Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

"Przemyślenia Wet'erana" - Zdzisław Gołaszewski

2004/08/07 09:34:49


Przemyślenia Weterana



      Władza deprawuje ludzi,którzy ją sprawują.To nie jest demagogia,to jest prawda.Co robią ludzie zatrudnieni w ministerstwach?Kto sprawuje nadzór nad ich pracą?Wydaje się,słuchając codzienne wiadomości w radio i telewizji,że w kraju naszym panuje anarchia i ogólne rozprężenie spowodowane przez administrację rządową,która jest na "garnuszku"społeczeństwa i wcale się tego nie wstydzi,że nie wywiązuje się ze swych obowiązków.Brak jest permanentnie aktów wykonawczych do tak wielu ustaw,że wydaje się iż za ich brak nikt nie ponosi kosekwencji.I tak prawdopodbnie jest.Za brak aktów wykonawczych w weterynarii nie odpowiada twórca idei samowystarczalności Inspekcji Wet. tylko Dep.m.inn.Wet.Tak jakby nie było pomiędzy nimi porozumień jak co wykonać lub gdyby znajdowały się w innych krajach.Prawdopodobnie urzędują w tym samym potężnym gmachu Minist.Rolnictwa.Brak jest tam tego kto kieruje ruchem pomiędzy korytarzami i pokojami i rozlicza rzesze darmozjadów z wykonanej pracy.Wydawało się,że jak premierem zostanie Leszek Miller,który łudził nas "oszczędnym" i sprawnym państwem ,że machina biurokratyczna zacznie w naszym państwie funkcjonować jak zegarek szwajcarski.No i co?No i nic.Balon pękł.Powietrze uleciało.Marek Belka-znakomity ekonomista,człowiek ostry jak żyletka także co rusz "daje ciała".Chociaż ostatnio pokazał,że potrafi naprawiać co niektórzy "schrzanią".Może rzuciłby okiem na autarkie w Inspekcji Wet.i wydał swój osąd na ten szczyt dorobku ekonomii socjalistycznej?Wątpie.Aby sobie zasłużyć na Jego uwagę musi dojść do protestu.Przecież nie możemy liczyć na to,że przyjdzie zmiana warty w rządzie i wszystko się odmieni.To byłaby naiwność.W naszym państwie zawsze liczono się z tymi,którzy są DOBRZE ZORGANIZOWANI ,solidarni i potrafią zaszkodzić państwu w sposób dokuczliwy.Ewentualna zmiana z Janem Marią Rokitą niespełnionym prawnikiem,którym nie byl ani jednego dnia w praktyce,ale ambicje ma tak wielkie,że z chwilą kiedy zostanie premierem rozsadzą go, wcale dla nas nie będzie lepsza,gdyż napewno dobierze sobie do pomocy technika weterynarii i jednocześnie podobnego sobie prawnika(tylko zaocznego)Pana posła Szejnfelda,ktory namieszał w ustawie o zakładach leczniczych dla zwierząt robiąc dobrze środowisku z którego sie wywodzi.Kto stanie w naszej obronie?Podejrzewam,że jak nie pomożemy sobie sami,to nie pomoże nam nikt!W takich właśnie uwarunkowaniach dochodzi radykalizacji poglądów społeczeństwa ,które składa się z setek grup zawodowych,gdzie dzieje sie żle na skutek złej woli bądż zaniechania rządzących."Nie potrafisz,nie pchaj się na afisz".Mimo tego do "koryta"władzy pcha ją się ci co nie tylko,że nie potrafią ,ale nie spełniają swych obowiązków i ... kłamią jak wszyscy oszuści i lenie.Protest lekarzy wet.wolnej praktyki rozpoczął się w przededniu naszego "wuniowstąpienia",kiedy nie było żadnych aktów wykonawczych mających obowiązywać na styku wolnej praktyki i Inspekcji Wet.Był on efektem autorytatywnego i nieskonsultowanego ze środowiskiem lekarsko-wteterynaryjnym stanowiska Głównego Lek.Wet.dr.Kołodzieja,który chciał przeforsować ideę "samowystarczalności"Inspekcji Wet.Wydawało się ,że w geście solidarności zawodowej lek.wet.wolnej praktyki nic nie będą mieli przeciwko" pomocy " dla "biednej"budżetówki.Tylko,że sprawę przedobrzono,gdyż jednocześnie przegięto stawki odpłatności doprowadzając nas do parteru.Ponadto przyczaił się VAT.Wymyślono taktykę prac zleconych za powierzone czynności nie biorąc pod uwagę formy działalności wielu kolegów w spółkach cywilnych.Nie do pogodzenia się