Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

"Co robi Krajowa Rada"- relacja Jacka Sośnickiego

2007/01/12 09:15:04


Co robi Krajowa Rada.

Dopiero w okresie przedświątecznym wiceminister Zagórski przedstawił Prezesowi Krajowej Rady nowy- trzeci już projekt ustawy o Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności. Jak stwierdził Zagórski projekt ten jest w trakcie dyskusji i nie wszedł jeszcze w fazę uzgodnień międzyresortowych. Planuje on połączenie Inspekcji będących pod nadzorem ministra rolnictwa bez Sanepidu.
Główny i Wojewódzcy Inspektorzy Bezpieczeństwa Żywności to stanowiska Polityczne, ale ich zastępcami mogliby być lekarze weterynarii. Granicznymi i Powiatowymi Inspektorami mieliby pozostać lekarze weterynarii. Inspekcja ta miałaby być spionizowana i z własnym budżetem.
    Prezes Jakubowski stwierdził, że taka konstrukcja nie obejmuje całości zagadnienia nadzoru nad żywnością. Likwidacja lekarza urzędowego w treści wszystkich ustaw dotyczących tego zagadnienia nosi znamiona fobii i próby przejęcia tego obszaru nadzoru przez merytorycznie nie przygotowane osoby z innych Inspekcji. Niepokój budzi również planowane zejście np. IJHARS-u ze swymi strukturami do powiatów, co nosi już znamiona kolonizowania nowych miejsc nadzoru. Prezes przypomniał, że Inspekcja Weterynaryjna jest gotowa dalej wypełniać swoje zadania i potrzebuje do tego tylko właściwego budżetu a nie "pomocników" bez kwalifikacji. Tadeusz Jakubowski zapewnił min. Zagórskiego, iż Krajowa Rada powoła zespół negocjacyjny do merytorycznych dyskusji o przyszłości Inspekcji Weterynaryjnej.

W tym celu w dniu 03.01.2007 roku zorganizowano w siedzibie Krajowej Rady spotkanie prezesów Izb Okręgowych z wojewódzkimi lekarzami weterynarii w obecności Głównego Lekarza Weterynarii dr Ewy Lech i Prezesa Krajowej Rady Tadeusza Jakubowskiego. Wg uczestników było to pierwsze spotkanie na którym wojewódzcy lekarze dość śmiało wyrażali swoje krytyczne poglądy na temat rządowego projektu reformy Inspekcji. W toku dyskusji Pani Główny Lekarz zaproponowała kandydatów do grupy negocjacyjnej spośród wojewódzkich lekarzy. Prezes Jakubowski poinformował również o propozycji min. Andrzeja Wojtyły dotyczącej włączenia Inspekcji Weterynaryjnej w skład Urzędu Ochrony Zdrowia Publicznego w ramach Ministerstwa Zdrowia.
    Wojewódzcy lekarze wyrazili swoje obawy przed "wchłonięciem" Inspekcji Weterynaryjnej przez Sanepid lub groźby wyłączenia z Inspekcji czynności związanych z nadzorem nad żywnością, a pozostawieniem reszty (choroby zakaźne i nadzór nad paszami) w resorcie rolnictwa. W toku dyskusji zaproponowano więc trzy tory postępowania:

1. Można negocjować istniejący projekt czyli przystąpić do rozmów z Ministrem Rolnictwa o reformie inspekcji.

2. Dołożyć wszelkich starań, aby pozostać jako Inspekcja Weterynaryjna, spionizowana z własnym budżetem a z innych inspekcji niech powstanie jedna Inspekcja Rolna.

3. W przypadku niepowodzenia dwóch poprzednich, wyjść z Ministerstwa Rolnictwa i wraz z Sanepidem i Inspekcją Farmaceutyczną stworzyć Urząd Ochrony Zdrowia Publicznego.

