Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

"Moje bazgroły" - Zbigniew Kowalski

2007/09/21 23:39:33


Wrzesień 2007.
Wszędzie na ulicach plakaty z rzucającym się w oczy słowem „Katyń” To jest tytuł filmu Andrzeja Wajdy. Film o naszych ojcach, dziadkach, pradziadkach. O których zapomniała nasza historia, a często i my sami. Historia skrupulatnie wymazywana, fałszowana przez system komunistyczny, z tak wielka starannoscią. Dzisiejsze nasze młode pokolenie ma trudności z wyjaśnieniem , o co w tym filmie tak naprawdę chodzi.... Nas o tym nie uczono, tego nie było na lekcjach historii.....
To naprawde tak było?

Czy to wydarzyło sie naprawdę?

Tak, synu, wnuku . Tak było.

Warszawa, dokładnie 50 lat temu. Rok 1957.Miałem wtedy 7 lat. Przyjechałem z moją babcią, Marią Witkowską do stolicy. Wchodzimy do wielkiego gmachu, w którym mieściła się redakcja miesięcznika „Kraju Rad”, sztandarowej wizytówki sowieckiego imperium. Kolorowe pismo pełne zdjęć i reportaży gloryfikującej totalitarny system sowiecki. Drukowane na kredowym papierze, jedyne czasopismo takie w Polsce, ukazujące się również w ZSRR, w języku polskim.
Przyszłam się dowiedzieć, czy ktoś odpisał na moje listy umieszczane na łamach waszego pisma w sprawie dalszych losów mojego męża Franciszka Witkowskiego?
- Nie, niestety, nie.
Ciągle to samo, tak jest za każdym razem.... nikt nic nie wie....
- Wiesz co, pójdziemy jeszcze do Polskiego Czerwonego Krzyża, to niedaleko, może wiedzą coś więcej....

-Babciu, dlaczego ja nie mam dziadka, co się z nim stało? Wszyscy mają, a ja nie ? Dlaczego?
-Twojego dziadka aresztowali w czasie wojny ,a mnie i twoją mamę wywieźli daleko, daleko do Kazachstanu, pod chińską granicę. Mieszkaliśmy nad wielką rzeką Irtysz, w pobliżu miasta Pawłodar, od naszej wioski było niedaleko, tylko 280 km. Myśmy wróciły po wojnie, ale twój dziadek nie wrócił, szukam go już tyle lat.... Szukam go wszędzie, może jeszcze żyje, miałby teraz 60 lat....Ostatni list dostałam od niego w grudniu 1939 roku. Z Ostaszkowa..... Pisał, że wróci.....
Może on też nas szuka...... Jak wróciliśmy do Polski, dowiedziałam sie, co Stalin i cała reszta, zrobili z naszymi w Katyniu... Ale tam , na tych listach go nie ma... Dlatego go szukam....

Siedziba Polskiego Czerwonego Krzyża.....

-Franciszek Witkowski? Starszy przodownik Polskiej Policji Państwowej, komendant posterunku w Kupiczowie, powiat kowelski? Aresztowany 23 września 1939 roku, przewieziony do obozu w Ostaszkowie pod koniec października tego roku?
- Nie, nic nie wiadomo...
- Ciągle go szukamy...
- Brak jakichkolwiek informacji....

.......Wychodzimy .....
-Nie, to niemożliwe,żeby nic nie wiedzieli! Oni muszą to wiedzieć!
Czyżby to samo stało sie z nim, co z tymi w Katyniu?
Kiedy to było? Gdzie są ich groby? Czy leżą w zimnych wodach Morza Białego, zatopieni w barkach? Czy gdzieś tam w wiecznej zmarzlinie Workuty, czy Magadanu? Czy może w kopalniach, w pobliżu Odessy? Czy ja kiedykolwiek dowiem się prawdy..... Ale będę szukać, będę pisać wszędzie, gdzie to tylko możliwe......

Odeszła, nie dowiedziawszy się prawdy.
Do końca życia tliła się w niej iskierka nadziei, że dziadek żyje, że pewnego dnia stanie w drzwiach domu...... Wszyscy mieli taką cichą nadzieję, także i ja, że kiedyś zobaczę swego dziadka...... Nawet moja mama, nie mówiąc nam o tym, żyła taką nadzieją, do czasu kiedy prawda wyszła na jaw, wspominała czasami o ostatnich chwilach z ojcem, zachowała w pamięci ostatni obraz taty, mojego dziadka, w galowym policyjnym mundurze, stojącego nieruchomo przy oknie, czekając na to, co miało się za chwilę wydarzyć..... Trwał do końca na swoim posterunku....
Więźniarka, „czarna wrona” czeka... pod domem stoi paru sołdatów z NKWD......
Odkładam na biurko odbitkę grypsu przekazanego przez dziadka, nieznajomemu kolejarzowi na stacji Hołoby koło Kowla...... 23 październik 1939... Kochani... wiozą nas z Łucka , nie wiemy dokąd... czekajcie na mnie w domu .... Ja wrócę..... Ten gryps towarzyszł mojej babci przez całą Gogotę Wschodu, przez 2 miesiące jazdy w bydlęcych wagonach na wschód, donikąd.... skąd się już miało nie wrócić. Towarzyszył w czteroletniej poniewierce na stepach Kazachstanu. I wrócił z powrotem do Polski. Tylko bez niego.... On został......

Dzisiaj juz wiemy. Leży daleko stąd, na cmentarzu w Miednoje.Był w 33 grupie skazańców, wywożonych codziennie z Ostaszkowa do Kalinina, dzisiejszego Tweru. Zamordowany strzałem w tył głowy, prawdopodobnie 13 kwietnia 1940 roku. W tym dniu babcia, mama i siostry, wraz z innymi Polakami, jechały już na wschód......, skąd miały już nigdy nie wrócić.....

Wróciły.
To jest historia rodziny ze strony mojej mamy.
Drugiego dziadka, ze strony taty też nie znałem...... Zginął zamordowany w Oświęcimiu, był jednym z pierwszych więźniów tego strasznego obozu. Zdołał przeżyć tam aż dwa lata.......
A ja? Nasz dom opierał sie na babciach, mamie i tacie. Oni przekazywali mi to, czego nie było w żadnym ówczesnym podręczniku historii. Przekazywali prawdziwą historię, bez fałszu i zakłamania. O Katyniu, Miednoje, Charkowie. O rzezi na Wołyniu. O podstępnej zagładzie naszej Armii Krajowej w 44 roku.
Nauczyły mnie śpiewać pieśni legionów i „Czerwone maki”..... To wszystko im zawdzięczam......

„Katyń”film Andrzeja Wajdy. Czekano na niego z nadzieją i pewna obawą. Jak pokazać tą straszną tragedię pomordowanych i ich rodzin.Jak ten film będzie przyjęty. Czy bedzie zrozumiany? W dzisiejszych czasach, kiedy zapomina się o całej naszej narodowej historii? Kiedy słowo patriotyzm wywołuje ironiczny uśmiech na niektórych twarzach? Czy zrozumieją go tylko ci, których ta tragedia dotknęła osobiście, lub ich rodziny? A może to będzie sygnał do takiej moralnej odnowy naszego życia?

Od paru dni nucę refren legionowej pieśni „ Pierwsza Brygada” .

......my pierwsza brygada,
strzelecka gromada,
na stos, rzuciliśmy,
swój życia los.
Na stos,na stos.
I stale wydaje mi się, że nie śpiewam sam......
A może to oni? Z Katynia, Miednoje, Charkowa..... Może to oni? Może mój dziadek.......?

Zbigniew Kowalski

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.