Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

Ciemność widzę, ciemność...-Jacek Sośnicki

2010/11/26 22:24:02


Ciemność widzę, ciemność…

Te słowa z filmu „Seksmisja” doskonale obrazują nasze najbliższe perspektywy. Po tzw. „aferze kominowej” z 2004 roku, ówczesny Główny Lekarz, którego nazwiska z litości nie wspomnę, zmienił warunki wyznaczania przez PLW na wykonywane w ramach działalności świadczonej osobiście oraz rozliczane według ilości przepracowanych godzin. Wydawać by się mogło, że można i tak ale pod warunkiem istnienia rachunku dochodów własnych. Dziś, gdy rachunek ten ulega likwidacji, a Powiatowy przestaje być dysponentem pobieranych opłat, utracił on wpływ na sposób i termin wynagradzania wyznaczonych lekarzy. Według mojej oceny gaśnie nam światełko w tunelu prowadzącym do normalności. Od sześciu lat próbujemy tłumaczyć kolejnym ministrom , iż jeśli do wykonywania wyznaczeń niezbędna jest baza i infrastruktura zakładu leczniczego to należałoby wyznaczać lekarzy w ramach tych zakładów, a nie osobiście. Niestety nie dotarła do nich argumentacja, że nie można żądać od lekarzy urzędowych, aby okradali własne zakłady ze szczepionek , biopreparatów, wyposażenia i środków transportu, a zyski wykazywali w działalności świadczonej osobiście. Urzędujący Minister Rolnictwa dr Marek Sawicki przyznał ostatnio na spotkaniu w Turku, że po trzech latach sprawowania swej funkcji dalej nie rozumie tego tematu. Uważa ten spór za sztuczny, a w całym zamieszaniu chodzi wg Ministra chyba o jakieś pieniądze. Przypomniał również, że znowelizowana Ustawa o Inspekcji Weterynaryjnej dopuszcza wyznaczanie w ramach działalności zakładu leczniczego, ale GIW uważa, że takie wyznaczenie rozmywa odpowiedzialność za wykonanie czynności zleconych. Jednak moim zdaniem Inspekcja preferuje chyba osobiste wyznaczenia i jednoosobowe zakłady zależne w pełni i podporządkowane wyznaczeniom Powiatowego Lekarza jako tzw. „zewnętrzny personel”. Zlecanie czynności firmom jako usługi obce wymaga wzajemnego zaufania i uniemożliwia stosowanie powszechnych praktyk „szantażu pakietowego” tzn. „bierzesz wszystko albo nie dostajesz nic i nie masz z czego żyć”. Zwróciłem uwagę Ministrowi, że właśnie w wieloosobowych firmach jak VETLAB widać problemy z rozliczaniem osobistych wyznaczeń pomiędzy właścicielem firmy a zatrudnionymi tam pracownikami . Nie doczekałem się jednak odpowiedzi na pytanie kiedy Minister zrewaloryzuje Rozporządzenie o opłatach i wynagrodzeniach z 2004 roku i uzupełni je o oczekiwaną stawkę za badanie laboratoryjne mięsa w kierunku wykluczenia włośnicy. Taka oddzielna stawka znajduje się w załączniku do unijnego rozporządzenia 882 i wydaje się niezbędna w aspekcie istnienia akredytowanych laboratoriów badania mięsa, gdzie systemy jakości wymagają dodatkowego czasu na sporządzenie monstrualnie rozbudowanej dokumentacji. Póki co niektórzy Powiatowi improwizują dzieląc dziś istniejącą stawkę za badanie przed i poubojowe. Za chwilę okaże się, że badanie przed ubojowe będzie zapłacone w momencie wystawienia świadectwa zdrowia na świnie, a „kołodziejowe małpie ruchy na taśmie” pomniejszone o badanie laboratoryjne rzeczywiście nie będą już nic warte. Oczywiście „przyjaciele” z Inspekcji zaraz przypomną, że plotę bzdury, bo rozliczamy się z ilości przepracowanych godzin, a nie stawek za sztuki. Minister stwierdził, że według jego wiedzy na badaniu mięsa i tak dobrze zarabiamy, a rolnicy skarżą się wciąż na zbyt drogie świadectwa. Kto więc dostarcza tej wiedzy Ministrowi i według jakich kryteriów ocenia On nasze wynagrodzenia? Nie wiadomo. Na wspomnianym spotkaniu powiało jednak optymizmem bo jak stwierdził Prezes Tadeusz Jakubowski, Minister ma teraz obowiązek zająć się problemami naszego zawodu, choćby w trosce o przyszły los swojego syna, który kończy niebawem wydział weterynaryjny w Warszawie. Próba nacisku na Ministra w formie sugerowania, iż student Sawicki musi wkrótce zaliczyć jeszcze Epizootiologię u Prezesa była już mniej śmieszna, a bardziej niesmaczna. Według Jakubowskiego czas jednak wytoczyć również