Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

Czy pozostaniesz w Izbie... - Zbigniew Kowalski

2009/03/19 23:12:46


Czy pozostaniesz w Izbie....

Przeglądam wyniki ankiety, oddało głos 153 anonimowe osoby, nie wiem o nich nic. Nie wiem, czy pracują w inspekcji, czy świadczą usługi weterynaryjne w miastach, czy na wsi, czy w ogóle są lekarzami weterynarii.
Ale wyniki są porażające 20 % za, 68% przeciw, zastanawia się 10 %.Czy można je uznać za wiarygodne Czy naprawdę prawie 70 % nie chce istnienia naszej Izby Czy może to jest forma ostatniego rozpaczliwego protestu naszej niemocy, naszej bezsilności wobec triumfującej władzy, wobec ludzi zasiadających w sejmie, w ministerstwie rolnictwa. Ludzi, którzy wygrali wybory, którzy teraz spełniają oczekiwania wyborców, realizując politykę nie narzucania większych obostrzeń prawnych, minimalizując i przekształcając obowiązujące prawo w prawie groteskę.
Dla nich 12 000 lekarzy weterynarii jest nic nieznacząca grupą, wobec kilkunastu milionów ludzi żyjących na wsi, potencjalnych zwolenników ich partii. To ich głosy się liczą, nie nasze, w przyszłych wyborach samorządowych, czy do Sejmu. Przed nami znowu wybory, tym razem do parlamentu europejskiego. Czy kto tam na górze podejmie decyzje o wprowadzeniu odpłatnych świadectw zdrowia w czasie kampanii wyborczej Do połowy czerwca mamy to z głowy. Przecież dla nich to byłoby samobójstwo wyborcze. Pozostałe pozycje cennika stają się już powoli, w tym roku nieaktualne, za 6 tygodni monitoring bydła będzie ukończony, trzecie próbobranie u świń również. O czym tu rozmawiać Odnoszę wrażenie, że Ministerstwo myli przede wszystkim, w jaki sposób przerzucić wszelkie opłaty i koszty związane z bezpieczeństwem żywności hodowcy i biznesu mięsnego na plecy podatnika, zwiększając budżet Inspekcji. Są to dodatkowe etaty, środki finansowe, czy też tzw. trzymacze. Wychodzi się z prostego założenia, że z chwilą zniesienia kont własnych i tak trzeba będzie opierać się wyłącznie na budżecie państwa. Zamiast kosztów hodowcy, czy właściciela ubojni, zapłaci państwo... czy o to chodzi Po co ma te pieniądze brać lekarz urzędowy do swojej kieszeni, jak może to zrobić również ten na etacie w inspekcji, jemu nie będzie zależało na podnoszeniu stawek w cenniku.... .
Ani za badania w ubojniach, ani za świadectwa.
Władza ponownie triumfuje, deptacze gnoju znowu zostali wyrolowani...
Czyżby w Departamencie wszyscy już byli myślami w 2010 roku, roku bez kont własnych w PIW-ach, z nowymi etatami dla badających w ubojniach, nowym budżecie i nowych zasadach rozliczeń finansowych, wszyscy czekają...

Czy pozostaniesz w Izbie?
Jeżeli nie, to co zamierzasz dalej, na co czekasz, na co liczysz?
Kto ciebie będzie reprezentował, kto bronił? Będzie cię stać na obronę w sądach powszechnych, będzie cię stać na opłacenie adwokata w pozwach o popełnieniu błędu w sztuce lekarskiej?
Czy będzie cię stać na mały, malutki protest, na wyrażenie własnej opinii na tematy związane z weterynarią? Czy kto cię usłyszy, zaprosi na rozmowę?
O tym się nie myli, gdy jest dobrze, wiedzą o tym tylko ci, którzy przez to przeszli, tylko ci, do których samorząd pierwszy wyciągnął pomocną dłoń z pomocą finansową w trudnych sytuacjach życiowych.
Skąd czerpiesz wiadomości o zmianach w ustawach weterynaryjnych, o prawie finansowym?
W Izbach działają społecznie nasze koleżanki i koledzy. Powięcają swój wolny czas na tę działalność, robią to dobrze, lub le, z większym lub mniejszym zaangażowaniem. Ale robią.
Mają większy, lub mniejszy talent do tych rzeczy, wychodzi im różnie.
Czasem ulegają i podporządkowują się silnym, bezwzględnym jednostkom zajmującym bardzo często dominującą pozycję w strukturach Izb i nie potrafią zająć własnego stanowiska.
Ale to jest nasza Izba, nasz samorząd, do którego wybraliśmy naszych, z różnymi przywarami, zaletami. Czy pozostali są inni Są bez skazy
Czy wybraliśmy nie tych, co powinniśmy?
Każdy, kto śledził poczynania naszej Izby w kończącej się kadencji zdaje sobie sprawę jak ciężko było osiągnąć jakiekolwiek rozwiązania poprawy naszego prawa, czy tez spraw finansowych dotyczących aktualizacji cennika. Ile w ciągu ostatnich lat mielimy zmian na szczeblu ministrów rolnictwa, ile spraw i rozmów trzeba było rozpoczynać od początku, mimo że na niektóre tematy rozmowy miały się na ukończeniu i po naszej myli.
Tak było.
I za te syzyfowe prace trzeba podziękować. Wszystkim, bez wyjątku.

