Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>
Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

Epitafium czyli kto przyciął ogon ministrowi...

2012/08/29 19:20:03


Pobierz artykuł...>

Epitafium czyli kto przyciął ogon ministrowi Sawickiemu

Marek Sawicki w trakcie marcowego spotkania ze środowiskiem weterynaryjnym przestrzegał nas przed zbyt śmiałym planowaniem powołania Urzędu Zdrowia Publicznego poza MRiRW stwierdzając cyt… jeśli chcecie idźcie sobie ja was trzymał nie będę ale wiedzcie, że ktoś wam wreszcie przytrzaśnie ten ogon…” a tu proszę „przycięli ogon” samemu ministrowi. Polityka to ciężki kawałek chleba, bo czasem pomimo licznych własnych grzechów wylatuje się ze stołka za cudze „lipne grzeszki”. „Siedem grzechów głównych” ministra Sawickiego to w moim odczuciu:

  1. Uporczywe parcie do czysto propagandowej reformy inspekcji tzw. IBŻ, które wiązałoby się z bezpowrotną likwidacją Inspekcji Weterynaryjnej i funkcji urzędowego lekarza weterynarii o 90 letniej tradycji
    w nadzorze nad produkcją żywności zwierzęcego pochodzenia.
  2. Sawicki nie rozumiał roli Inspekcji Weterynaryjnej i działających w jej imieniu urzędowych lekarz weterynarii co potwierdził w trakcie obrad Sejmowej Komisji Rolnictwa, gdzie wyraził się :…cyt. Ja też mam wielki kłopot z tą weterynarią, bo to takie umęczenie dla rolników i przetwórców, że najlepiej jakby weterynarii w ogóle nie było… .
  3. Nie potrafił jako minister stanąć na wysokości zadania w kwestii wydania urzędowego cennika opłat i wynagrodzeń dla Inspekcji Weterynaryjnej ale każdorazowo kazał nam przekonywać i negocjować stawki z płatnikami ( rolnikami i producentami żywności).
  4. W sobie wiadomy sposób potrafił wywrzeć presję na prezesa i część Krajowej Rady doprowadzając do uchylania podjętych wcześniej uchwał o niepodpisywaniu umów na wykonywanie czynności urzędowych w zakresie zwalczania Choroby Aujeszkyego. Lekarze urzędowi wykonywali więc akcję na niekorzystnych warunkach.
  5. W wyniku skarg rolników podjął próbę obniżenia stawki za wystawianie świadectw zdrowia dla trzody a w obliczu protestu lekarzy weterynarii doprowadził do likwidacji tych świadectw w ogóle co niweczy wysiłek lekarzy i poniesione koszty budżetu na uwalnianie stad od Choroby Aujeszkyego.
  6. Obniżył na korzyść rolników i przetwórców, proponowane i wynegocjowane urzędowe stawki opłat i wynagrodzeń o wskaźnik inflacji w/g GUS za lata 2004-2011, kosztem dochodów lekarzy i budżetu.
  7. Brak postulowanego od lat podniesienia stawki za badanie mięsa na użytek własny, w tym odstrzelonych dzików czyni to badanie nieopłacalnym i niepoważnym gdyż dojazd często przekracza wartość czynności lekarza od której zależy przecież zdrowie a nawet życie nie tylko właściciela próbki ale i wielu przypadkowych ludzi.
Powołaniu Marka Sawickiego na ministra rolnictwa towarzyszyły spore emocje i oczekiwania braci weterynaryjnej bo to właśnie on był jedynym posłem, który wyszedł przed sejm do naszej manifestacji w 2007 roku. Obiecywał wówczas realizacje naszych postulatów jeśli jego partia dojdzie do władzy. Dziś po pięciu latach tego „ministrowania” równie dużo obiecujemy sobie po jego odejściu.

Zwłaszcza, że Sawicki potrafił sprawnie manipulować lekarzami wykorzystując ich słabości i strach przed utratą z trudem zdobytego stanowiska czy wyznaczenia. W ten sposób wprowadzał podziały w środowisku Inspekcji i lekarzy urzędowych w pełni zależnych od wyznaczeń. Wypada mieć tylko nadzieję , że jego następca porzuci różne nie do końca przemyślane plany Sawickiego na funkcjonowanie nadzoru nad bezpieczeństwem żywności. Liczyliśmy, że Premier Tusk sprawując bezpośredni nadzór nad MRiRW zrobi w resorcie gruntowne „ wietrzenie gabinetów”, bo większość istniejącej obsady w departamentach i głównych inspektoratach się już nieco „zasiedziała”. Podobnie jak minister oni również tolerują wokół siebie różne „krzywe jazdy” w kwestii załatwiania spraw dużych i małych . Również tworzenie prawa w tych instytucjach odbywa się pod dyktando rolników i producentów. Nowego spojrzenia wymaga sprawa tzw. konsultowania rozwiązań w kwestii działania instytucji nadzorczych jak inspekcje. Nie może być dalej tak, że minister rolnictwa zmusza nas aby każdorazowo przekonywać producentów o konieczności zmiany prawa czy rewaloryzacji stawki za urzędowy nadzór podczas gdy oni są tylko płatnikami. Izba powinna dołożyć wszelkich starań aby w tym kryzysowym momencie dla PSL-u przekonać Platformę do konieczności zmian w nadzorze nad produkcją żywności na rzecz Weterynaryjnej Inspekcji Ochrony Zdrowia Publicznego niezależnej od ministerstwa zainteresowanego głównie rozwojem rolnictwa i przetwórstwa spożywczego oraz bezkonfliktowym przekazywaniem dopłat bezpośrednich rolnikom. Nadzór nad produkcją żywności nie może być zależny od lobbingu producenckiego jak to miało miejsce w MRiRW. Dziś wiemy już, że nowym ministrem zostanie Wielkopolanin Stanisław Kalemba, tylko czy jego pragmatyzm i zachowawczy stosunek do życia pomoże przeprowadzić konieczne zmiany w usytuowaniu i funkcjonowaniu nadzoru weterynaryjnego?

Pożyjemy, zobaczymy…….

Jacek Sośnicki

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.