Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

"Co dalej z protestem inspekcji?" - Jacek Sośnicki

2008/02/20 22:23:55


Pomimo udanej manifestacji z 17 kwietnia 2007 roku w Warszawie i późniejszych negocjacji nie udało się do dziś znacząco podnieść wynagrodzeń pracowników Inspekcji Weterynaryjnej. Negocjacje z rządem PiS i Samoobrony mimo pozorów zrozumienia nie doprowadziły jednak do żadnych decyzji finansowych, a październikowe wybory wywróciły polityczną scenę do góry nogami. Całą żmudną pracę negocjacyjną trzeba więc zaczynać od nowa. Protest czasowo został zawieszony. Żaden polityk a zwłaszcza nowy minister nie lubi aby na „dzień dobry” przykładać mu „pistolet strajkowy” do skroni. Stąd wzięła się wg Prezesa Jakubowskiego pewna zwłoka w radykalizacji działań Krajowej Rady w kwestii powiadomienia Unii Europejskiej o nie wywiązywaniu się Rządu RP w stosunku do Inspekcji Weterynaryjnej jej budżetu i wynagrodzeń. Klasyczny przykład tych zaniedbań mieliśmy przy okazji zwalczania ptasiej grypy na Mazowszu, gdzie brakowało prawie wszystkiego. Ludzie pracowali 16-18 godzin na dobę, zasypiali nad kierownicą i do dziś nie wszystkim wypłacono wynagrodzenia oraz odszkodowania. Etatowi pracownicy Inspekcji mają tam masę nadgodzin, które mogą wykorzystać w postaci dni wolnych, ale wówczas musieliby zamknąć Powiatowe Inspektoraty na kilka tygodni. W służbie cywilnej nie ma przecież płatnych nadgodzin. To tylko wzmacnia frustrację i poczucie bezsilności zarówno Komitetu Protestacyjnego jak i całej Izby. Żeby jednak być w zgodzie z faktami to brak tu jeszcze dostatecznej determinacji i woli walki wśród pracowników Inspekcji, aby podjąć działania bardziej radykalne jakie przewidywał Komitet Protestacyjny na początku swej działalności:

1. Wejście związków zawodowych w spór zbiorowy z rządem RP,

2. Zaprzestanie składania sprawozdań do WIW-u i GIW-u, które są zmorą inspektorów w powiatach,

3. Nie używanie prywatnych samochodów do celów służbowych

4. Wreszcie indywidualne bądź zbiorowe wymówienie warunków pracy i płacy w trybie ustawowym ( wzorem lekarzy medycyny).

Dlaczego niczego do tej pory nie zrealizowano? To jest właśnie tajemnica tego protestu. Dopóki inspektorzy z udziałem związków zawodowych nie wejdą w spór zbiorowy z rządem i nie wyczerpią możliwości negocjacyjnych,to wszystkie inne działania są tak naprawdę bezprawne. Związek Zawodowy Pracowników Inspekcji i Sekcja Krajowa NSZZ Solidarność Pracowników Inspekcji, to pomimo apeli ciągle nieliczne twory zrzeszające po kilkadziesiąt osób. Nie czyni to z nich reprezentatywnej siły dla kilku tysięcznej grupy pracowników Inspekcji zatrudnianych w PIW, WIW i ZHW. Aby taki związek mógł skutecznie reprezentować danego pracownika, ten ostatni musi go upoważnić do tego stosowną ankietą. Jednak jak do tej pory nikt nie chce tego zrobić, dlaczego? Skąd ta powszechna niechęć Inspektorów do zrzeszania się w związki zawodowe i strach przed ujawnianiem swoich poglądów na temat niezadowolenia z warunków pracy i płacy? Niektórzy Panowie z Komitetu proponują powołanie kolejnego związku zawodowego, ale widać z doświadczenia, że nie będzie on miał charakteru masowego, aby wejść w spór zbiorowy z rządem. W trakcie manifestacji w Warszawie niektórzy Inspektorzy zadeklarowali, że jeśli rząd nie zrobi nic w sprawie ich wynagrodzeń, to zaprzestaną składać sprawozdania do WIW i GIW oraz nie będą używać swoich samochodów w pracy, co uniemożliwi de facto wyjazdowe kontrole podmiotów i stad. Jednak jak mi wiadomo, nawet na skalę jednego powiatu nie udało się tego zrealizować. Jestem więc przekonany, że tym bardziej nie złożą indywidualnych bądź zbiorowych wymówień warunków pracy i płacy, co zmusiło by rząd do szybkiej decyzji w sprawie wynagrodzeń. Lekarze medycyny nie mieli takich oporów i pomimo, że już sporo zyskali, dalej walczą o swoje narażając czasem zdrowie i życie pacjentów. Pretensje niektórych członków Komitetu Protestacyjnego do Krajowej Rady i Prezesa Jakubowskiego są stosunkowo mało zasadne biorąc pod uwagę brak działań samych zainteresowanych w kierunku wykonania tych założeń, o których wspomniałem. Oczywiście powiadomienie Komisji Europejskiej o złej ( czytaj katastrofalnej ) sytuacji w Inspekcji Weterynaryjnej w Polsce jest sposobem na wywarcie presji na rządzących tyle, że wówczas trudno będzie liczyć na przychylność i porozumienie w prowadzonych negocjacjach. Minister Marek Sawicki sprawia wrażenie osoby mającej świadomość doniosłej roli, jaką odgrywa Inspekcja Weterynaryjna w nadzorze nad produkcją żywności pochodzenia zwierzęcego i konieczności poprawy jej finansowania również w kwestii wynagrodzeń. Oczywiście należy szukać sposobów przyspieszenia tych procesów, ale to Inspekcja od powiatu do GIW-u musi być jednomyślna i zdesperowana w dążeniu do celu. Pierwsze pozytywne sygnały już są z Opolszczyzny, gdzie w ankiecie Okręgowej Rady większość inspektorów wyraziła wolę zaostrzenia protestu Jestem przekonany, że lekarze urzędowi są gotowi wesprzeć taki protest odstąpieniem od wykonywania wyznaczeń, ale Inspekcja musi uczynić jakiś radykalny krok i dać czytelny sygnał. Jeśli natomiast niektórym panom z Komitetu Protestacyjnego wydaje się, że bez bezpośredniego zaangażowania inspektorów (bez krwi)- uda się ustnie bądź pisemnie skłonić rząd do ustępstw jak to próbowali ostatnio z Ministrem Plocke, to się mylą. Takie samodzielne działania Komitetu, Krajowej Rady, Departamentu i GIW-u powodują, że do Ministra Marka Sawickiego docierają cztery różne wersje weterynaryjnych problemów i priorytetów, a to pozwala mu grać na zwłokę nie wiedząc co jest naprawdę dla nas najważniejsze. Dziwi również nawoływanie niektórych kolegów do wystąpienia Inspektorów z Izby, która jest przecież jedyną ( choć obowiązkową) organizacją zrzeszającą wszystkich lekarzy weterynarii.

Jacek Sośnicki - Wielkopolska

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.