jest to stanowisko nieco naciągane. Myślę, że gdy odejdą z Izby lekarze państwowi – stracą jakikolwiek wpływ na stanowienie prawa Izby. Wątpię, żeby członkowie naszej organizacji zgodzili się na pozostanie odskocznią od przypadłości życiowych tych, co nie chcą się identyfikować z zawodem. Gorzej, jak Izba pozwoli komukolwiek na takie zagranie bez wykluczenia ze swoich szeregów.

     Pozostaje kwestia zagadnienia zarządzania weterynarią. Kto to będzie robił? Czy aby wyłącznie lekarze, co już odeszli z Izby? Skoro nie trzeba być członkiem Izby to po co lekarz do rządzenia pieniędzmi? Nie wystarczy polonista, historyk? Osobiście nie mam nic przeciwko temu, żeby ktoś trząsł nami niczym NFOZ – służbą zdrowia. Tamci decydenci wcale nie są lekarzami. Mają do dyspozycji środki finansowe i nimi „fachowo” zarządzają. Czemu nie zrobić tak i w weterynarii? Może nareszcie dojdą do władzy eksperci od marketingu i zarządzania! Zawód dyrektor! Ekonomiści i menagerowie do rządzenia funduszami, a lekarze do ich wykorzystywania. Mam dziwne przeświadczenie, że taki menager nie znający się na weterynarii nie będzie dyktować lekarzowi sposobu postępowania. Izba będzie oczywiście zmuszona wytworzyć odpowiednie struktury, ale ostatecznie lekarzy weterynarii wśród nas jest dostatek. Jako zawód może stracimy, a może i zyskamy. Jest Inspekcja, jest Departament, gdzie wcale nie weterynaria gra solówkę, czemu nie stworzyć jakiegoś Funduszu w miejsce Inspekcji? Co zrobić? Może najlepszym rozwiązaniem będzie spokojne poczekanie na następne zagranie ze strony wykluwającego się niczym Tyranosaurus Rex – Stowarzyszenia.

     Możliwe, że wszelkie fundusze ministerialne przejmą ekonomiści, producenci żywności, a lekarze weterynarii pozostaną tam gdzie zawsze, wśród ludzi i zwierząt. Czy warto tak zrobić? Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć, bo w mojej sytuacji nic się nie zmieni, najwyżej do Powiatowego będę mówił: Panie Inżynierze (wszak magister inżynier zootechnik, lub rolnik to bardzo poszukiwany i ceniony zawód). Możliwe, ze będzie mi łatwiej negocjować stawki z kimś, kto będzie miał do naszego zawodu jakiś szacunek.

- Włodek Szczerbiak

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.