Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

"Czyżby weterynaria była zbyteczna"
-pyta Krzys

2006/05/10 00:19:16


Weterynaria w kraju nad Wisłą-zbyteczna, przynajmniej ta inspekcyjna…….

     Ostatni okres czasu obfituje, mówiąc kolokwialnie, w różne „kwiatki” dotykające nasz zawód. Pierwszy był projekt Rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie zwalczania gruźlicy bydła, brucelozy bydła………. .Sam już ten projekt to materiał na felieton.
     Potem rząd składając do Sejmu projekt ustawy o paszach, zrobił „małą” korektę i wyciął 304 etaty dla IW i związaną z nimi kwotę 12.900.000 PLN- budżet by pewnie tego nie wytrzymał a IW i tak zrobi co jej przypisane.
     Następnie opublikowano projekt Rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie zwalczania ch.Aujeszkiego w województwie lubuskim- autorka ta sama co rozporządzenia w sprawie gruźlicy, komentarz też ten sam.
     No a teraz mały zbieg okoliczności. Wczoraj na forum podkomisji sejmowej ds. rozpatrzenia ustawy o paszach prawnik z Biura Legislacyjnego Sejmu stwierdza ( w kontekście krótkiej dyskusji na temat powołania Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności przytaczam z pamięci, wersja oryginalna w stenogramie posiedzenia): pracowałem przy implementacji prawa weterynaryjnego UE, wiem jaki to obszar, aby stworzyć podstawy prawne dla powołania takiej inspekcji trzeba dwa lata pracy”. To było wczoraj, dziś przychodzi pocztą elektroniczną projekt ustawy o Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności. Od razu rodzi się alternatywne pytanie: czy prawnik sejmowy to indolent, a jego kolega z rządu to geniusz?
     Szok po otrzymaniu, a drugi po przeczytaniu. Oto kilka uwag do tego projektu „na gorąco”:

  1. Nie odpowiadający treści jest tytuł ustawy, która nie obejmuje drogi żywności z zakładu przetwórczego do konsumenta końcowego ( co pozostawia nadal ustawa w gestii PIS i PIH). Natomiast nowa inspekcja realizuje ustawę o ochronie zwierząt. Już słyszę ten komunikat medialny: Powiatowy Inspektor Bezpieczeństwa Żywności podjął działania wobec p.Kowalskiej która głodziła swojego kotka. Brzmi genialnie..
  2. Treść ustawy jest wzbogaconą o kilka zdań „kalką” obecnej ustawy o IW, czyli nihil novi. Poziom wojewódzki- nadal u wojewody, brak struktury pionowej.
  3. Ustawa zawiera curiosum jakim jest to ,że zastępca musi mieć wyższe kwalifikacje jak szef (wymóg specjalizacji dla zastępców ds. weterynarii)
  4. Ustawa wyrzuca z nazwy organów administracji rządowej nazwę naszego zawodu (lekarz weterynarii) jak i słowo:”weterynaria”.
  5. Mimo, że 95% zadań nowotworzonej inspekcji będzie z zakresu weterynarii , to rola lekarza weterynarii jest w niej zdeprecjonowana
  6. Nowa ustawa nie stanowi nic o sednie łączenia tych trzech inspekcji-ona je łączy mechanicznie , a ustawa związana ( zmieniająca inne ustawy) ogranicza się tylko do zmian terminologii Lekarza Weterynarii zastępuje Inspektor Bezpieczeństwa Żywności.
  7. Uzasadnienie nie posiada rzeczywistego wyliczenia oszczędności a co przytaczane jest jako argument za łączeniem.
     W uzasadnieniu do projektu używa się przekłamań i nadużyć typu: ” W chwili obecnej kwestiami szeroko rozumianego bezpieczeństwa żywności zajmują się trzy wyspecjalizowane organy spełniających zadania o charakterze inspekcyjno-kontrolnym. Są to:
Inspekcja Weterynaryjna
Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa,
Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.”