W dyskusji ustalono, że dotychczasowe projekty, w tym obecny, deprecjonują rolę Inspekcji Weterynaryjnej i urzędowego lekarza weterynarii oraz próbują usunąć słowo weterynaria, Inspekcja Weterynaryjna czy urzędowy lekarz z treści ustaw i rozporządzeń. Podkreślono, iż brak potrzeby konsultacji tych projektów na etapie powstawania ze środowiskiem weterynaryjnym ( GIW, Rada Krajowa) czy też niezależnymi autorytetami nauki weterynaryjnej, źle wróży naszym interesom, a tym samym pozostawieniu Inspekcji Weterynaryjnej w obecnym kształcie i z istniejącym zakresem zadań oraz budżetem. Przedstawiciele Krajowej Rady poinformowali, że równolegle w Ministerstwie Zdrowia powstała Ustawa o Bezpieczeństwie Żywności i Żywienia, która weszła w życie 27.10.2006 r. Ma być do niej wydane ok. trzydzieści rozporządzeń ministra zdrowia, których jeszcze nie ma, jest to więc ustawa świeża i nie w pełni działająca. W środowisku inspekcyjnym jak podkreślali wojewódzcy lekarze istnieje obawa przed wchłonięciem Inspekcji Weterynaryjnej, jej majątku, zadań i budżetu i przejęciu jej przez Sanepid. Tak więc na spotkaniu przeważały postawy zachowawcze "wojewódzkich", którzy sugerowali jednak negocjowanie z ministrem rolnictwa.

Nadzwyczajne XI Posiedzenie Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej

W dniu 04.01.2007 roku odbyło się kolejne XI już nadzwyczajne posiedzenie Krajowej Rady dotyczące trzeciego projektu ustawy o Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności. Na posiedzenie zaproszono również wiceministra Andrzeja Wojtyłę-Głównego Inspektora Sanitarnego. Prezes Tadeusz Jakubowski zdał relację Krajowej Radzie ze spotkania z wiceministrem Zagórskim oraz wspólnej narady prezesów Izb Okręgowych z wojewódzkimi lekarzami i Panią główny lekarz. Dyskusja w Radzie zmierzała do ustalenia status quo. Kolega Tadeusz Perskiewicz zapytał, czy na pewno Unia zmusza nas do tworzenia Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności. Kolega Krzysztof Strawa wyjaśnił, że Rozporządzenie Rady Europy nr 183 nakłada obowiązek tworzenia Urzędu Ochrony Żywności (Urzędu Bezpieczeństwa Żywności). Według Kolegi Mirosława Tomaszewskiego taki Urząd ma służyć do określania zagrożeń i nie musi być inspekcją. Kolega Tomasz Górski stwierdził, że najwięcej zła w weterynarii robią sami lekarze.
Zapytał czy mamy siły, aby forsować swoje poglądy o roli i miejscu lekarza weterynarii i Inspekcji Weterynaryjnej. Górski przyznał, że wątpi aby nie mogąc przez trzy lata zmienić art. 16 Ustawy o Inspekcji Weterynaryjnej, możemy zmienić usytuowanie Inspekcji bądź zmienić jej podległość. Jego zdaniem jedynie protest mógłby zwrócić uwagę Rządu na nasze stanowisko i problemy. Kolega Jurek Smogorzewski zaproponował powołanie komisji do negocjacji kształtu i miejsca Inspekcji Weterynaryjnej . Kolega Julian Kruszyński stwierdził, że mamy historyczną szansę wyjścia z Ministerstwa Rolnictwa , która nie prędko się powtórzy. Proponował dążenie do szybkiego spotkania w tej sprawie z zainteresowanymi Ministrami i Premierem.

Krzysztof Strawa wyraził pogląd, że skądinąd kontrowersyjna osoba dr Komorowskiego, była ostatnim głównym lekarzem, z którego zdaniem w Ministerstwie Rolnictwa się liczono. Po nim byli już tylko powoływani i odwoływani urzędnicy, którzy posłusznie wykonywali cudze decyzje. Nie możemy zdaniem Strawy liczyć na zespół negocjacyjny złożony z wojewódzkich i głównego lekarza w rewolucyjnych przekształceniach- chyba, że jako ciało doradcze. Kolega Grupiński jako wojewódzki lekarz sugerował, że Urząd Bezpieczeństwa Żywności powinien podlegać bezpośrednio premierowi, bo to gwarantuje jego niezależność. Wg Grupińskiego podległość ministrowi zdrowia spowoduje podobne kłopoty budżetowe jak dotychczas. Jacek Sośnicki w swoim wystąpieniu zasugerował, aby przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji Rada odpowiedziała sobie na trzy podstawowe pytania.

