05 lutego 2006 roku odbyło się w Namysłowie III Walne Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze członków Stowarzyszenia „Medicus Veterinarius”.
W zebraniu uczestniczyło ponad stu członków i sympatyków Stowarzyszenia.
Swoją obecnością zaszczycili nas: Główny Lekarz Weterynarii Krzysztof Jażdżewski, Pani Dyrektor Maria Boratyn-Laudańska z Departamentu Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii, Prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej Tadeusz Jakubowski oraz członkowie Rady: Zdzisław Jabłoński, Michał Konopa, Julian Kruszyński, Jacek Łukaszewicz, Andrzej Moskal, Tomasz Pięknik, Piotr Skrzypczak, Mirosław Tomaszewski, Stanisław Winiarczyk oraz Jacek Krzemiński z „Życia Weterynaryjnego”.
W organizacji zebrania bardzo pomogli nam sponsorzy:
„Citi” Bank Handlowy (oferta dla lekarzy wet.), „BAYER” Polska oraz „Biowet” Drwalew.
Zebranie powołało nowy Zarząd w składzie:
Piotr Kałużny- Prezes
Andrzej Sadowski- Z-ca Prezesa
Andrzej Bończak- Skarbnik
Jolanta Kruszyńska- członek Zarządu
Piotr Skrzypczak- członek Zarządu
oraz Komisję Rewizyjną w składzie:
Andrzej Piwko - Przewodniczący
Paweł Klucznik i Zbigniew Pawlicki - członkowie
Komentarze czytelników:
Gratulacje dla Wszystkich z okazji wyboru do władz Stowarzyszenia!
Osobne gratulacje dla Prezesa Kolegi Piotra Kałużnego!
Znamy się tylko wirtualnie z forum.
Mam prośbę.Niech Kolega napisze coś o Sobie ! Taki krótki zyciorys.A może więcej?
Pozdrawiam serdecznie.
Zbigniew Kowalski
2006/02/08, 12:45:55
Zbigniew Kowalski
Czekamy, czekamy, Kolego Prezesie!
2006/02/08, 20:35:46
Włodek Szczerbiak
Serdeczne gratulacje z okazji wyboru dla Prezesa oraz całego zarządu
Stowarzyszenia z nadzieją na dobrą wspólpracę
Pozdrawiam
Krzysztof Matras
Prezes ŁILW
2006/02/08, 23:24:15
Krzysztof Matras
Już za chwilę
2006/02/09, 10:40:50
Piotr Kałużny
Z pewnym opóźnieniem,za co przepraszam,spełniam Waszą prośbę i przekazuję kilka słów o sobie.
Czasy tzw. "szczęśliwego dzieciństwa" i wczesnej młodości odkładam ad acta,skupiając się tylko na związkach z weterynarią.
Wiedzę weterynaryjną zdobywałem w latach 1990-1996 na AR we Wrocławiu.Później pracowałem w wielkotowarowych fermach trzody chlewnej oraz w lecznicy dla małych zwierząt.W 2004 r. uzyskałem tytuł specjalisty z zakresu chorób psów i kotów.
Od 1998 r.prowadzę własną praktykę weterynaryjną w moim rodzinnym mieście Ostrzeszowie (Wielkopolska).Wg obowiązujących obecnie standardów jest to "Przychodnia Weterynaryjna" Działalnością zawodową obejmuję leczenie dużych i małych zwierząt,nadzór nad spędami,badanie mięsa w rzeźni i monitoring EBB,TBC.Jestem też delegatem na zjazd Izby Wielkopolskiej,a z "Medicusem" zwiazany jestem od zjazdu założycielskiego.Tak więc problemy naszego zawodu są mi znane z własnego doświadczenia i myśle,że działając jako prezes stowarzyszenia wiem o czym mówię.
Po wyborze na to stanowisko dziękowałem wszystkim za poparcie,mam nadzieję że po upływie kadencji będę mógł podziękować WSZYSTKIM kol.za aktywne działanie i popieranie naszych słusznych dążeń.
2006/02/12, 19:12:50
Piotr Kałużny
Z CV wynika, że nasz nowy Prezes jest osobą "politycznie poprawną”. Nawet w tak bezecnym gronie, jak nasze. Liczę, że będzie umiał wygarniać rzeczy słuszne a czasami i niepopularne, takiego bym chciał mieć Prezesa.
