Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

"Quo vadis weterynario?"- Jacek Sośnicki

2005/12/17 22:26:22


Quo vadis weterynario ?

Ta mała, bo zaledwie dziesięciotysięczna grupa zawodowa, targana jest dziś wieloma wewnętrznymi sprzecznościami i antagonizmami. Prawdziwy „polski kocioł”. Niby wszyscy mają ten sam dyplom, a jednak robią rzeczy na pozór bardzo odległe i reprezentują zgoła odmienne interesy grupowe. Piszę na „pozór”, bo więcej w tym „fanfarady” niż prawdy, a wąska specjalizacja w tym zawodzie na wzór medyków jest jeszcze w „powijakach”. Komuś jednak bardzo zależy, aby nas wszystkich jak najbardziej podzielić i zantagonizować. Wielu moich przeciwników zapewne zarzuca mi, że nachalnie prę do góry w samorządzie, poszukując samodowartościowania i rzekomych profitów. Zapewniam Was wszystkich, że chciałbym tylko dowiedzieć się, co tak naprawdę w „trawie piszczy” i dokąd właściwie zmierzamy jako zawód. Z biegiem czasu dochodzę jednak do coraz bardziej absurdalnych wniosków. Dziś mogę jedynie powiedzieć , że wspólnie łączymy w sobie wszystkie narodowe zalety i wady. Potrafimy ciężko fizycznie „tyrać w rzeźni i zagrodzie” z poczucia obowiązku i odpowiedzialności za zdrowie społeczne nie mając często umów, gwarancji zapłaty i podstawowego wyposażenia. Potrafimy też nieźle kombinować, aby przechytrzyć fiskusa, ZUS czy inspekcję farmaceutyczną. Potrafimy nawet w obliczu zagrożenia, skrzyknąć się i kiepsko, bo kiepsko, ale zastrajkować. Kiedy jednak prawie już się nam coś udaje to każdy chwyta i próbuje wyrwać swój kawałek sukna, bo chce je mieć już, tu i teraz. Kiedy Rada Krajowa dopina dziś „ostatnie guziki” rozporządzenia o wynagrodzeniach za monitoring, niektórzy inspektorzy doszli do wniosku, że Izba nie robi nic, aby podniesiono im pensje, więc należy ją opuścić. Kiedy Prezesem był powiatowy z Mogilna, to Izba dobrze starała się o ich interesy, ale teraz gdy kieruje nami nauczyciel akademicki, to w takiej Izbie nie da się już wytrzymać. Bystrzaki z Kluczborka wymyśliły, że podwyższą sobie pensję choćby o 35 złotych miesięcznie nie płacąc składki na samorząd zawodowy i nawołują innych do pójścia w ich ślady. Myślenie Inspektorów jest takie cyt: „Jak to możliwe, żeby Powiatowy Lekarz zarabiał trzy razy mniej, niż wyznaczony przez niego prywaciarz na taśmie w rzeźni ?...” Wyjątkowo zgadzam się z kolegą Lisowskim, który kwituje to stwierdzeniem, że podobnie niedorzeczne pretensje miałby dyrektor banku, chcący zarabiać więcej niż oszczędności jego klientów. Koledzy Inspektorzy-nikt z nas nie neguje, iż zarabiacie za mało i należy to zmienić,ale musicie się sami zdecydować, czy wszyscy tak naprawdę tych podwyżek chcecie. Wasi przełożeni w GIW-ie i WIW-ach nigdy zdecydowanie o te podwyżki nie wystąpią bojąc się narazić swoim zwierzchnikom w ministerstwie, departamencie i urzędach wojewódzkich. Wolą wymyślać kolejne reformy zatrudnienia i szukać nowych „biedaetatów”. Tylko wspólnie jako samorząd możemy się upomnieć o godziwe wynagrodzenia w Inspekcji. Musicie jednak zdać sobie sprawę, że dobrze zarabiać w PIW-ie może 2-3 inspektorów na powiat, a ich rola będzie polegać na rozdziale zadań i kontroli pracy lekarzy wyznaczonych. Mrzonki o wielotysięcznej Inspekcji, wykonującej w ramach etatów wszystkie czynności budżetowe to „wierutna bzdura”. Nikt nie dał poprzednikom Głównego i nikt nie da jego następcom tysięcy nowych etatów, a jeśli da kilkaset, to za 1000 czy 1200 złotych miesięcznie. Nie bądźcie Panowie kolejnymi „kołodziejami weterynaryjnej biedy”. Pozwólcie wyznaczonym lekarzom zarobić dopóki jeszcze można , albo wyznaczcie się sami. Za chwilę na taśmie zostaną tylko etatowi brakarze i skończą się powody do zazdrości o pieniądze. Koleżanki i Koledzy! Nie dajmy się dzielić, bo to stara sztuczka rządzących: rozdrobnić i „rozgnieść jak robaki”. Szanujmy się nawzajem, bo nikt z zewnątrz nas nie uszanuje. Wspólny samorząd jest naszym niezaprzeczalnym osiągnięciem, nie zaprzepaśćmy więc tej szansy na rozwój. Z małym i słabym nikt się nie będzie liczył. Pozostawiam Wam te refleksje wraz z życzeniami spokojnych Świąt Bożego Narodzenia i oby Nowy Rok 2006 był dla Nas wszystkich szczęśliwy i dostatni.

Jacek Sośnicki - Wielkopolska

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.