Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

Zwyczajnie po ludzku... i po lekarsku !

2004/09/06 22:58:07







    Wielce Szanowny Panie Doktorze Powiatowy Andrzeju Bek!

    Dziękuję Panu niezmiernie za wielce emocjonalny list protestacyjny przeciwko rzekomemu obrażaniu Pana w "Internecie",co ma sugerować,że ta forma wyrażania swych myśli stoi niżej od tej"na papierze".Podpis swym imieniem i nazwiskiem Szanowny Panie,zarówno w internecie,jak i na papierze ma taką samą wagę.Internet nie jest instrumentem do konspirowania osoby wypowiadającej się w nim.Coprawda ,administrator strony internetowej może(jak w gazecie)na żądanie autora wypowiedzi nieupubliczniać jego danych osobowych.Ja nie skorzystałem z tej możliwości,gdyż nie należę do osób wstydzących się swego nazwiska.A`propos.Przepraszam Pana za zniekształcenie Jego nazwiska z Bek na Bąk. Jest mi niezmiernie przykro z tego powodu.W rozmowie telefonicznej nadmienił Pan,że Jego ród wywodzi się ze wschodu Polski.Rodzinnie taże częściowo jestem związany z tymi niegdyś w całości polskimi stronami,gdyż np.mój kuzyn po mieczu ponad 50 lat ,na przełomie XVII i XVIII w.był biskupem przemyskim.Sposób Pańskiego rozumowania potwierdza moje uogólnienie ,być może niesłuszne o tym,że wielu ludzi z tamtych stron charakteryzuje nadmiernie dobre mniemanie o sobie,o swych przewagach nad innymi.Pan z góry założył sobie,żem młodzik nieopierzony w rzemiośle weterynaryjnym,że nie mam wiedzy o administracji weterynaryjnej.I tutaj się Pan myli.Pracowałem i pracuję do dziś w terenie(tak,tak)dłużej od Pana,a ponad 14 lat byłem na takim samym "stołku"jak Pan obecnie,a zaszedłem "oczko"wyżej,aż do stanowiska Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii.którym byłem dłużej niż Pan jest Powiatowym.Także powinienem czuć się "obrażonym",a nie jestem.Nie mam o sobie wygórowanego mniemania,nie mam tak wielkich ambicji.Z mojego rozeznania wynika także,ze nie pracował Pan na "taśmie zakladu ubojowegop"o przesuwie 120-150 szt.na godzine.A ja mam 3 lata pracy w takim zakładzie.Uruchomione(nie wiem przez kogo)"2 stacje wytrawiania"w Pańskim Powiecie nie są dostępne do powszechnego badania prób mięsa wieprzowego i dzików na włośnie,co jest karygodnym błędem,więc nie ma się czym chwalić,a raczej zastanowić nad ich wykorzystaniem.Ponoć zatrudnił Pan przy badaniu zwierząt rzeżnych i mięsa ludzi bez aktualnego prawa do wykonywania zawodu i uprawnień(techników wet.bez stażu i egzaminu dla oglądaczy),więc dlaczego Pan się dziwi,że o takim czynie niebezpiecznym