Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

Poezja Maliny - Coś dla ducha :)

2004/08/25 15:40:56


MAMA I JA


Czuje do siebie niechęć, awersję,
Przez to, że nie posłuchałam Mamy,
Czuję do siebie znienawidzenie,
Biorę leki, chcę iść do psychiatry

Mamy trzeba słuchać, koniec, basta!
Mama kazała zastrajkować!
Spotkała mnie za to kara Boska,
Mama kazała manifestować.

A ja stchórzyłam jak dziecko, jak mysz.
Przestraszyłam się restrykcji, sankcji,
Gdy szatan kusi mówię mu - a kysz!
Jestem na dnie, w strasznej sytuacji.

Czy się otrząsnę, kiedyś zapomnę?
Myślę, że nie i to jest najgorsze.
Ktoś się narażał i walczył o mnie,
O mój byt, o złotówki i grosze.

Mama nie pyta, wie, że się wstydzę,
Bo walka, protest to są zasady.
Mama odróżnia, co dobre, co złe,
Jakie to ważne słuchać się Mamy!

                                   Malina




TYGRYSY I HIENY



Myślę, dumam, dojść do wniosku nie mogę,
Czy prawa człowieka obowiązują?
Za strajkujących w kościele się modlę,
Czy stracą pracę, czy do niej powrócą?

Czy powiatowi sumienia nie mają,
Pytam się, gdzie prawa strajkującego?
Czy umowy dają, czy podpuszczają?
Strajkujący strajkuje też dla niego.

I jak czuje się ten, co pracę bierze?
Gdzie nasza polska, sławna solidarność ?
Czy to Polak - hiena, czy tygrys - zwierzę?
Czy ma sumienie i czy ma moralność?

Bo taką wolność nam zafundowali,
Że ludzie nie wiedzą, co dobre, co złe,
I tak mnie "na górze" zdesperowali,
Że nie zastrajkuję, bo boję się hien !

                                   Malina




APEL DO LEKARZA GŁÓWNEGO



Proszę Ministrze określić się wreszcie,
Ile jeszcze zamierza mi Pan zabrać?
Muszę to uwzględnić w swoim budżecie,
W swoich planach, dążeniach i wydatkach !

Dlaczego wciąż mi Pan obniża kasę?
Serdecznie proszę nie zwalać na Unię,
Na podpisanych zobowiązań masę,
Ten argument znam, tego już nie kupię.

Proszę wreszcie odważnie i po męsku,
Powiedzieć uczciwie i nikt się nie zgorszy,
Kto nie chce, nie musi mieć obowiązku,
W styczniu cena będzie - pięćdziesiąt groszy.

Ja chcę badać, bo to jedno co umiem,
Bardzo proszę wyboru mi nie dawać,
W wyborach uczestniczę, ja głosuję!
Wiem na kogo, wiem, że za cztery lata.

                                   Malina




L I S T A



Takiego na górze mamy Ministra,
Który postanowił atakować lud.
W telewizji ludowi opowiada,
Że chętnych do pracy na liście jest w bród.

Mój dyrektor ze śmiechem na ustach
Mówi o liście niczym sznur długiej,
Z telewizji czerwonej jak burak
Mówi do mnie - kobiety naiwnej.

Nie daruję im tej listy przenigdy,
Kiedy nie należało - pracowałam.
Tak mnie okłamali, tak mnie stłamsili,
Pracowałam, bo się zdenerwowałam.

Wiem, że nie tylko ja nabrać się dałam,
Koledzy również, a mam ich dość wielu,
Inaczej by ta wojna wyglądała,
Gdyby nie stosowali takich chwytów.

Już niedługo, za moment, za chwilę,
Będzie inna lista, wyborcza lista,
Okaże się naprawdę, kto wygrał grę,
Brzydką grę na listę, kamerę, słowa.

                                   Malina




WETERYNARZE I DZIENNIKARZOWIE



Nazwano nas weterynarzami
Przez telewizję określoną, publiczną.
My jesteśmy dumnymi lekarzami,
Nie pozwolimy sobie na przezwisko.

Dlaczego telewizja atakuje ?
Nie zarabiamy trzydziestu tysięcy,
Dlaczego dziennikarz mnie oszukuje ?
Spór o socjalizm trwa wiele miesięcy.

Więc ja Was proszę - jak mówi poeta,
Panowie "sławni" - "dziennikarzowie",
Od weterynarzy lepiej z daleka,
Bo tu chodzi o inne pieniądze.

Jesteście tak zwaną czwartą władzą,
Macie mikrofon, macie kamery,
Ja mam ostre kolce, bo jestem różą,
Mam pióro, a koledzy - internety.

                                   Malina




POMYSŁ WROGA



Dzisiaj dowiedziałam się uroczyście
Od jednego z naszych , dzielnych chłopców,
Że nie byłam i nie jestem na liście
Chętnych do pracy w czasie protestów.

Ciężki kamień spadł mi z serca mojego,
A lista nie jest taka długa znowu,
Nie rozumiem tylko czemu, dlaczego?
Chciano mnie zatrudnić zamiast Kolegów.

Koleżanka też miała propozycje,
I jeszcze kilku przyjaciół po fachu.
Dziwne, bo oni też nie są na liście,
Mają listę, nie mają kandydatów!

Ta lista to straszak i strzał w dziesiątkę,
Czasami pomysłów wrogom zazdroszczę.
Wszystkie chwyty dozwolone na wojnie,
Spełniła rolę, tylko jakim kosztem?

                                   Malina




APEL DO LEKARZY POWIATOWYCH



Zwracam się do lekarzy powiatowych,
Nie tylko do nich, lecz do innych wielu,
Chcę, żeby mi nie zawracali głowy,
Nie podejmuję pracy za Kolegów.

