Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>
Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

"Dziel i rządź Ministrze" - Jacek Sośnicki

2008/09/20 11:28:54


DZIEL I RZĄDŹ MINISTRZE

Ta łacińska maksyma, która od tysiącleci nie utraciła na aktualności jest dziś powszechnie stosowana w MRiRW. Prezes Jakubowski odniósł chyba mylne wrażenie, że z rządzącymi należy się zaprzyjaźnić, bo wówczas będą wobec nas pobłażliwi, a nawet lojalni. Najłatwiej jest rządzić dzieląc poszczególne narody czy grupy zawodowe na frakcje o przeciwstawnych interesach, wzajemnie zwalczające się i pomniejszając znaczenie każdej z nich podporządkowywać je własnym interesom. I właśnie tak zachowuje się Minister RiRW, który poklepując Prezesa po plecach, skrzętnie wykorzystuje nawet „najmniejsze robaki”, aby przeciwstawić je Izbie i jej dążeniom. Jak wszyscy widzą „chorobliwie ambitnych” kolegów w zawodzie mamy wielu i oni chętnie odgrywają rolę „psa ogrodnika”,, choćby za wynagrodzenie w postaci możliwości „poocierania się o nogi ministra”.

Izba sama w sobie jest tworem bardzo złożonym, gdzie ścierają się poglądy i interesy wielu grup w ramach naszego zawodu ale niektórzy z uporem maniaka, szukają dróg na skróty. Budowanie swego autorytetu na krytyce własnego środowiska przed ministrem, z założenia nie przychylnym weterynarzom, jest specjalnością kolegów Borowskiego i Związka, którzy w samorządzie prawdopodobnie nie byliby docenieni. Myślę, że samorząd ma prawo piętnować takie zachowania jak to miało miejsce w stosunku do zastępcy Głównego Lekarza kol. Janusza Związka. Zarówno Ogólnopolskie Stowarzyszenie Lekarzy Wolnej Praktyki „Medicus Veterinarius”, kierując sprawę do Krajowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej jak i krytyczne stanowisko Krajowej Rady, są widocznym dowodem niestosowności działań kol. Związka, zwłaszcza w kwestii antagonizowania lekarzy Inspekcji i wolnej praktyki. Piastując jakiekolwiek stanowisko w Inspekcji lekarz weterynarii winien pamiętać, że może je sprawować tylko i wyłącznie będąc lekarzem. Jeśli już przestanie być funkcyjnym to dalej pozostaje lekarzem tyle, że według Związka i Borowskiego bez prawa wykonywania zawodu. Wychodząc z założenia „po nas choćby potop” nasi pseudo koledzy chcą zamknąć drogę nie tylko sobie, ale i tysiącom lekarzy Inspekcji do powrotu, do praktyki klinicznej w ramach zakładów leczniczych. Czytając opinie obu Panów, można by odnieść wrażenie, że największym problemem Inspekcji nie są dziś zbyt niskie wynagrodzenia i kiepskie warunki pracy ( brak nadgodzin czy nadmierna sprawozdawczość), ale przede wszystkim konieczność przynależności do Izby. Oczywiście możemy różnić się wizją nowoczesnej europejskiej Inspekcji Weterynaryjnej, ale nie wracajmy do starych przeżytych schematów, które już kiedyś przerabialiśmy i się nie sprawdziły. Jeśli minister chce nas dzielić i rządzić to my, lekarze weterynarii nie możemy mu w tym pomagać, nawet za obietnicę awansu czy eksponowanych stanowisk.

Niech minister i jego „podpowiadacze” nie dziwią się, że Izba nie będzie stała z boku i przyglądała się biernie łamaniu prawa przez lekarzy wykonujących monitoringi osobiście, wykorzystując bazę zakładu leczniczego. Nie możemy pozwolić się traktować jak „przydrożne dziewczynki”, które Inspekcja zależnie od potrzeb, na jakiś czas osobiście wyznacza, płaci, a potem porzuca. Bazą dla lekarzy i techników jest dziś zakład leczniczy dla zwierząt i nie pozwolimy, aby Inspekcja powołując się na swoje niedorzeczne przepisy, mieszała nam w stosunkach międzyludzkich w ramach zakładu. Zbyt długo tolerowaliśmy radosną twórczość Kołodzieja, Jażdżewskiego i Związka, a teraz czas na normalność. To Inspekcja nas potrzebuje, więc winna dostosować się do naszych realiów albo stworzyć własną, etatową służbę i nią „kręcić” według swojego uznania. Borowski i Związek dowiedzieli się na ostatnim spotkaniu 3 lipca, że pomimo obietnic nic nie wyjdzie z pionizacji Inspekcji i podwyżek wynagrodzeń, próbują więc szukać tematów zastępczych i żerować na niskich instynktach swoich kolegów, aby nas skłócić i pokazać, jak byłoby dobrze, gdyby Inspekcja wyszła z Izby i przejęła wszystkie pieniądze lekarzy wyznaczonych, pochodzące od podmiotów. Pytanie tylko, kto i za jakie pieniądze wykona tę całą robotę? Poza tym Panowie czy warto o to walczyć, chcecie działać na szkodę swoich kolegów? Kim wy jesteście - lekarzami?

Jacek Sośnicki - Wielkopolska

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.