dla zdrowia i życia ludzi zawiadamia się prokuratora.Przecież to powinność obywatelska.Miło mi także niezmiernie,że potwierdza Pan także tezę o "bezinteresownej zawiści"niektórych ludzi z administracji weterynaryjnej w stosunku do zarobków kolegów wolnej praktyki ,posiadających jeszcze pozaweterynaryjne żródła(zgroza)dochodów.Trzeba było Panie Doktorze także przejawić inicjatywę w tym kierunku.Nie musiałby Pan"zabezpieczać bezpieczeństwa żywnościowego"powiatu,a leniwie strajkować poprzez posiadanie ambicji"aż do bólu".Nie gloryfikuję "onych"ze Stowarzyszenia Lek.Wet.Wolnej Praktyki,ale jestem pełen podziwu dla ich odwagi i determinacji w działaniu na rzecz dobra wspólnego lekarzy weterynarii.Przecież GIW i Min.Roln.iRW traktuje nas z wielką arogancją i lekceważeniem.Zapowiadają wydanie aktów prawnych,które ukazują się z kilkutygodniowym opożnieniem.Odpłatność za wykonywane wyznaczenia niejednokrotnie maleje,a ustalona cena jest kiepska,a ci co ją ustalają zachowują się jak ludzie z innej planety,nie mają pojęcia o rzeczywistości.Ich mniemanie o naszym zawodzie jest przerażające.Demokracja ma swoje plusy.Jednym z nich są wybory.Na naszej stronie internetowej ukazały się wiersze Koleżanki,która oprócz badania zwierząt rzeżnych i mięsa para się poezją.Liczy na to,że wybory wszystko zmienia,gdyż według Niej nastapi zmiana warty na wszystkich stanowiskach administracji rządowej.Liczy na zmiany w weterynari.Czy tak powinno być?Napewno nie.Ale szukajmy.Może znajdziemy.A Pan Panie Doktorze dokłada "cegiełkę"do swojej samozagłady.Protestują?No to ich po ......Niech boli!Niech się oduczą i wiedzą "gdzie jest ich miejsce w szyku"!Czy tak postępują i myślą demokraci?To jest działanie charakterystyczne dla systemów totalitarnych.A Pan jest tylko "ślepym"wykonawcą .Żal mi Pana,jak i Panu podobnych.W demokracji za legalny protest nie karze się ludzi odsuwaniem ich od pracy.Moje ironiczne wezwanie do "denazyfikacji i dekomunizacji"poprzez pracę w celu uzyskania demagogicznie przedstawionych w środkach przekazu zarobków w kwocie 7.000,- zł.m-cznie zabolało Pana?Mnie także zabolała, ale demagogia i opluwanie mojego szlachetnego zawodu!Jeśli poczuł się Pan obrażony,to przepraszam Pana publicznie i życzę Panu większego poczucia humoru.A także tego aby spojrzał się Pan sam na siebie samokrytycznie i zastanowił się nad tym co Pan robi,i jak robi.A z cytatów polakożercy Bismarcka niech Pan zrezygnuje.Bo mi się" nóż w kieszeni sam otworzy". Z koleżeńskim pozdrowieniem
też lekarz weterynarii Zdzisław Gołaszewski.