1. Czy możemy liczyć na powstanie Urzędu Bezpieczeństwa Żywności podlegającego bezpośrednio premierowi i jakie mamy szanse się tam znaleźć?

2. Na jakich warunkach moglibyśmy zostać w Ministerstwie Rolnictwa i jak można tam poprawić i wzmocnić naszą pozycję?

3. Czy możemy w całości ( nadzór nad żywnością, higiena pasz, choroby zakaźne i laboratoria) przejść do Urzędu Ochrony Zdrowia Publicznego podległego ministrowi zdrowia?

Mirosław Tomaszewski odpowiedział, że Urząd Ochrony Zdrowia Publicznego ma być instytucją do stwierdzania zagrożeń. Wg niego Inspekcja to inny twór i ona musi być zależna od jakiegoś ministra. Tomaszewski zaproponował następujące warianty postępowania:

1. Rozmowy z ministrem rolnictwa o odrzuceniu kolejnego projektu reformy Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności.

2. Należy podjąć ostrożne rozmowy z Ministerstwem Zdrowia o wejściu w struktury Urzędu Ochrony Zdrowia.

3. Ogłosić na przykład 15.01.2007 protest-pikietę pod Ministerstwem Rolnictwa, co zwróci uwagę mediów na nasze problemy i stanowisko.

