Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

"Senne marzenia" - Zbigniew Kowalski

2008/12/22 15:06:44


„Przyszłość zaczyna się dziś, a nie jutro”

Dlaczego jest święto Bożego Narodzenia?
Dlaczego wpatrujemy się w gwiazdę na niebie?
Dlaczego śpiewamy kolędy?

Dlatego, żeby się uczyć miłości do Pana Jezusa.
Dlatego, żeby podawać sobie ręce.
Dlatego, żeby się uśmiechać do siebie.
Dlatego, żeby sobie przebaczać.
ks. Jan Twardowski

       Gdy rozglądamy się wokół, to z łatwością dostrzegamy, że wszystkim towarzyszy nieustanny pośpiech, a nawet pęd. Mówimy, że zmieniło się tempo życia, czas jakby szybciej płynął.
Jaka siła przynagla nas do podejmowania coraz nowych zadań, doskonalenia umiejętności, tak abyśmy przypadkiem nie mieli chwili czasu, by się zatrzymać i zapytać, po co to wszystko. Zastanowić się, co jest dobre i potrzebne, a co jest zwykłym uleganiem modzie, nachalnej reklamie propagującą wirtualne wizje codziennego życia i postępowania.
Mamy do czynienia z przedziwnym zjawiskiem: tak wielu ludzi panicznie ucieka przed posiadaniem własnego zdania, podporządkowuje się modzie i wyraża „jedynie słuszne i oczekiwane poglądy”, narzucane przez mass media i nie dostrzega, że się umysłowo zniewala.
Brak gotowości do czekania wyraża się także w chęci otrzymywania wszystkiego natychmiast.
Szybkie jedzenie, najlepiej w fast foodach, szybka komunikacja w postaci internetu, szybkie samochody, dobre drogi po to, aby wszędzie można było szybciej i bez problemów dotrzeć. Nie ma czasu na nic, nawet na najmniejsze przemyślenie ważnych decyzji życiowych i zastanowienie się nad swoim postępowaniem. Każdy żąda teraz szybkich rozwiązań, natychmiastowych odpowiedzi na najbardziej skomplikowane pytania, posiadania rzeczy materialnych natychmiast: w ogóle wszystko ma być zaraz.
Dzisiejszy człowiek nie chce oczekiwać, bo wydaje mu się, że nie ma czasu i należy się spieszyć. Tylko dokąd?
       Grudzień zawsze kojarzył się z miesiącem rozliczania, nadziei i oczekiwania.
Rozliczania z tego, co osiągnęliśmy, a co straciliśmy w mijającym roku.
Nadziei na nadchodzący nowy rok, że będzie lepiej, ze będzie mniej zmartwień, że wreszcie ktoś doceni nasze starania, naszą pracę, że spełnią się nasze plany życiowe.
Oczekiwania na poprawę sytuacji materialnej naszych rodzin, oczekiwania na możliwość modernizacji naszych zakładów leczniczych, zakup mieszkania, czy budowę swojego domu.

Ale czy to jest tylko ważne w naszym życiu?
       A może trzeba bardziej otoczyć troską swoje własne życie? Aby to życie było rozumiane w całej swojej pełni, we wszystkich jego przejawach? Czy nie powinno być większej troski o nasze codzienne godne życie, godną, należycie wynagradzaną pracę, o większe docenianie tego, co robimy, o zwykłe bytowe sprawy.
Oczekujemy z nadzieją nowego roku, oczekujemy lepszych rozwiązań w funkcjonowaniu weterynarii, lepszego programu działania, który będzie wybiegał daleko w przyszłość, który będzie dawał nadzieję na poprawę wizerunku naszego zawodu.
Żeby ten program wypływał z poznania rzeczywistości, o której mówi, żeby ta rzeczywistość nie była fatamorganą. Żeby ten program tworzyli lekarze weterynarii, którzy tę rzeczywistość znają i rozumieją.
Dopiero wtedy można szukać odpowiedzi, wskazywać zagrożenia i pokazywać granice, których nie można przekraczać.

      Przed nami nowy rok, rok podsumowania, rozliczenia z działalności naszego samorządu. Podsumowanie sukcesów i porażek. Których było więcej?
Jakie popełniono błędy, czy z nich wyciągnięto wnioski na przyszłość? Czy było aż tak dobrze, czy było aż tak źle?
Czy model funkcjonowania naszej Izby sprawdza się w dzisiejszych czasach? Czy nie należałoby się zastanowić nad jego zmianą?
Marzy mi się zdecydowanie większy udział w pracy samorządowej naszej młodej kadry, najwyższy czas na totalną wymianę pokoleniową w radach okręgowych, czas matuzalemowych stałych wyjadaczy izbowych powoli dobiega końca, oni muszą ustąpić młodym.