P.S. W rozmowie telefonicznej wyraził Pan ochotę na upublicznieniu swego listu do mnie na naszej stronie internetowej,przeto przefaksowałem go do redakcji z prośba o opublikowanie wraz z moją odpowiedzią.Uważam,że nasza polemika na tym się zakończy.Nie mam zamiaru dalej jej kontynuować.

ODPOWIEDŹ LEKARZY WET. WOLNEJ PRAKTYKI Z NAMYSŁOWA




Szanowny Pan, Andrzej Bek, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Namysłowie.


     Lekarze wet. wolnej praktyki z powiatu namysłowskiego pragną odnieść się do treści Pana pisma do Pana Doktora Zdzisława Gołaszewskiego.
     Cieszy nas niezmiernie, że lekarze z Inspekcji Weterynaryjnej są najbardziej uważnymi i częstymi gośćmi na naszej stronie internetowej www.medicusveterinarius.pl. Otóż nikt z kolegów po przeczytaniu treści listu dr Gołaszewskiego z 25.08 nie zauważył, że wymienione nazwisko- Andrzej Bąk odnosi się właśnie do Pana, tylko do innego lekarza z Polski.. Widać, że stare mądrości ludowe są ciągle aktualne. W tym przypadku: "uderz w stół, a nożyce same się odezwą" jest tylko wspaniałym potwierdzeniem tej tezy.
     Chcielibyśmy przypomnieć, że już 13 sierpnia 2004 roku wyraziliśmy pisemną wolę powrotu do badania zwierząt rzeźnych i mięsa od poniedziałku, tj.16.08. Jednocześnie zastrzegliśmy, że zgodnie z apelem Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej nie zgodziliśmy się na podpisanie nowych, niekorzystnych dla nas umów, co było jedynie pretekstem dla Pana Doktora do wypowiedzenia powierzeń na wykonywanie w.w. czynności. Widać, że naciski z GIW-u i WIW-u całkowicie Pana ubezwłasnowolniły.
     W dalszym ciągu wielu powiatowych lekarzy podpisuje z kolegami aneksy do starych umów i wszystko dalej też jest w porządku. Mało tego, wielu kolegów "powiatowych", osamotnionych w podejmowaniu decyzji, tworzyło z kolegami z terenu nowe, "swoje" umowy, za które nie będą ponosić później konsekwencji.
     Szanowny Panie Doktorze. Fakt, że prawie każdy z kolegów - lekarzy w powiecie namysłowskim prowadzi jakąś działalność poza weterynaryjną świadczy oprócz ich wielkiej przedsiębiorczości o tym, jakie "kokosy finansowe" czekają ich w usługach weterynaryjnych. Przytaczanie przykładu, że koledzy prowadzą punkty weterynaryjne nie jest niczym nowym, w takiej sytuacji jest ponad sześć tysięcy lekarzy wet. w całym kraju. Również dochody z wyznaczenia w granicach 3-4 tysięcy za cały rok mieszczą się w dolnych strefach średniej krajowej. Przeciętnie każdy lekarz szczepiący psy przeciw wściekliźnie i wykonujący badania monitoringowe posiada znacznie wyższe dochody z tego tytułu. Poza tym w skład tej zawrotnej kwoty wchodzi ileś tam dwuzłotówek za pobieranie krwi w ciągu kilku tygodni. Zaczyna nam być głupio, że mamy odwagę brać za to tyle kasy.
     Okazuje się, że wybranie przez nas poza weterynaryjnego finansowania własnego budżetu akurat w naszym powiecie miało uzasadnienie, ponieważ chcieliśmy być choć w pewnym stopniu niezależni finansowo od "kaprysów" lekarza powiatowego. Znalazło to potwierdzenie zarówno pod kierownictwem poprzedniego (obecnie wojewódzkiego), jak i obecnego lekarza powiatowego. Działalność poza weterynaryjna wielu kolegów nie jest więc przejawem kaprysu, ale była przykrą koniecznością, gdyż przez wiele lat wielu z nas nie mogło doprosić się uczciwych zleceń. Był to czas, gdy zleceniami nawzajem obdarowywali się powiatowi i wojewódzcy lekarze wet. sami się kontrolując i wykonując te czynności w godzinach etatowych.
     W dalszym ciągu podtrzymujemy, że od 13 sierpnia jesteśmy gotowi natychmiast przystąpić do badania zwierząt rzeźnych i mięsa i wcale Pan doktor nie był zmuszony do zatrudnienia do tych czynności osób nieuprawnionych. Wg oświadczeń dr Kołodzieja i lekarzy wojewódzkich Inspekcja Weterynaryjna zupełnie spokojnie dawała sobie radę w zakładach mięsnych, z których koledzy uczestniczyli w proteście. Nie można mieć do nas pretensji, że wiedząc o narażaniu zdrowia ludzi poprzez niewłaściwe zapewnienie bezpieczeństwa żywności, zgłosiliśmy sprawę do prokuratury. Przecież 3 z 4 osób badających mięso w naszym powiecie nie ma do tego uprawnień.

     Jest nam bardzo przykro, że pomimo legalnego protestu, zgodnego z zasadami demokracji, zostaliśmy po ponad 20 latach ciężkiej i odpowiedzialnej pracy w terenie potraktowani jak najgorsi przestępcy. Ciekawe, czy do badań monitoringowych bydła (tych za 2 złote) też będzie ogłoszony nabór chętnych lekarzy z całego kraju.
     Póki co, zostaliśmy już z tych badań bardzo skutecznie wyleczeni. Mamy nadzieję, że inni koledzy z kraju również.

Życzymy dobrego samopoczucia

Lekarze wet. jeszcze wolnej praktyki z powiatu namysłowskiego.
06.09.2004

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.