Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

"Już po wyborach" - Włodek Szczerbiak

2009/06/30 01:46:19


Już po wyborach. Część oficjalna obejmowała wprowadzenie sztandaru Izby, powitania gości i delegatów, a nawet wykład inauguracyjny. Wystąpienie Prezesa poprzedziło wręczanie odznaczeń państwowych, resortowych i izbowych. Wystąpienia gości zakończyły część oficjalną.

Muszę podkreślić, że miejsce obrad zostało wybrane przez organizatorów ze szczególną dbałością o akustykę. Prawie nic nie było słychać. Głośniki dudniły, głos po kilkakroć odbijał się od ścian, tak że jakiekolwiek próby wysłuchania mówców graniczyły z niemożliwością. Częściowo nagłośnienie zdominowało przebieg Zjazdu. Mówców było niewielu, a zrozumienie tego, co mówili – graniczyło z cudem. Aula „Kryształowa” z ledwością pomieściła wszystkich obecnych. Parny i deszczowy dzień, mimo wysoko sklepionego sufitu nie ułatwiał skupienia się nad przebiegiem obrad. Wielu delegatów z utęsknieniem spoglądało na drzwi, kiedy wreszcie można będzie przesuszyć spocone koszule. Klimatyzacja sali oparta na przesłankach ekologicznych, nie wspierana przez freon, lecz bazująca na próbach naturalnego wietrzenia – przynajmniej w pierwszym dniu – zdecydowanie się nie sprawdziła. Pomieszczenie w związku ze Zjazdem zostało udekorowane ekranem do rzutnika i dwoma plakatami mówiącymi, z jaką uroczystością mamy do czynienia.

W części roboczej wybrane zostało prezydium Zjazdu, uchwaliliśmy regulamin i wybraliśmy poszczególne komisje. Poszło to ekspresowo, ponieważ do komisji zostało zgłoszonych dokładnie tyle samo kandydatów, co miejsc. Głosowanie odbyło się hurtem, do wszystkich komisji naraz. Po przyjęciu porządku obrad Komisje ukonstytuowały się i została potwierdzona prawomocność Zjazdu. Sprawozdania z ubiegłej kadencji były przekazane wszystkim delegatom kilka tygodni przed Zjazdem w formie broszur. Zjazd uznał za niecelowe ponowne czytanie sprawozdań i udzielił absolutorium nie decydując się na dyskusje. Zresztą prawie nikomu nie chciało się mówić do zabranych, którzy tak i tak niezbyt rozumieli dudnienie wydobywające się z głośników.

Wybory Prezesa i Rzecznika były grą do jednej bramki. Swego rodzaju szyderstwem stała się piętnastominutowa przerwa pomiędzy wyłonieniem kandydatów i zamknięciem list, a samymi wyborami. na stanowisko Prezesa jedynym kandydatem był Tadeusz Jakubowski, a o stanowisko Rzecznika – ubiegał się Tomasz Grupiński. Siłą rzeczy obaj kandydaci wygrali. Przed Zjazdem, na giełdzie padały najrozmaitsze nazwiska. Jedne bardziej, inne mniej prawdopodobne. W dniu wyborów, jeszcze zanim padły zgłoszenia – wszystko było wiadome. Dzień minął więc bez jakichkolwiek emocji związanych z celem naszego przyjazdu. Jedyny dreszczyk niepokoju zapewniła wieczorna ulewa i obawa, czy z sufitu nie zacznie kapać woda.

Przed Zjazdem obawiałem się, że wybory okażą się w jakimś stopniu loterią. W pierwszym dniu moje obawy absolutnie nie sprawdziły się. Wszystko odbyło się równie sprawnie, niczym podczas dobrze zorganizowanej akademii pierwszomajowej. Okrasę dna stanowił późnowieczorny występ „Grupy MoCarta”.

Drugi dzień to wybory szesnastu osób do Rady, Komisji Rewizyjnej, Sądu i zastępców Rzecznika. Nie będę pisał o Uchwałach Zjazdu, jeszcze przyjdzie na to czas, niemniej dyskusja okazała się być podobnie rachityczna, jak w pierwszym dniu. Do wyborów poszczególne Izby przygotowały się typując swoich kandydatów. Ustalenia były do tego stopnia wiążące, że w żaden sposób prezesi nie zgadzali się na wstawianie dodatkowych osób. Poszczególne Izby miały zadanie bojowe, żeby głosować na własnych kandydatów. Obawialiśmy się, że ostatni z Prezesów zgłosiwszy kandydaturę swojej Izby wystąpi z wnioskiem formalnym o zamknięcie listy. Na szczęście te obawy okazały się płonne. Po tańcu obowiązkowym - można było zgłaszać dowolne kandydatury.

Ja za najśmieszniejszą uznałem Izbę Mazowiecką. Głosowali tak solidarnie, jakby ktoś za sznurek pociągał. Gdy występował Prezes Jakubowski – całe jego Izba głosowała za nim. Gezy ktoś sprzeciwiał się Prezesowi – cała Izba dawała Veto! Upartyjnienie naszej braci identyczne, jak w Sejmie. Oczywiście, były też i koalicje. Co z tego wyjdzie – zobaczymy. Nie umiem powiedzieć, kto wygrał. Mamy zdecydowanie nowy zespół, jeżeli Prezesowi uda się Radę pociągnąć za sobą tak, jak poszli za nim warszawiacy – będzie bardzo ciekawie. Poczekajmy jednak na oficjalne wyniki, na podział miejsc w Radzie. Fakt, niektórzy mówią, że to już ostatnia kadencja Izby. Ano, zobaczymy.

P.s. Gdyby ktoś pytał o „Medicusa” – słabo, słabo. W minorowych nastrojach obserwowaliśmy spektakl.

Władek Szczerbiak

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.