jest system rozliczeń finansowych z gotówki pobranej przez zleceniobiorców z Inspektoratami Wet.,gdzie aby przekazać im ok.8% należności należy dokonać po upływie pełnego miesiąca operacji całą gotówką pomimo tego,że do jej zebrania należy zainwestować dość znaczne środki własne.Od dużych Zakł.Mięsnych Inspekoraty będą pobierały opłaty za badanie zwierząt rzeżnych i mięsa od sztuki ,a płacić badającym stawki godzinowe.Dlaczego?Dlatego,żeby Inspekcja miała więcej kasy,a motłoch zrównać do minimum socjalnego.Przy okazji dr.Kołodziej i jego"radca"Jacek Leonkiewicz oczerniają swoje środowisko i plotą demagogiczne głupstwa o "kominach"płacowych,"wojnie z patologiami w weterynarii","krucjatach" prawdopodobnie po to aby ściemnić obraz swej istoty działań.Jeśli są "kominiarze",to jest to tylko i wyłącznie wina niesprawnie działającej Inspekcji Wet.która ich wykreowała.Czyli przyznanie się do swojej nieudolności kontrolno-organizacyjnej."Ściemą" i demagogią jest mówienie przez Pana J.Leonkiewicza o spodziewanych zarobkach 6.800,-zł.miesięcznie przez lekarza wet.badającego zwierzęta rzeżne i mieso za stawkę godzinową.Smutna rzeczywistość jest inna.Znam przypadek lekarza wet.,który po 2 tygodniach pracy w Z.Ms.H.Stokłosy,kiedy dzienne uboje wynosiły ok.500 szt.świn zarobił aż 574,-zł.(słownie:pięćsetsiedemdziesiątcztery).Przecież to nie wystarczy na opłacenie ZUS,a jeszcze trzeba z czegoś żyć.Nie znam szczegółów,ale fakt jest faktem .Są też limity ilościowe przypadające na jednego badającego,których nie powinno się przekraczać.Badającemu przysługują przerwy w pracy na odpoczynek.Powinny być płatne,a rzeczywistość może być inna.Ponadto ubój przy przesuwie tusz świńskich z szybkością 120-150 szt./godz.jest normą.I jak tu Panie J.Leonkiewicz wypracować 175 godz.m-cznie?To musi być dokładnie i szczegółowo opisane przez decydentów ,a ilość godzin pracy zagwarantowana.Wtedy można ewentualnie rozmawiać na dany temat,ale bez demagogii.Lepiej może sprowadzić 2000 lek.wet z Ukrainy.Co?Ktoś o tym mówił bez skrępowania.Rady pobierania przez badających kosztów dojazdów do badania mięsa od właścicieli dużych Zakł.Ms.są także nasycone dużą dozą naiwności.Przecież ich właściciele nie są idiotami i nie będą płacili za kiludziesięciokilometrowe codzienne dojazdy samochodem dla 20 ludzi!Znam temat,gdyż kiedyś jeden z mych podwładnych doniósł z pomocą innego obecnego decydenta na mnie do UOP,że pobieram za te dojazdy kasę od właściciela Z.Ms.Tymczasem jedynym płatnikiem nieopodatkowanej kasy za te dojazdy byłem ja.Śmiechu bylo co nie miara.O mało co zapomniałem o tym sympatycznym incydencie.A wogóle to jest wielkim nieporozumieniem,a może właściwie ukierunkowanym,że środki masowego przekazu urzeczone demagogią "kominiarzy"biją pianę tylko w temacie badania mięsa w dużych Zakł.Ms.Problemy nie dotyczą tylko tego jednego wycinka,ale wszystkich prac zlecanych.Na koniec ciekawostka.Ostatnio otrzymałem pismo Woj.Inspektoratu Wet.w Poznaniu w sprawie wypełniania druków"Wykazów zwierząt do badania serologicznego w kierunku eeb i brucelozy" nakazujące "egzekwować podpis właściciela...",gdyż "pobieranie krwi od bydła w kierunku eeb jest częścią postępowania administracyjnego" co ma zastąpić protokół dochodzenia epizootycznego i pozwoli wydać decyzję na stwirdzenie ogniska białaczki.Przecież to epokowy wynalazek z którym niezwłocznie należy zapoznać bratnią służbę weterynaryjną z Uni Europejskiej.Droga na skróty i oszczędności znaczne.A lekarz wet.wolnej praktyki ma z obory zrobić biuro,gdzie wszystko elegancko opisze zafajdanymi rękami na wzmiankowanym druku przy okazji pobierania krwi i oznakuje probówk.

Zdzisław Gołaszewski

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.