Ze stron internetowych tych inspekcji ściągnąłem ich zadania i tak:
     Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa realizuje:
  • ochrona terytorium Polski przed przenikaniem organizmów szkodliwych,
  • ochrona upraw przed organizmami szkodliwymi oraz zapobieganie ich rozprzestrzenianiu się wewnątrz kraju,
  • nadzór nad prawidłowością obrotu i stosowania środków ochrony roślin,
  • ocena polowa i laboratoryjna materiału siewnego,
  • kontrola przestrzegania warunków wytwarzania materiału siewnego roślin,
  • kontrola obrotu materiałem siewnym.
Natomiast Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych zajmuje się:
  • kontrola jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych w produkcji i obrocie, w tym wywożonych za granicę,
  • kontrola jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych sprowadzanych z zagranicy, w tym kontrola graniczna tych artykułów,
  • dokonywanie oceny i wydawanie świadectw w zakresie jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych,
  • powiadamianie podpunktu krajowego punktu kontaktowego w ramach sieci systemu wczesnego ostrzegania o niebezpiecznych produktach żywnościowych i środkach żywienia zwierząt (systemu RASFF) o podjętych decyzjach dotyczących niebezpiecznych artykułów rolnospożywczych,
  • kontrola artykułów rolno-spożywczych posiadających zarejestrowane, na podstawie odrębnych przepisów, chronione oznaczenia geograficzne, oznaczenia pochodzenia albo świadectwa dla artykułów rolnospożywczych o szczególnym charakterze oraz współpraca z jednostkami sprawującymi taką kontrolę w innych państwach,
   Tak więc wkład w bezpieczeństwo żywności tych instytucji jest porażający.
   Żegnajcie wojewódzcy, graniczni, powiatowi lekarze weterynarii Witajcie inspektorzy bezpieczeństwa żywności( czytaj : mgr inż. zootechniki, mgr inż. rolnictwa itp. Itd.). Teraz oni będą zwalczać choroby, badać mięso, przeprowadzać badania rozpoznawcze. No może czasami wśród nich trafi się lekarz weterynarii ale myśle ,że rzadko.
     Z tego projektu ustawy chcę zacytować jeszcze jeden art.
     „Art. 46. 1. Uprawnienia, o których mowa w art. 46 ust. 1, przysługują przedstawicielom służb weterynaryjnych Unii Europejskiej oraz innych państw członkowskich, przeprowadzających kontrole weterynaryjne na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.”
     Czyli w innych krajach autorzy tego projektu zakładają, że pozostaną „służby weterynaryjne” natomiast w Polsce można obyć się bez nich.
     Ten projekt jest porażający, ale czy można się dziwić? Czytam wystąpienie wiceministra MSWiA z 14 lutego w Sejmie, z którego wynika, że ptasią grypę będzie zwalczała Straż Pożarna, no nie sama, przy udziale policji. Oglądam relacje TV z jednego miast- wynika, że tą grypę zwalcza prezydent (nooooooo miasta oczywiście).
     Wczoraj w Sejmie podczas posiedzenia podkomisji mówili przedstawiciele KRLW- nikt ich nie zanegował ale też nie było aplauzu ze strony rządu ani wyraźnego poparcia , za wyjątkiem jednego posła.. Z tego posiedzenia warto opatentować jego rozwiązanie, jakie ( żartobliwie oczywiście) on przedstawił .”Jak nie ma pieniędzy na całość kosztów związanych z ustawą to wdrażajmy ją po kolei. Są pieniądze na 20 artykułów .-to je wdrażamy. Gdy znajdą się dalsze pieniądze-wdrażamy kolejne 20-a”.
     Trzy tygodnie temu rozmawiałem z Litwinami z inspekcji, oni taką zintegrowaną inspekcję mają już 7 lat ale nazywa się ona ( będzie lepiej ją podać w wersji angielskiej niż litewskiej) :Food and Veterinary Service, a prym wiodą w niej lekarze weterynarii. U nich można a u nas nie.


     Przedstawiony projekt jest moim zdaniem szkodliwy dla zawodu ( zarówno dla lekarzy inspekcji jak i wolnej praktyki)jak i dla kraju. Całkowicie odbiega od założeń jakie zostały postawione przy jego powstawaniu. Nie przyniesie on żadnych oszczędności a zresztą jak można oszczędzać na organizmie ,który jest totalnie nie dofinansowany ( czyli IW).
     Jutro po sejmem demonstrują medycy. Im wolno demonstrować, prowadzić prywatną praktykę a ich lobby nie pozwoliłoby PIS został wchłonięty przez nową inspekcje.
     Przepraszam za chaotyczność tego felietonu , ale piszę go „na gorąco”. Długo zżymałem się czy w ogóle go napisać bo doświadczenia po tekście na temat IRZ-tów nie były miłe. Nie, nikt nie wytknął mi jakiegoś błędu merytorycznego, ale komentarze ludzi schowanych za jakieś inicjały….Bez komentarza.. Teraz pewnie będzie ponownie, ale myślę ,że parę osób pobudzi do myślenia, bo trzeba bo takich czarnych chmur nad weterynarią to dawno nie było.

Krzysztof Strawa

PS>Do Włodka Szczerbiaka. Nie pytaj mnie: co na to Rada? Ostatnio spotkała się na początku marca a teraz ma się spotkać nadzwyczajnie 11 maja.

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.