Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>
Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

"Krótko o Walnym Zebraniu" - Wlodek Szczerbiak

2007/11/26 14:32:06


   Właśnie wróciłem z Namysłowa. Czy warto było jechać? Docenić to mogą wyłącznie uczestnicy zebrania. Wiele, a kto wie czy nawet i nie wszystkie organizacje ma to do siebie, że istnieją gdy są potrzebne, a później przechodzą w stan drzemki, lub do historii. Całkowita dobrowolność przynależności do Stowarzyszenia Lekarzy Weterynarii Wolnej Praktyki zaowocowała podobnym zjawiskiem. Z chwilą spełnienia najpilniejszych potrzeb lekarzy praktyków - zaczęli się wykruszać czynni członkowie. Doszło nawet do pata decyzyjnego. W trakcie przedostatniego zebrania zabrakło quorum do podejmowania decyzji.
   Spotkanie, które miało miejsce 25 listopada zgromadziło wyłącznie czynnych, a także płacących składki członków. Dokonaliśmy zmian statutu dzięki temu, że po skreśleniu "martwych dusz" - dysponujemy niezbędną do podejmowania uchwał ilością głosów. Korekty statutu Stowarzyszenia umożliwiły dalsze istnienie organizacji, choć w okrojonym składzie. Założeniem jest, że skreślenie nie oznacza wyrzucenia. Każdy zawsze może wrócić do Stowarzyszenia.
   Decyzję podjęliśmy z myślą o tym, że "Medicus" jeszcze się przyda naszej weterynarii. Jest to bowiem organizacja o elastycznych zasadach. Najważniejsze jest to, że każdy jej członek, sympatyk, a nawet przeciwnik - ma prawo do publicznego wyrażenia swojej opinii na tematy weterynaryjne. Medicus tym się różni do Izby, że dysponuje bezpośrednim kontaktem pomiędzy szeregowymi członkami, a Zarządem. W przeciwieństwie do Izby udział w walnych zebraniach jest możliwy dla wszystkich chętnych, co powoduje szeroką płaszczyznę do wymiany opinii. Nie ma potrzeby porozumiewania się najpierw z Radą Okręgową, póśniej z Krajową. Wystarczy zwyczajnie wstać podczas zebrania i powiedzieć, co się sądzi na dany temat. Albo - napisać na forum "Medicusa".
   Wynik tylko co wygranych przez Platformę Obywatelską wyborów skłania do pewnego optymizmu co do losów zawodów zaufania społecznego, zagrożonych podczas rządów poprzedniej ekipy. Możliwe, że w najbliższym czasie będzie można podjąć liczne prace reformujące nasz zawód. Jednym z gorętszych tematów podjętych podczas zebrania był nasz stosunek do czekających na weterynarię zadań. Mówiliśmy o potrzebie zmian prawa weterynaryjnego, zarówno dotyczącego wszystkich członków Izby, jak i mówiącego o pracy Inspekcji. Farmacja, słynny obrót lekami, zasady organizacji zakładów leczniczych, faktury za czynności zlecone, praca po godzinach, dyżury. Doskonale znane nam bolączki. Doszliśmy do szybkiego konsensusu w tych sprawach.
   Tematem nadchodzącego roku ma być zwalczanie choroby Aujeszki. Zadanie, którym na dzień dzisiejszy ze wszystkich zainteresowanych stron, najmocniej przejmuje się weterynaria. Między innymi liczne niejasności, zarysowujące się problemy związane z tą akcją skłoniły nas do utrzymania "Medicusa" w stanie czynnym. Ilość piętrzących się niewiadomych skłania nas do zaczekania na pierwsze reakcje osób bezpośrednio związanych z tym tematem. Niemniej byliśmy co najmniej oględni w formułowaniu nazbyt optymistycznych opinii co do rychłych sukcesów na tym polu.
   Podjęte zostało stanowisko, które przekazujemy Radzie Krajowej. Zawiera ono kilka podstawowych punktów, których realizacja nieco ułatwi zwalczanie choroby Aujeszki. Zobaczymy, czy uda się to załatwić, czy tam, wysoko istnieje klimat do rozmów z wykonawcami ministerialnych planów. Sądzimy, że nasze oczekiwania nie są zbyt daleko idące, a ich spełnienie leży w gestii władz. Nie twierdzę, że realizacja postanowień naszego "Stanowiska" jest warunkiem do czegokolwiek. Są to tylko uwagi, które mogą ułatwić pracę, czy nawet podejmowanie decyzji o jej wykonaniu.
   Jak zwykłe okazało się, że najbliższa ciału jest koszula. Tylko najwytrwalsi, myślący o przyszłości zawodu lekarze przybyli na jesienne spotkanie. Mimo dość radykalnych decyzji, jakie zmuszeni byliśmy podjąć - rozjechaliśmy się pełni dobrych nadziei na przyszłość. Było o czym rozmawiać i daliśmy obecnym na spotkaniu członkom śMedicusaś, a zarazem i Rady Krajowej - delegacje co do kierunku niektórych działań.
   Gdyby zaistniała potrzeba podjęcia bardziej zdecydowanych kroków, myślę że będziemy o tym wiedzieli pierwsi. Mało kto z nas dziś wie "czym się je" to pobieranie krwi od świń w narzuconych nam warunkach. Pozostaje więc czekać na pierwsze głosy z terenu na temat tego, jak postępuje akcja. Tematy poruszone w Namysłowie będą zresztą, jak zwykle tematem kolejnych artykułów na stronie "Medicusa", oraz dyskusji na forum tej strony.
   Zgodnie z obietnicą, poruszyłem temat odblokowania "komentarzy" na stronie internetowej. Podjęliśmy decyzję, że nie puścimy naszej strony samopas. Czytać nasze forum może każdy. Pisać - mogą wyłącznie osoby zalogowane. Wcale nie muszą to być członkowie Stowarzyszenia. Powody takiej decyzji są te same, co poprzednio. Chętnie wymienimy poglądy z każdym zainteresowanym naszą tematyką lekarzem weterynarii.

Włodek Szczerbiak

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.