Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>
Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

"Mamy protest" - Jacek Sośnicki

2007/02/28 00:16:57


MAMY PROTEST

Po miesiącu nerwowego oczekiwania od stanowiska pracowników Powiatowego Inspektoratu z Torunia, które stanowiło swoisty wyłom w ogólnej zmowie milczenia Inspekcji, wreszcie mamy zdecydowane działania Krajowej Rady i powołany Komitet Protestacyjny. Oficjalne, pisemne poparcie działań PIW z Torunia jest w Inspekcji jeszcze niewielkie, pomimo zdecydowanych stanowisk większości Okręgowych Rad i spotkań z powiatowymi lekarzami i pracownikami Inspektoratów. Stosunkowo niewielki oddźwięk medialny ograniczający się do lokalnych gazet i drugoligowych programów telewizyjnych sugerował stopniowe wyciszanie problemu. Zwołane na 20 lutego posiedzenie Komisji Lekarzy Urzędowych Krajowej Rady zostało w tej sytuacji poszerzone o spotkanie z Głównym Lekarzem dr Ewą Lech, związkami zawodowymi i przedstawicielami PIW z Torunia. Dyskusja koncentrowała się na podsumowaniu dotychczasowych działań i przedstawieniu własnych scenariuszy na przyszłość.
Główny Lekarz dr Ewa Lech poinformowała o podjętych działaniach w formie zapytania do Powiatowych i Wojewódzkich Inspektoratów o wysokość zarobków inspektorów, aby móc przedstawić fakty ministerstwu. Obecni Powiatowi Lekarze kwestionowali jednak taką formę konsultacji, gdyż średnia zarobków liczona z powiatowym lekarzem i jego zastępcą nie wypada tak źle, jak jest faktycznie. Na pytanie o stan prac nad reformą Inspekcji dr Lech odpowiedziała, iż koncepcja częściowo ewoluuje, ale w dziwnym kierunku. Wiceminister Zagórski stwierdził ponoć, że jeśli miałby powstać Urząd Ochrony Zdrowia to powinien podlegać dwóm ministrom ( Zdrowia i Rolnictwa) i zawierać trzy filary: Inspekcją Weterynaryjną, Inspekcję Sanitarną i Inspekcję Rolną.
    Nie wszyscy jednak w Ministerstwie Rolnictwa czy w Sejmie są skłonni do jakichkolwiek ustępstw.
Znany „przyjaciel weterynarzy” poseł Wojciech Mojzesowicz wyraził się ostatnio na Komisji Rolnictwa PiS-u, że nie możemy wypuścić weterynarzy z Ministerstwa Rolnictwa, bo wówczas oni wykończą rolników. Tak więc perspektywy korzystnych zmian są mgliste. Związek Zawodowy Pracowników Inspekcji już rok temu przyjął stanowisko w sprawie niskich płac i w sierpniu był gotów do wejścia w spór zbiorowy, ale brakowało ankiet poparcia od inspektorów upoważniających go do reprezentowania lekarzy Inspekcji.
Obecni na spotkaniu przedstawiciele tego związku skrytykowali z kolei NSZZ Solidarność Pracowników Inspekcji o brak oficjalnego stanowiska w sprawie wynagrodzeń inspektorów i podejmowanie zakulisowych działań w postaci samodzielnych spotkań z wiceministrem Zagórskim w obecności kol. Janusza Związka. Przedstawicielki Sekcji Krajowej NSZZ Solidarność pracowników Inspekcji zaprzeczyły tym zarzutom i obiecały przedstawić stosowne stanowisko w tej sprawie. W toku dyskusji odnosiło się wrażenie, że oba związki choć nieliczne i niewiele do tej pory zrobiły już kłócą się o „palmę pierwszeństwa” w ewentualnym proteście. W tej sytuacji bardziej zdecydowana w działaniu jawi się Krajowa Rada,podejmując decyzję o powołaniu Komitetu Protestacyjnego, który zająłby się organizacją działań związanych z przeprowadzeniem protestu. Komitet Protestacyjny powołano z przedstawicieli Krajowej Rady ( pracowników Inspekcji), przedstawicieli Związku Zawodowego Pracowników Inspekcji, NSZZ Solidarność pracowników Inspekcji, Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Lekarzy Weterynarii Wolnej Praktyki „Medicus Veterinarius” oraz przedstawiciela PIW z Torunia i przedstawiciela nauki prof. Stanisława Winiarczyka. Komitet będzie korzystał z siedziby Krajowej Rady i jej zaplecza organizacyjnego. Działania komitetu będzie wspierać Krajowa i Okręgowe Rady, a jego legitymizację do działania będą stanowić stanowiska Okręgowych Zjazdów Sprawozdawczych oraz zebrane podpisy poparcia pod postulatami, które są przyczyną protestu.
Jednocześnie związki zawodowe będą zbierały ankiety o zgodzie na reprezentowanie interesów pracowniczych w sporze zbiorowym z pracodawcą.