      Śledzę dosyć pilnie poszczególne fora internetowe poświęcone naszemu zawodowi, przyglądam się dyskusjom, prowadzonych przez trzydziestolatków i widzę zupełnie inny obraz weterynarii, pełnej zapału, mających jakąś wizję swojej przyszłości, organizującą przez siebie samych szkoleń, sympozjów, warsztatów praktycznych.
Młodych, którzy nie oglądają się na nasz skostniały samorząd, prą do przodu!
Dla nich model funkcjonowania naszej Izby jest anachronizmem, zupełnie niepotrzebnym. Czy to tak miało wyglądać?

„ To Wy jesteście odpowiedzialni za świat jutra. Jedynie przez odważne podjecie pełnej odpowiedzialności będziecie mogli przezwyciężyć obecne trudności. A więc macie podejmować inicjatywy, a nie oczekiwać wszystkiego od dorosłych i od osób na stanowiskach. Macie budować świat, a nie tylko o nim marzyć”.

To są słowa Naszego Papieża Jana Pawła II, skierowane do młodych ludzi w Casablance w 1985 roku.
To był mój czas.
A w St. Louis w 1999 roku, powiedział: „ The Future starts today not morrow” - Przyszłość zaczyna się dziś, a nie jutro”
Te słowa są wiecznie aktualne, wtedy i dziś, ale możliwe do zrealizowania dopiero dzisiaj w wolnej Polsce. Nie wolno odkładać swoich inicjatyw na później, bo czasami nie będzie innej okazji.
Czy zdobędziemy się na zmiany? Czy młodzi będą chcieli poświęcić czas na pracę w samorządach?
Czy znajdzie się dla nich miejsce?

Miejsce musi się dla nich znaleźć!
Bo coraz bardziej widoczne są pęknięcia w strukturach Izbowych. Gdyby nie zapis w ustawie o płaceniu składek, Izba byłaby już dawno tworem papierowym. Coraz bardziej nasz zawód dzieli się. Coraz bardziej drogi się rozchodzą.
Inspekcja, lekarze wiejscy, lekarze zwierząt towarzyszących, zaczynają tworzyć własne środowiska, organizować się w grupy, zaczynają żyć własnym życiem. Niektórzy zaczynają zauważać, że Izba w obecnej postaci nie potrafi, lub nie chce sprostać ich oczekiwaniom. I oni sami widzą, że dają sobie doskonale radę.
W przyszłych wyborach młodzi muszą dostać szansę działania, działania nie według starego schematu, ale takiego, który będzie spełniał ich oczekiwania!
................Zbyszek, obudź się!
- Mak na kutię jeszcze nieutarty, ryby nieoprawione, lampki na choince, jak co roku nie świecą!
Do roboty, a to wino będziesz próbował w święta, a nie dzisiaj!

No tak, znowu mi się przysnęło! A mogło mi się przyśnić coś naprawdę przyjemnego! Chociaż kto wie?

Jest taki jeden wieczór, czasami spowity śniegiem i ciszą, gdy Niebo Ziemi dotyka, a ludzie serca głos słyszą, a może to nie głos serca, może to puka do nas nowo narodzony Jezus niosąc ze sobą dary radości i pokoju, ciepła i miłości.
Podzielmy się opłatkiem, życząc sobie;
odrobiny ciepła dzięki rodzinnej życzliwości,
odrobiny światła w mroku dzięki szczeremu uśmiechowi,
radości w smutku dzięki rodzinnej miłości,
nadziei na lepsze jutro w chwilach niepokoju.
Aby wszystkie dni w roku były tak piękne i szczęśliwe, jak ten jeden wigilijny wieczór.

Na Święta Bożego Narodzenia oraz na nadchodzący Nowy Rok życzę Wszystkim dużo zdrowia, radości i dobroci od ludzi, szczęścia rodzinnego oraz spełnienia wszystkich marzeń, aby wielkie kłopoty stały się małymi, zniknęły choroby, a wszelkie urazy stały się nieważne, mało istotne.

„Dlatego, żeby podawać sobie ręce.
Dlatego, żeby się uśmiechać do siebie.
Dlatego, żeby sobie przebaczać.”
ks. Jan Twardowski


Wszystkiego najlepszego. Wesołych Świąt!

Zbigniew Kowalski

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.