Co dalej Jakie zadania do wykonania będzie miała nowo wybrana Izba Krajowa?
Czy dalej z uporem maniaka forsować to, co zostało rozpoczęte wcześniej? A możne zmienić całkowicie front działania
Czy jest sens prowadzenia rozmów o cenniku? Przecież nie ma woli politycznej, aby cokolwiek zmienić. I takiej woli długo nie będzie. Dopóki będą chętni do wykonywania zleceń za stawki proponowane przez Inspekcję, nikt palcem nie ruszy i nie będzie chciał rozmawiać o podwyższeniu stawek.
Władza mówi głośno i wyraźnie: wszystkie samorządy zawodowe mają dbać przede wszystkim o interes publiczny, bo po to zostały utworzone, a nie o interesy prywatne jej członków. Samorządy nie mogą występować w roli związków zawodowych.

Czy nie lepiej zająć się naszymi sprawami z własnego podwórka? Czy nie czas na odbudowę usług weterynaryjnych z prawdziwego zdarzenia? Czy nie czas na powrót do korzeni, do tego, czego uczyliśmy się przez 6 lat na studiach?
Czy nie czas znowu poczuć się lekarzem weterynarii z prawdziwego zdarzenia?
Czy nie warto przedyskutować sprawę objęcia rejonizacją działań terenowych ZLZ?
Zająć się opracowaniem standardów wykonywanych zabiegów, badań, operacji.
Wrócić do starych zasad rozliczania każdej usługi jednostkowo, żeby koszt wykonanej usługi z czego wynikał, a nie był brany prosto z sufitu. Czy nie przyszedł czas na ustalenie minimalnych kosztów jednostkowej czynności np. iniekcji, wlewu, wszystkich czynności na które składa się końcowa cena usługi.
To nie będzie minimalny cennik usług, tylko wykaz minimalnych kosztów wykonywanych czynności!
Zasady obliczania kosztów usługi powinny być obligatoryjne dla wszystkich, I te koszty powinny być mnożone przez ustalony współczynnik standardu ZLZ.
W gabinetach podstawowy, najwyższy w klinikach. Ustalić, jakie zabiegi można wykonywać w gabinetach posiadających bardzo często jedno pomieszczenie, a jakie w przychodniach, itd. br> I pomyśleć jak to wyegzekwować!
My to możemy zrobić sami, bez oglądania się, czy proszenia Departamentu, czy Inspekcji!
Możemy to zrealizować w ramach obowiązującego prawa, bez względu na to czy, jak pisze kolega Jacek Sośnicki, desant inspekcyjnych zajmie wszystkie miejsca w radach Izb. Z drugiej strony to dobrze, że się garną do pracy społecznej, że rozumieją fakt, że my pieniądze na utrzymanie rodzin zarabiamy w trochę inny sposób, że każda nasza nieobecność w gabinecie, to nieodwracalna utrata ewentualnego zarobku. Niech działają!
A my A my mamy nasze Stowarzyszenie, naszego Medicusa. Jeżeli będzie trzeba, to znajdziemy w nim oparcie. To my możemy być tą siłą inspirująca, popychającą do działań nasze Izby Okręgowe, do działań, czy to się będzie podobało Inspekcji czy nie. Bez względu na to, kto, czy to pracujący w Inspekcji, czy wolnej praktyki będzie dzierżył ster samorządowy. Bez względu na to, czy będzie musiał wybrać między wieczka, a ogarkiem. W obecnej chwili nikt, ale to nikt nie może stać się hamulcowym naszych działań i sypać piasek pod koła, którego nasypało się, oj, nasypało przez te ostatnie lata.
Czas zmienić styl działania, musimy poszukać nowych twarzy, szukać nowych sposobów zintegrowania naszej korporacji, czy to przez kwartalne spotkania w powiatach, spotkania towarzyskie, a przede wszystkim utworzyć bazę internetową adresów mejlowych wszystkich członków Izb po to, aby każda najmniejsza informacja docierała błyskawicznie do każdego z nas.
Medicus już to robi, robi praktycznie bez żadnych środków finansowych, na archaicznej stronie, atakowanej przez spamową pocztę i często finansowanej z prywatnych funduszy założycieli Stowarzyszenia...
Wiem także, że zamieszczane tutaj posty są czytane przez sporą grupę koleżanek i kolegów, że ta strona żyje i cieszy się coraz większa popularnością. Że wielu, zwłaszcza młodym stażem, otworzyła oczy na występujące problemy w naszym życiu weterynaryjnym.
Pokazała, jak ciężki i niedoceniany jest to kawałek chleba.
Czy pozostaniesz w Izbie?
Ja na pewno zostanę. Bo tylko w jedności siła!

Zbigniew Kowalski

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.