Dość oryginalne stanowisko zaprezentował były-inspekcyjny prezes Krajowej Rady Bartosz Winiecki. Stwierdził, że idea "taniego państwa" jest sztuczna i polityczna, bo wg niego na wszystko w tym kraju są pieniądze. Wyraził pogląd, że dziś nie mamy argumentów do dyskusji z ministrem zdrowia, zwłaszcza, że jeszcze do 1970 roku nadzorem nad pozyskiwaniem i przetwórstwem mięsa zajmował się Sanepid. Inspekcja Sanitarna ma szczęście, bo ministrem zdrowia jest profesor Zbigniew Religa, który jest silną osobowością w Rządzie. Należy więc zastanowić się nad innym usytuowaniem weterynarii. Winiecki twierdzi, że zło w Inspekcji Weterynaryjnej to brak pieniędzy na wynagrodzenia oraz brak nowej kadry. Jednak były prezes powątpiewa czy obecna Rada chce rzeczywiście zadbać o los Inspekcji Weterynaryjnej czy też najbardziej zależy jej na utrzymaniu statusu wyznaczeń i zmianę art. 16 Ustawy o Inspekcji Weterynaryjnej. Krzysztof Strawa skrytykował takie dywagacje i przypomniał o czym winna toczyć się dyskusja. Tadeusz Jakubowski przypomniał, że dyskutujemy z Ministerstwem Rolnictwa od dwóch lat o budżecie Inspekcji bez większych sukcesów. Stwierdził, że lekarze inspekcji i lekarze wyznaczeni to około 7 tysięcy dobrze wykształconych higienistów i ten fakt oraz poziom naszych laboratoriów to nasze niezaprzeczalne atuty. W Sanepidzie pracuje ok. 18 tysięcy ludzi, ale tylko 10% z nich to pracownicy merytorycznie przygotowani a reszta to laboranci. Mają około 300 laboratoriów, ale często jednoosobowych do badania wody itd. Inspekcja Farmaceutyczna to tylko ok. 200 osób w skali kraju. Jesteśmy więc siłą, z którą w tym towarzystwie muszą się liczyć.
Gośćmi Krajowej Rady byli główny inspektor sanitarny dr Andrzej Wojtyła i Pan Biliński z Ministerstwa Zdrowia. Pan wiceminister Wojtyła stwierdził, że budując zręby Urzędu Ochrony Zdrowia brał pod uwagę tylko Inspekcję Farmaceutyczną i Sanitarną. Jego poprzednie ( wrześniowe) spotkanie z Radą Krajową sprawiało wrażenie, że Inspekcja Weterynaryjna nie jest jeszcze gotowa do tak rewolucyjnej zmiany usytuowania. Jednak i on, i minister Religa widzą potrzebę włączenia do tego urzędu Inspekcji Weterynaryjnej. Uważa, że w Urzędzie Zdrowia Publicznego mogą współistnieć wszystkie trzy Inspekcje: Weterynaryjna, Sanitarna i Farmaceutyczna. Zmienia się tylko "czapa" na górze. Wojewódzkie Centra Zdrowia Publicznego nadzorowałyby pracę tych trzech Inspekcji w powiatach. Kontrole podmiotów byłyby skoordynowane przy udziale wszystkich trzech Inspekcji. Te Inspekcje działałyby wspólnie, ale z odrębnością, samodzielnością i zachowaniem usytuowania ustawowego, które już istnieje. Wchodzą one w strukturę w pełni spionizowaną z własnym budżetem. Przesunięcie Inspekcji Weterynaryjnej winno nastąpić ze wszystkimi zadaniami i dotychczasowym budżetem do Urzędu Ochrony Zdrowia. Ten Urząd miałby merytorycznie podlegać ministrowi zdrowia bo to on jest wyznaczony przez UE do określania stopnia ryzyka i zagrożeń.
Przedstawiciel UE wykazał duże zainteresowanie koncepcją połączenia tych trzech Inspekcji. Twierdził, że byłby to modelowy zintegrowany system bezpieczeństwa żywności. Wojtyła dodał, że obecnie pracują nad Ustawą o Zdrowiu Publicznym i Inspekcja Sanitarna ma własne biuro prawne, które przygotowuje taki projekt dla ministra zdrowia. Uważa, że Urząd Ochrony Zdrowia też takie biuro winien posiadać, aby ustawy i rozporządzenia przygotowywać w gronie fachowców z dziedzin, których będą dotyczyć. Projekt powołania Urzędu Ochrony Zdrowia Publicznego ma już akceptację ministra zdrowia, był przedstawiony premierowi i wie o nim prezydent. Minister Wojtyła jest w stałym kontakcie z ministrem Zagórskim, który podziela jego argumentację co do kształtu nadzoru nad bezpieczeństwem żywności i zdrowiem publicznym. Ustawa o Bezpieczeństwie Żywności i Żywienia jest jeszcze świeża i brak do niej wielu rozporządzeń, ale zdaniem ministra Wojtyły jest to odpowiedni moment aby Inspekcja Weterynaryjna włączyła się w ten proces.
Prezes Krajowej Rady podsumowując dyskusję stwierdził, że mamy dwa projekty łączenia Inspekcji i dwie koncepcje nadzoru nad bezpieczeństwem żywności. Jeden w Ministerstwie Rolnictwa, a drugi w Ministerstwie Zdrowia. Jesteśmy niezadowoleni z trzeciego już projektu Ministerstwa Rolnictwa obarczonego wadliwym tokiem pojmowania nadzoru nad żywnością. Odrzucamy więc ten projekt jak poprzednie.
Chcielibyśmy aby Inspekcja Weterynaryjna była samodzielną instytucją nawet w ramach Ministerstwa Rolnictwa, ale przy konieczności łączenia się z innymi inspekcjami i próbami likwidacji urzędowych lekarzy weterynarii, wolimy połączyć się z inspekcjami Sanitarną i Farmaceutyczną przy ministrze zdrowia. Na koniec powołano siedmioosobową komisję z Rady do reprezentowania nas w negocjacjach. Przyjęto również informację kol. Górskiego, że na Lubelszczyśnie dochodzi do pospiesznego wprowadzania systemu CELAB TEREN bez szkoleń, sprzętu i wynagrodzeń w transakcjach wiązanych i innymi wyznaczeniami.

Jacek Sośnicki Wielkopolska

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.