takie „armaty”, skoro wieloletnie negocjacje nie dają żadnego efektu. Przypuszczać należy, że na rok przed wyborami parlamentarnymi, Minister nie będzie się dobrowolnie narażał swemu rolno-hodowlanemu elektoratowi rewaloryzując stawki opłat choćby o wskaźnik inflacji. Jednak utracone marzenia o rewaloryzacji stawek to „mała strata”. Prawdziwa „jazda” zacznie się już niebawem z powodów równie prozaicznych. W obliczu likwidacji rachunków dochodów własnych Izba zadowoliła się odpowiedzią Ministra Finansów z października 2010 r., iż planuje się zabezpieczenie w budżecie rezerwy celowej na lata 2011-2012 celem umożliwienia wypłat wynagrodzeń dla wyznaczonych lekarzy. Problem w tym, że jak dowiodły wieloletnie doświadczenia, co zauważa nawet Główny Lekarz, te pieniądze mogą pojawiać się z dużym (kilkumiesięcznym) opóźnieniem. To będzie zupełna klęska dla najwierniejszych pracowników Powiatowego tzw. „mięsiarzy”, którzy żyją już tylko z wyznaczeń. Z moich informacji wynika, że budżet na rok 2011 tworzono na podstawie danych służb administracyjnych Powiatowych Inspektoratów o wysokości dochodów za trzy kwartały 2010r, powiększone o przychody z rachunku dochodów własnych. Natomiast w wydatkach na 2011 rok nie przyjęto żadnych wielkości, które związane są z koniecznością wypłat wynagrodzeń dla lekarzy wyznaczonych, zakupu sprzętu i odczynników laboratoryjnych. Zaplanowano więc dochody budżetu , ale nie planuje się koniecznych wydatków, aby te dochody uzyskać. Widać więc jasno, że wynagrodzenia pochodzić będą wyłącznie z rezerwy budżetowej, która zwykle dociera transzami i dość nieregularnie. W dodatku wynagrodzenia będą pochodzić z paragrafu 4170 czyli z bezosobowego funduszu płac przeznaczonego na wynagrodzenia z działalności świadczonej osobiście. Nie planuje się natomiast większych wypłat za pozostałe usługi obce z par. 4300 związane między innymi z zapłatą za pracę dla wyznaczeń w ramach działalności zakładów leczniczych dla zwierząt. Czyli postanowiono już, że znowu tych wyznaczeń nie będzie w 2011 roku. Dlaczego? - można się tylko domyślać wobec nieprzejednanie wrogiej postawy Głównego Lekarza oraz części wojewódzkich i PLW. W zaistniałej sytuacji zupełną klęską negocjacyjną Izby jest istniejący jeszcze zapis w podpisywanych umowach, który uzależnia wypłatę wynagrodzenia od wpływu środków na rachunek Powiatowego Inspektoratu. Podpisawszy umowę z taką „niedozwoloną klauzulą” pozbawiamy się jakiejkolwiek możliwości nacisku na wyznaczającego PLW, a tym bardziej na budżet państwa, który pobierał będzie opłaty za naszą pracę. Apel Krajowej Rady do Powiatowych Lekarzy Weterynarii o zmianę tego zapisu w umowach i precyzyjne określenie terminu płatności nie może być skuteczny, bo żaden z Powiatowych dobrowolnie nie pozbawi się możliwości wykręcenia od odpowiedzialności za brak wynagrodzeń w sytuacji, kiedy środki budżetowe opóźnią się o kilka miesięcy. Pozostaje nam już tylko zorganizowany protest z odstąpieniem od wyznaczeń lub „pochlipywanie po kątach” i życie na koszt żony lub z renty babci.
    Minister kilka dni po spotkaniu w Turku podpisał wreszcie nowelizację rozporządzenia tyle, że obniżył tylko stawki opłat za świadectwa dla świń z 17 na 10 złotych, a dalej do 50 groszy od sztuki. To przedwyborcze zagranie na pewno poprawiło notowania PSL-u, ale było ciosem dla Krajowej Rady w obliczu fiaska wielomiesięcznych negocjacji o rewaloryzację stawek. Wszystkie te fakty i „hipotezy” zmuszają środowisko do szybkich i zdecydowanych działań zarówno urzędowych lekarzy jak i samej Inspekcji zagrożonej konsolidacją administracji oraz planami rychłego powołania Państwowej Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności. Póki co jest plan podjęcia uchwały o nie podpisywaniu umów na wystawianie tych „znowelizowanych” świadectw zdrowia, co w krótkim czasie zatrzymałoby uboje i produkcję mięsa, ale czy jesteśmy już gotowi? Może „nadstawić drugi policzek” i poczekać, aż nie dostaniemy pieniędzy za badanie mięsa w styczniu, lutym, marcu …… .

Jacek Sośnicki

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.