Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

"Cud Nad Wisłą"

2004/08/10 20:57:13


DRODZY PRZYJACIELE ZJEDNOCZENI W PROTEŚCIE



     Chciałem podzielić się z Wami tym, co mnie irytuje od dłuższego czasu, ale od wczoraj bardzo mnie podbudowało, wręcz dodało mi skrzydeł.

      Zaznaczam, że z założenia nigdy nie byłem członkiem żadnej organizacji, więc członkiem Waszego stowarzyszenia też nie jestem. Mięsa również nie badam, od badań monitoringowych wymiguję się ( niech za 2 zł badają sobie w GIW-ie.) O istnieniu stowarzyszenia dowiedziałem się przypadkiem z Biuletynu Izby Wielkopolskiej, który przypadkiem trafił w moje ręce. Po zapoznaniu się ze stroną internetową (dzięki synowi) przekonałem się, że będzie to pierwsza i jedyna organizacja, do której się zapiszę.
     Moi Kochani! Zafacynowany Waszą działalnością i na Wasz apel pojechałem do W-wy 09 sierpnia. Nie było lekko, kilkanaście godzin w pociągu i w upale.To ,co przeżyłem, będę opowiadał swoim wnukom. Byliście fantastyczni. Choć nie jestem pierwszej młodości poczułem się pośród was młodo.Wspaniałe wystąpienia mówców przed spotkaniem z ministrem, mnóstwo stacji radiowych i tv, dziennikarze kilkunastu gazet-zrobiło to na mnie piorunujące wrażenia. Nasi chlopcy uwijali się jak w ukropie. Po wyjściu ze spotkania z Ministrem Pilarczykiem dziesięcioosobowej delegacji przed budynkiem pojawił się p. Kołodziej i Dyr. Dep Wet. p. Wojtyra. Podczas wygłaszania oświadczenia przez "Głównego" koledzy wygwizdali go potężnie i skandowali: Kołodziej-złodziej, Kołodziej na obiad do Stokłosy, oddaj pieniądze, Starzy do gazu (na informację, że zastępy absolwentów tylko czekają na pracę). Sam dałem się ponieść emocjom, to było genialne. Niestety media (radio i tv) sprytnie zmontowały reportaż robiąc wywiad z min. Pilarczykiem i p. Kołodziejem na tyłach ministerstwa w kompletnej ciszy. Podobno media są niezależne. Dobrze, że wiele gazet zamieściło fotki, na których widać plakaty: szkodniki z GIW do domu, Piast Kołodziej-Książę Rzeźników, Pogromca patologii-Leon Zawodowiec. Wielu z nas naprawdę się napracowało w domu. Miłym akcentem była obecność przewodniczącego UPR Pana Janusza Korwina- Mikke, który poświęcił nam prawie 2 godziny., często zabierając głos i życząc nam powodzenia. Bardzo sympatyczna postać. Niezwykle wzruszającym momentem było wystąpienie naszego kolegi po fachu, starszego Pana w mundurze kombatanta, który pokazał Dyplom lekarza wet. z 1946 roku (nr 43) Drżącym, ale mocnym głosem nawoływał do jedności i wytrwałości. Łzy same cisnęły się do oczu.
     P.Kołodziej nie odpowiedział na pytanie, kto ponosi odpowiedzialność za "kominy", natomiast jak nakręcony powtarzał zakodowany tekst: 30 tysięcy i patologia. Jeden z kolegów zadał pytanie, jak długo p. Kołodziej pracował jako terenowiec po 1990 roku ( w nowych warunkach rynkowych). Okazało się, że ani jednego dnia Już teraz wiem, skąd ta patologia i super znajomość realiów wolnej praktyki w gospodarce wolnorynkowej. Dziwię się, dlaczego tekst o patologiach "kominowych" powtarza min. Pilarczyk, bo że Leon-zawodowiec, to rozumiem (problem medyczny). Minister wygląda raczej na rozsądnego człowieka. Moi Drodzy, nie ważne czy mówią o nas dobrze ,czy źle ( tj. manipulują czy nie), ale dobrze że mówią dużo. Wróciłem do domu wczesnym rankiem i od rana moi koledzy dzwonią z prośbą o relację. Żałują, że nie byli, ale "utwierdzili się w wierze". Jednocześnie nie rozumiem postawy wielu z Kolegów, którzy nie dość, że nie popierają protestu, to jeszcze próbują być łamistrajkami. Gdzie etyka i jedność w tym pięknym i tak kiedyś szanowanym zawodzie?



Dzień 09 sierpnia 2004 roku był jednym z najpiękniejszych w mojej prawie już 30 letniej praktyce. Dziękuję Wam za to Koledzy z Komitetu Protestacyjnego.

Oddany Sympatyk

Imię i nazwisko autora znane Stowarzyszeniu

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.