Wiecie, niejedną miałam propozycję,
Od niejednego zresztą lekarza,
Chcieli, bym pracowała jak najszybciej.
Dama na takie oferty nie zważa.

Umowa byłaby do końca roku,
Co dalej by było, tego nie wie nikt.
Pracy dużo, wracałabym o zmroku,
Dobrze by się żyło, zapewniony wikt.

Proszę mi niczego nie proponować,
Nie dzwonić, nie zaczepiać na ulicy,
Nie budzić w nocy, nie telefonować.
Jestem żołnierzem wojennym w spódnicy.

                                   Malina




Z A R O B K I



Opowiedziano nam w jednej z telewizji,
Zarabiamy kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Informuję telemanów, że na wizji
Dziennikarz opowiada ludziom głupoty !

Zapytałam się u źródeł po prostu,
Czy to możliwe i czy to wypada ?
Odpowiedział mi jeden z naszych chłopców,
Nikt z lekarzy polskich tak nie zarabia.

Dziennikarz sprawdza swoje informacje,
Zanim je wysepleni lub wypowie.
Nie słyszałam, czy było sprostowanie ?
Jest wojna, łatwo więc zginąć na wojnie.

Jaka jest skala odpowiedzialności?
Bo lekarz w pracy nie może się mylić.
Coś z tą wiadomością wypada zrobić,
Przyszłam do Was, niech mężczyzna wymyśli.

Dziennikarza znam i służę dowodem,
Dotychczas stacja mi odpowiadała.
Teraz oglądam kanały sportowe.
Co będzie, gdy skończy się Olimpiada?

                                   Malina




M Ó J    P R O T E S T



Jak płacić vat nie pobierając vat-u ?
Myślałam o sprawie przez miesiące dwa.
Pytanie do Ministerstwa Finansów,
Stwierdzili z żalem, że jednak się nie da.

Same kłopoty mamy od maja.
Czy Unia przeszkadza, czy my Unii ?
W telewizji mówią, ile zarabiam.
Mam dostawać jak ten bez zawodówki.

Pamiętam, gdy nas prywatyzowali,
Obiecywali raj, ustawowy cud,
Teraz znów nam coś wykombinowali,
A ja się martwię czy starczy mi na ZUS.

Nie robi się wojny z ludźmi własnymi,
Z damą grzecznie, a na mężczyzn uważać.
Już to było, już to przerabialiśmy,
Historia czasem lubi się powtarzać.

Na łamach wiersza Pana informuję
Panie Ministrze Kołodzieju Piotrze,
Że protestuję i manifestuję !
Nie wykołuje Pan za dużo w tej grze.

                                   Malina




W O J N A



Mamy wojnę, powiedział mój dowódca,
Strajki, protesty, licho wie co jeszcze ?
Byłam w pracy, myślałam, że się uda,
Niestety dopadli mnie dziennikarze.

Reporterowi temat wyłożyłam,
Inne sprawy miały być na filmie,
Dopiero późną nocą zrozumiałam,
Kamerą robią wojnę na antenie.

W telewizji widziałam transparenty
I dowódcę, który mi się podoba,
Obalił on niesprawiedliwe vat-y,
Myślałam, że Leonowi podoła.

Wstyd, że pracowałam, gdy nie należy
I boli mnie do dziś własne sumienie.
Poprawiłam błąd powiatowych lekarzy,
Podziękowałam za pracę w terenie.

Chętnych lista jest dość długa podobno !
Mówię - NIE - bo się solidaryzuję,
Próbowali też "łapać" znajomego,
A ja postanowiłam walczyć piórem.

Pomału uczę się, jak jest na wojnie,
To męska sprawa i atawistyczna,
Na wojnie po prostu jest odwrotnie,
Próba sił, sposobu myślenia - zmiana.

                                   Malina




K O L E G A   I   D Z I EN N I K A R Z



Dziennikarz odwiedził mojego kolegę,
Przypadkowo byłam świadkiem zdarzenia,
Reporter miał mikrofon i kamerę,
Kolega dużo miał do powiedzenia.

Mówił jasno, zrozumiale, wyraźnie,
Dlaczego chce i pragnie protestować,
Mówił po męsku i analitycznie,
Z bólem stwierdził, że nie może strajkować.

Za oknem pogoda, jasno od słońca,
Kolega mówił o ZUS-ach, podatkach,
Mógłby tak opowiadać nam bez końca,
Mówił też o człowieku i jego prawach.

Kolega badał w zakładzie niejednym,
Słuchaliśmy Go z przejęciem jak wieszcza,
Czy straci pracę, tego nie był pewnym.
Polityka z ekonomią się miesza.

Czekałam na reportaż w telewizji,
O naszych racjach, rozterkach, bolączkach.
Czemu nie było kolegi na wizji ?
Gdzie słynna niezależność dziennikarska ?

                                   Malina




A P E L   D O   D Z I E N N I K A R Z Y



Dziennikarzy proszę, jak widać, wierszem,
Bo ja na rzecz pewnej grupy lobbuję.
Nie nazywajcie mnie weterynarzem,
Bo dziennikarza nazwę gryzipiórkiem.

Weterynarz jest nazwą niepoprawną,
Nie ma jej w umowie ani w dyplomie.
Dziennikarz jest z pewnością polonistą,
Dziwię się, że prostych spraw nie rozumie.

Nie tylko o kasę chodzi w tej wojnie,
Jednemu z Was temat wyłożyłam.
Ile rozumie widać na antenie,
Cała Polska wie, ile zarobiłam.

Weterynarz nazwie go gryzipiórkiem,
Choć jest z ulubionej stacji TV.
Wypada czasami pomyśleć rozumkiem,
Telewizję oglądałam, teraz mniej.

                                   Malina


Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.