Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

Refleksje po Radomsku - W. Szczerbiak

2004/10/31 11:01:05


Refleksje ze spotkania w Radomsku.

        Pojechaliśmy w trójkę. Nasza niedziela trwała od siódmej do prawie dwudziestej trzeciej. Najdziwniejsze jest jednak to, że żaden z nas nie żałuje tej wyprawy. Zgodnie chwalimy organizatorów za rosnący poziom obsługi imprezy, za fachowe poprowadzenie zebrania, za zaproszenie prominentnych gości, wobec których mogliśmy przedstawić nasze bolączki.

        Obecni na spotkaniu posłowie na sejm, jak jedna żona, jeden mąż stwierdzili, że są z nami mimo niesprzyjającej atmosfery w zdominowanym przez lewicę sejmie i rządzie. Słowa pociechy płynące z Ich ust dotyczyły nadchodzącej wielkimi krokami zmiany Parlamentu i Rządu. Obecna władza ma ambicje samowystarczalności => vide: „rząd wyżywi się sam!”. Z tym wiąże się traktowanie wszelkich organizacji samorządowych jako zła koniecznego, zła które trzeba wykorzenić. Jest nadzieja, że po wyborach wygranych przez bardziej prawicową opcję – organizacje samorządowe przemówią pełniejszym głosem. Tymczasem Rząd w ślad za panem Hauserem twierdzi, że weterynaria nie powinna istnieć jako wolny zawód. Lobbing obszarników walczących o swoje partykularne interesy zepchnął nasz zawód tam właśnie, gdzie się znajdujemy. Posłowie obecni na spotkaniu zdają sobie sprawę ze znaczenia naszej pracy i uważają, że powinna być właściwie doceniona, liczą że to nastąpi niebawem.

        Przedstawiciele Izby są gremialnie zniechęceni wszelkimi próbami walki o nasze potrzeby. Twierdzą, że wołania o weterynarię odbijają się od fasad rządowych niczym groch. Proszą o dalszą współpracę z Izbą, gdyż nasz głos znacznie wzmaga znaczenie ich retoryki. Widzą nas jako solidny fundament wspierający działania Izby.

        My natomiast utwierdziliśmy się w przekonaniu, że musimy wziąć nasz los w nasze ręce. W związku z tym podejmiemy kroki mające na celu zwiększenie reprezentacji lekarzy wolnej praktyki we władzach Izby. Niedzielne spotkanie pozwala naocznie zauważyć, że niezadowolenie wśród lekarzy weterynarii wcale nie zostało „zagłaskane” wrześniowymi rozporządzeniami przygotowanymi „na chybcika” i bez znajomości prawa przez Główny Inspektorat.

        Wobec uporczywego milczenia Inspektoratu – Stowarzyszenie zdecydowało się na wysłanie listu do Brukseli. Pismo porusza tylko parę spraw, nie ma sensu wywlekanie wszystkiego. Ci, którzy przegłosowali jego wysłanie (100% uprawnionych, obecnych na sali) zadecydowali, że z naszym Rządem rozmawiać jest bardzo trudno i choć niekoniecznie „nadzieja zejdzie z gwiazd”, ale zostawimy ślad, informację o ignorowaniu naszych potrzeb. Potrzeb lekarzy przynajmniej - współodpowiedzialnych za osławione „bezpieczeństwo żywieniowe kraju”.

        Tyle moich refleksji. Dziękuję organizatorom za ich pracę, naprawdę ten wysiłek dał rezultaty w postaci płynności przebiegu zebrania, jego „strawności”, spotkanie zasiliły też firmy farmaceutyczne i produkujące sprzęt weterynaryjny, co znacznie „ubarwiło” jego przebieg. Było to więc spotkanie przygotowane na profesjonalnym poziomie!


Włodzimierz Szczerbiak

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.