Czas wyborów, wbrew wszelkim znakom na indiańskich ścieżkach okazał się nader gorący. Jest w tym i moja wina. Od pewnego czasu najwyraźniej zszedłem z linii, jaką wyznacza polityka Rady Krajowej. Bardzo mnie boli, że nie zawsze umiem dostosować się do opinii Rady Krajowej mówiącej, co jest najlepsze dla mojej praktyki zawodowej. Mam jednak nadzieję, że ktoś mi wytłumaczy, gdzie błądzę. Niestety, ostatnimi czasy dyskutanci na tym forum zachowują wobec mnie jakiś dystans. Może starają się mnie nie drażnić i milczą albo przyklaskują moim wywodom. W związku z tym widzę potrzebę jakiegoś ukierunkowania naszych dążeń. Nie twierdzę, że mam rację. Przedstawiam moje zdanie. Mam nadzieję, że nowy Zarząd, a także i Prezes – zechcą, jak najszybciej wypowiedzieć się na te tematy.
W jednym z ostatnich postów Kolega Piotr Kałużny pisał że nie jestem, wraz z niektórymi kolegami w stanie wybaczyć Izbie Krajowej drobnej obsuwy z IRZ-etami. Mam wrażenie (i to mnie trochę niepokoi), że Prezes nie zrozumiał intencji moich wywodów. Te IRZ-zety, to rzeczywiście delikatna sprawa, ale boli coś jeszcze.
Otóż władze naszej korporacji zaczynają myśleć za nas, niczym za przedszkolaków. Sejm, Rząd w momencie, kiedy przygotowują jakiś nowy pomysł – przedstawiają go także społeczeństwu. Wystarczy poczytać na rozmaitych stronach internetowych i nie tylko – rozmaite projekty a to Ustaw, a to Rozporządzeń. Często jest nawet i czas na dyskusję ze swoimi posłami.
Na stronie „Vetpolu” są zamieszczane pewne projekty, ale dotyczą one rozmaitych wdrożeń ministerialnych, czasami bardzo dalekich do realizacji. Tymczasem na temat tego, jaka tematyka może być poruszana w Krajówce – dowiadujemy się dopiero z przemówienia Jacka Sośnickiego w Namysłowie. Tematy są, brak natomiast jakichkolwiek światełek pokazujących w którą stronę chce pójść Rada przy ich realizacji. Sądzę, że członkom korporacji się coś takiego należy.
Raz po razie ktoś szermuje oskarżeniem o zbyt małe poparcie przy kwestii monitoringów. Uczymy się. A czemu, teraz kiedy mamy swoich przedstawicieli w Radzie, kiedy nasze poparcie, choćby coraz głośniej wyrażane na stronie internetowej ma coraz szerszy oddźwięk, (też dzięki podwyżkom stawek za monitoringi) – Rada radzi sobie sama?
Prominentni przedstawiciele naszego zawodu próbują mówić do nas jak do dzieci. O dziwo, my sami, bez wytycznych z góry też wiemy co jest dobre. A jeżeli ktoś chce nas do czegoś przekonać – prosimy o rzeczowe argumenty. Wodę z mózgów to potrafimy sobie robić sami, bez niczyjej pomocy.
Stało się, jak się stało i spora część politycznej dyskusji nad przyszłością naszego zawodu odbywa się na tej stronie internetowej. Głosów członków Rady – jak na lekarstwo. A są one niewątpliwie ważne. Z postów wynika, że Rada stopniowo przestaje być nasza. Nie konsultuje się z nami. Czy w tym celu ona powstała? Czy to jest tajny sztab wojskowy obradujący w piwnicy Pentagonu, czy przedstawicielstwo wolnej grupy zawodowej?
Prezesie Piotrze! To mnie boli. I chyba nie mnie jednego. Czy mógłbym wiedzieć, co na ten temat sądzi Zarząd Stowarzyszenia? Czy planujecie podjąć jakieś kroki w związku z tą sytuacją? Czy może trzeba pozostawić sprawy własnemu ich biegowi? Czy Rada Krajowa potrafi sama zmierzyć się z takim problemem?