Związki winny wejść w spór zbiorowy i przedstawić postulaty oraz wyznaczyć termin ich realizacji. Komitet protestacyjny musi opracować harmonogram działań na wypadek konieczności zaostrzenia formy protestu do odstąpienia od czynności wszystkich pracowników Inspekcji, co stanowi zagrożenie paraliżem produkcji i eksportu mięsa, mleka, jaj itd. Takie zagrożenie stanowić będzie realną formę nacisku na Rząd i Ministerstwo Rolnictwa, aby poważnie potraktowało nasze postulaty. Czy taki scenariusz ma szansę powodzenia ?
Kilkakrotnie na tym forum powtarzałem, że protesty udają się dużym grupom zawodowym i bardzo zdesperowanym, a pracownicy Inspekcji to raptem 2-3 tysiące ludzi, którzy mają z czego żyć. Czy więc w Inspekcji nie jest jeszcze tak źle, aby udał się protest? Myślę, że jest źle, ale złożony system zależności jaki się tam wytworzył tzn. dobrze opłacany szef, „ganiany przez swoich szefów”, aż do GIW-u i Ministerstwa włącznie, który swoją frustrację i strach przelewa na szarych inspektorów. Ci ostatni słabo wynagradzani, zastraszani i przeciążeni pracą kontrolną a zwłaszcza sprawozdawczością, boją się samodzielnie wyrażać poglądy w obawie przed restrykcjami. Dodatkową niedogodnością jest jeszcze przynależność do Korpusu Służby Cywilnej, która wbrew oczekiwaniom nie daje gwarancji zatrudnienia, a nakłada podwójną zależność. Mnogość ukazujących się przepisów krajowych i unijnych, których nie sposób jednocześnie śledzić i interpretować, powoduje wrażenie, że kontrolujący szef czy inspektor WIW-u czy GIW-u zawsze ma „haka” na inspektora z powiatu. Zwykły inspektor narzeka dziś również na brak możliwości kształcenia podyplomowego i awansu zawodowego z powodu szczupłości środków finansowych inspektoratów. Konieczność utrzymania rodziny oraz samochodu prywatno-służbowego zmusza inspektorów do dorabiania i dodatkowego uwikłania się w nowe zależności. Wyjściem z tej „matni” jest odejście z Inspekcji do prywatnej praktyki lub wyjazd za pracą do UE, a następstwem postępująca feminizacja zawodu inspektora. Izba dostrzegając te niekorzystne zmiany w Inspekcji od wielu lat prowadziła rozmowy w celu poprawy budżetu na wynagrodzenia, ale bez większych sukcesów. W połowie 2006 roku wypracowano w Krajowej Radzie szczegółowy projekt budżetu zadaniowego na 2007 rok , który tylko w niewielkiej części uwzględniono. Ministerstwo wspierało w budżecie weterynarii tylko te pieniądze, których beneficjentem jest w końcu rolnik, a nie inspektor weterynaryjny. Stąd inicjatywa protestu i manifestacji w Warszawie, aby zwrócić uwagę mediów, rządu i społeczeństwa na nabrzmiały problem w nielicznej przecież, ale ważnej grupie zawodowej. Manifestacja pod Ministerstwem Rolnictwa, Sejmem i Kancelarią Premiera, połączona z wręczeniem petycji z postulatami będzie ostatnim ostrzeżeniem dla rządzących przed odstąpieniem od wykonywania zadań przez pracowników Inspekcji choćby w formie dni wolnych na żądanie. Jednocześnie związki zawodowe w oparciu o ankiety- upoważnienia do reprezentowania inspektorów wejdą wreszcie w spór zbiorowy z pracodawcami i rządem. Oczywiście wszyscy liczą na poparcie lekarzy wyznaczonych jednak, aby było to realne należy wyeksponować również postulaty dotyczące miejsca weterynarii w planowanej reformie oraz postulat powrotu do poprzedniej formy rozliczeń badania zwierząt rzeźnych i mięsa od ilości zbadanych sztuk i umowy na zakład leczniczy. Jeśli będą tylko postulaty „inspekcyjne” to trudno się spodziewać masowego poparcia lekarzy wolnej praktyki, których podczas poprzedniego protestu w 2004 roku, niektórzy powiatowi karali upomnieniami na piśmie i wykluczeniem z wyznaczeń. Mam nadzieję, że większość kolegów korzystających z wyznaczeń ma świadomość konieczności poprawy losu Inspekcji w dobrze rozumianym własnym interesie.
    Wzywam więc wszystkich, którym nie obcy jest los Inspekcji i miejsce weterynarii w planowanej, aby porzucili dawne urazy i wspólnie wystąpili w słusznej sprawie.

Jacek Sośnicki - Wielkopolska

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.