Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>
Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

Wigilijna refleksja spod ministerialnego stołu -JS

2009/12/13 00:50:30


Wigilijna refleksja spod ministerialnego stołu.

W dniu 4 grudnia 2009 roku odbyło się spotkanie w ministerstwie rolnictwa w którym delegacja Krajowej Rady oraz Sekcji Krajowej NSZZ "Solidarność" pracowników weterynarii rozmawiała z wiceministrem Tadeuszem Nalewajkiem i dyrektorem Wojciechem Wojtyrą oraz przedstawicielami Departamentu Weterynarii i GIW-u. Spotkanie w założeniu dotyczyło bieżących problemów środowiska weterynaryjnego i nie zaproszono na nie Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Lekarzy Wolnej Praktyki "Medicus veterinarius". Jest to nie zrozumiałe ignorowanie naszego środowiska zwłaszcza, że spotkanie dotyczyło nie tylko wynagrodzeń pracowników inspekcji za czym "optowała" Solidarność, ale również problemów lekarzy urzędowych wykonujących z wyznaczenia PLW większość czynności przypisanych mu przez ustawy. Widocznie minister Nalewajk nie toleruje już naszych zdecydowanie krytycznych uwag pod adresem swojego resortu oraz wadliwego sposobu wyznaczania i wynagradzania lekarzy wolnej praktyki. Pozostaje nam więc tylko "ujadanie spod stołu" i domaganie się w przyszłości uwzględniania udziału również naszych przedstawicieli w tego typu rozmowach.

Z relacji uczestników spotkania trudno wyciągnąć jednoznaczne wnioski co do przyszłości zawodu i realizacji jego bieżących problemów. Z rozmowy z dr Tadeuszem Jakubowskim wnioskuję , że jest przekonany o właściwym kierunku tych negocjacji i zrozumieniu wzajemnych racji. Jakubowski twierdzi, że minister ma świadomość priorytetowego znaczenia zagwarantowania lekarzom wyznaczonym 93% kwoty pobieranej opłaty przez Inspekcję. Jest to główny warunek w ramach tzw. "czyszczenia" sposobu wynagradzania lekarzy urzędowych i rozliczania wyznaczeń wogóle. Ważną sprawą jest również zdaniem prezesa, sam sposób wyznaczania tzn. możliwość "skonsumowania" wreszcie zmiany art 16 ust. 1a Ustawy o Inspekcji, dotyczącego umów w ramach działalności zakładów leczniczych dla zwierząt. Prezes Krajowej Rady nie widzi dziś innej drogi jak wspólne wystąpienie MRiRW oraz Izby do Ministra Finansów w sprawie zmiany art. 13 Ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, który każdy przychód z wyznaczenia klasyfikuje dziś jako działalność świadczoną osobiście. Kolejnym problemem z wyznaczeniami jest również sam kształt umowy, w której ciągle znajduje się tzw."klauzula niedozwolona", warunkująca wypłatę wynagrodzenia dla wyznaczonego lekarza od wpływu środków budżetowych lub opłat od podmiotów na konto Powiatowego Inspektoratu. Fakt ten nabiera szczególnego znaczenia w perspektywie likwidacji rachunku dochodów własnych, który dokona się z końcem 2010 roku. Jeśli transze budżetowe pójdą jak zwykle do wojewodów, to pierwsze pieniądze za monitoringi czy badanie mięsa, dostaniemy dopiero na przełomie kwietnia i maja. W toku dyskusji Tadeusz Jakubowski zasugerował, że Inspekcja winna w takim przypadku dysponować własnym budżetem na realizację tych zadań na szczeblu wojewódzkich i powiatowych inspektoratów, a nie jak dotychczas w formie rezerwy celowej u wojewody. Tylko wówczas uda się być może zachować płynność przy wynagrodzeniach za czynności zlecone pomimo kiepskiego stanu finansów publicznych. Prezes Jakubowski ma nadzieję, że minister zachowa "opcję zerową" w stosunku do stawek wynagrodzeń za świadectwa zdrowia czy badanie zwierząt rzeźnych i mięsa oraz w pozostałych pozycjach budzących kontrowersje. Prezes liczy również, że minister Sawicki dokona jedynie koniecznych zmian w stawkach wynagrodzeń lekarzy granicznych i w nadzorach nad przeładunkami masowymi. Natomiast dalsze szczegółowe negocjacje nad spornymi problemami prowadzić miałby zespół w skład którego weszliby trzej przedstawiciele Krajowej Rady. Inni uczestnicy tej dyskusji nie mają jednak tak optymistycznych wrażeń z grudniowego spotkania. Twierdzą, że minister z końcem roku wyda jednak rozporzadzenia i tak naprawdę nie musi wziąść pod uwagę naszych racji. Nie musi też przestrzegać żadnych ustaleń, skoro nieustannie kwestionują je jego urzędnicy i zapominają co obiecywali przed miesiącem. Prawdopodobnie będzie się posługiwał wyłącznie własnym osądem sytuacji, a jak słyszymy chce ulżyć ciężkiej doli rolników i przetwórców rolnych, za których los czuje się odpowiedzialny. Poza tym lekarze weterynarii nie stanowią liczącej się grupy w elektoracie ministra. Niektórzy członkowie delegacji Krajowej Rady, zirytowani arogancją władzy przestrzegali, że niezadowolenie lekarzy wyznaczonych może przybrać formę niekontrolowanego protestu do strajku włącznie. Zastępca Głównego Lekarza kol. Jarosław Naze odpowiedział, że wówczas należy zastanowić się nad etatyzacją wyznaczeń. Takie oświadczenie znacznie "podkręciło spiralę DNA" członkom delegacji, którzy na znak dezaprobaty wyszli "trzaskając drzwiami", w poczuciu niezałatwionych spraw. Jednak Prezes Jakubowski jest zdania, że można liczyć na lojalność i zdrowy rozsądek ministra, choć od roku nie znalazł przecież czasu, aby spotkać się z lekarzami weterynarii. Dyrektor Wojtyra poinformował zebranych, że minister prosił go, aby w miarę możliwości nie podnosić opłat dla rolników i przetwórców rolnych. Czy w takim wypadku można jeszcze liczyć na zrozumienie i chęć współdziałania? Osobiście wątpię i nie będę chyba odosobniony, że nadchodzący rok 2010 będzie jeszcze trudniejszy dla lekarzy weterynarii wykonujących zadania w imieniu Inspekcji. Gorąco namawiam więc wszystkich kolegów, aby nie zaniedbywali swoich praktyk i inwestowali w siebie, bo będąc przedstawicielami wolnego zawodu nie możemy zapominać, iż wyznaczenia są tylko dodatkiem do prowadzonej działalności. Dzień, w którym zostaną nam już tylko dochody z wyznaczeń, będzie faktycznym początkiem etatyzacji czyli powrotem do "państwowej weterynarii". Jednak dziś w obliczu nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia wypada mieć nadzieję, że potrafimy jeszcze znaleźć i wdrożyć w życie jakieś kompromisowe rozwiązanie w tej wydawać by się mogło beznadziejnej sprawie. Życzę więc Wam wszystkim dużo zdrowia i pogody ducha a w nadchodzącym Nowym Roku, odrobinę więcej zaangażowania w sprawy zawodowe, bo "milczenie nie zawsze jest złotem", a czasem wręcz cichym przyzwoleniem na to, co mamy czyli pozorne konsultacje i pseudoustalenia - "psy szczekają ,a karawana jedzie dalej".

Jacek Sośnicki

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.