Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

Refleksje Lekarza Nad Stanem Zawodu

2004/07/25 19:33:35


Refleksje Lekarza Nad Stanem Aktualnym Zawodu

    Przesłałem Kolegom deklaracje czlonkowską przedrukowaną z Waszej strony internetowej ponad m-c temu,gdyż jestem pełen podziwu dla Waszej odwagi i działalności w imię dobra wspólnego naszego ukochanego zawodu.Imponujecie mi swą skutecznością ,uporem i działaniem pełnym wyważonego taktu,pomimo tego,że spotykacie się z prymitywnym chamstwem swych rozmówców. Przykro mi,że pomimo upływu blisko m-ca czasu od wysłania wsp.deklaracji dotychczas nie uzyskałem przywileju zostania członkiem tak wspaniałego towarzystwa.Mam nadzieję,że wszystko sie szybko wyjaśni i po dokonaniu odpowiednich opłat będę mógł być jednym z Was.Nie jestem młodzikiem,mój czas aktywności zawodowej zbliża się do końca(chciałbym przedłużyć go jak najdłużej ,dopóki będę miał siły do porodów ,cesarek i repozycji wypadniętych macic u krow wykonywanych w singla oraz sprawności mentalnej),ale serce mam w dalszym ciągu przepełnione młodzieńczymi ideałami integracji kolegów naszego zawodu. Próbowałem wcielać je w życie działajc czynnie w byłym ZLiTWet. w "starym"wojew.koszlińskim,a póżniej w pilskim.Okazało się,że największe możliwości miałem będąc szefem już byłych Oddz.Teren. i Wojew.Zakł.Wet.Dzisiaj słyszę o tym,że koledzy z Izby Lek.Wet. organizują inegracyjne mecze piłki nożnej z władzami wojewódzkimi i centralnymi administracji weterynaryjnej połączone z biesiadami piwnymi(co pewnie jest miłe).Jak mam się integrować z kimś kogo wogóle nie znam,gdyż nie było mi dane poznać osobiście ani naocznie żadnego z dwóch ostatnich Wojew.Lekarzy Wet.Znam ich tylko z wywiadów w biuletynie informacyjnym mojej Izby.Pierwszy z nich podawał się za ziemianina,gdyż mial łąke i kilka pni pszczól.Nie znalaazłem Jego nazwiska w żadnym z dwóch herbarzy szlachty polskiej.Drugi z kolei przyznał rację powiatowemu lek.wet.z Piły po słynnym przedstawieniu telewizyjnym we włościach senatora Stokłosy.Żaden z nich nie próbował nawet dokonać objazdowych spotkań z plebsem weterynaryjnym w powiatach.Wolą spotkania z kolegami z władz Izby.Pozytywnym wyjątkiem jest od blisko roku Powiatowy Lek.Wet. w moim powiecie ,działacz Izby i b.terenowiec,który nie stroni od częstych spotkań z kolegami z terenu,nawet tych towarzysko-integracyjnych ,rozrywkowych na stosownym poziomie.Czyli może też być miło. A tutaj kol.dr.Kołodziej pragnie na to stanowisko powoływać kolegów po 3 letnim stażu w inspekcji,tak jakby w terenie pracowały same jełopy.Śmiem twierdzić,że więcej jest ich właśnie w inspekcji.Najlepiej mogą to obrazować tzw.kontrole,o których tak wiele mówił dr.Kołodziej.Najpierw wymyśla się idiotyzmy bez znajomości realiów terenowych,a póżniej wymaga ich realizacji i co najgorsze to to,że odbywa się za bierną akceptacją władz Izby.Przecież dla biurokraty,który kilkadziesiąt lat przesiedzial za biurkiem lub w laboratorium,ewntualnie pracował tylko w tzw.WIS-ie nie stanowią one żadnych problemów,gdyż ich nie dotyczą .Podobnie mają się sprawy z cenotwórstwem za prace zlecone,zarówno płatne z budżetu czy też przez innych usługobiorców lub też zasady rozliczania się za ich wykonanie. Dam konia z rzędem temu kto mi logicznie wyjaśni dlaczego badanie diagnostyczne bydła w kierunku grużlicy kosztuje dwukrotnie więcej aniżeli pobieranie od bydła prób krwi do badań diagnostycznych i dlaczego badanie poubojowe świni w zagrodzie kosztuje tyle samo co badanie poubojowe dzika ?Jest to cenotwórstwo prymitywne nie uwzględniające intelektu badającego ani też jego odpowiedzialności zawodowej,cywilnej czy też karnej.Ale kogo to obchodzi?Takich mamy "wodzusiów ",bo nie zasługują na miano wodzów.Pomijając zarzut ignorancji w stosunku do terenowców,gdyż inaczej nie można nazwać utrzymywania na niezmienionym poziomie przez blisko 6 lat cen za usługi świadczone na rzecz budżetu dochodzi zarzut publicznego kalania "swego gniazda",ale to zdarzyło się także już byłemu szefowi naszej weterynarii panu profesorowi Lisowi pewnemu tego,żeśmy oszukali budżet państwa nie rozliczając się za badania zwierząt rzeżnych i mięsa .Z takimi ludżmi nie mam zamiaru się integrować.Ani nawet dyskutować.Uważam,że powinniśmy zacząć odpłacać im tym samym.Udawać ,że ich nie ma.
    Kwestia rozliczeń za wykonanie usług zleconych powinna uwzględniać zasady prawa obowiązujące w państwach prawa do których żeśmy dołączyli,a nie realizację utopijnych ,niesprawdzonych nigdzie na świecie haseł samowystarczalności, poza "dżucze"Kim Ir Sena w Płn. Korei ,czego skutki podziwia cały świat.Autarkia nie zdała egzaminu w państwach faszystowskich i socjalistycznych.Nie zda egzaminu także w polskiej weterynarii.Dlaczego?Dlatego,że jest nieetyczna z samego założenia i śmierdzi korupcją.Już dzisiaj niektóre powiaty mają nadmiar śroków specjalnych ze względu na usytuowanie się na ich terenach dużych zakładów mięsnych i kupują z nich luksusowe samochody służbowe,a inne "biedniejsze" mają kasę tylko na zakup przysłowiowych spinaczy biurowych.Duże pieniądze budzą też pokusę ich wyprowadzenia ,czego przykładów mamy dużo.Nie wolno przeznaczać ich na płace,ale przykłady urzędów skarbowych i min.finansów potrafią być zarażliwe i bardzo szybko zacznie się z nich tworzyć fundusze nagród.Przecież to nie płace,tylko nagrody.Co to byłoby za państwo,gdyby wszystkie służby budżetowe zaczęły stosować zasadę samowystarczalności i przeznaczały swe dochody na swoje potrzeby? Policja, sądownictwo,prokuratura,różnego rodzaju inspekcje sanitarne, handlowe etc, etc. Bajzel byłby określeniem wytwornym.
    Z wielką starannością przeczytałem dwa artykuły koleżanki Barbary Fojut-Pałki na temat konieczności "rozwodu" w Izbach z państwową weterynarią. Napewno doświadczenia minionych lat dostatecznie go motywują,a sytuacja przypomina nabrzmiały wrzód,który należy przeciąć,gdyż "ubi pus ubi evaqua" ,,jak głosi jedno z podstawowych prawideł chirurgii.Najważniejsza jest strategia postępowania,gdyż opór materii może być wielki.Bierzmy przykład z tych ,którzy walczą skutecznie.Z górników i innych przedstawicieli silnych związków zawodowych,wykorzystajmy demokratyczną siłę referendum i przeprowadżmy je w poszczególnych powiatach,a nie Izbach.Przygotowaniem pytań należy poświecić sporo wysiłku ,aby nie były zarzewiem nowego konfliktu i nie były niezgodne z prawem.Problem nie jest nowy.Podejrzewam,że pierwszym,ktory go podjął był ś.p.kolega Tadeusz Majewicz-Wojew.Lek.Wet. z Poznania,dawniej entuzjasta Izb,póżniej założyciel zw.zawodowego pracowników administr.wet. Ma on godnych siebie następców myślących podobnymi kategoriami.Niechętni członkowstwu w Izbach są także koledzy nauczyciele akademiccy. Hasło Izb dla lekarzy wolnej praktyki zdobędzie sobie prawo bytu. Inni niech tworzą sobie związki zawodowe. Będą chcieli prowadzić wolną praktykę zapiszą się do nas.Należy korzystać z długoletniego dorobku innych samorządowców,jak adwokaci,radcy prawni.Ich izby są silne i bogate.Nasza jest słaba i biedna.Jak jej członkowie.Może nie wszyscy.Wzywam kolegów do rozważenia głosów o secesji drogą rewolucji,a nie ewolucji.Chociaż nigdy nie zaliczałem sie do zwolenników rozlewu krwi,ale to nie o to chodzi, raczej o szybkie przeobrażenia, które umożliwiłyby godny byt naszego środowiska.

Zdzisław Gołaszewski
lekarz weterynarii

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.