Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

Tekst wystąpienia Kol.Jacka Sośnickiego na Walnym

2005/01/20 23:51:05


Szanowny Panie Ministrze

      Mam przyjemność podzielić się z Panem moimi wątpliwościami jakie nasuwają się po spotkaniu w Poznaniu i Pańskim wywiadzie dla Biuletynu Wielkopolskiej Izby. Stwierdzić należy, że w Pańskich stanowiskach jest wiele sprzeczności i podobnie jak nasz były Prezydent jest pan cyt."... generalnie za a nawet przeciw..." Pracował Pan dwa lata w prywatnej lecznicy a od siedmiu lat jest Pan pracownikiem i ostatnio szefem GIW-u. Wydawać by się mogło, że zrozumie Pan racje i jednych i drugich. Jednak w swoich wypowiedziach dowodzi Pan ,iż rozumie przede wszystkim rozterki i problemy cyt."... naszych ludzi...". Muszę jednak stwierdzić że ci Pańscy ludzie to mitomani, którzy powtarzając sobie z ust do ust prawdy, półprawdy i wierutne kłamstwa tworzą z uporem mit uczciwego, mądrego i biednego lekarza państwowego, który musi pilnować aby krnąbrny, głupi i bogaty prywaciarz wykonując cytuję za Pańskim niesławnym poprzednikiem ".. małpie ruchy na taśmie..." nie poobcinał sobie chciwych paluchów. Panie Ministrze ten wiecznie niedouczony i z gruntu nieuczciwy prywaciarz wykonuje przecież dla Was całą tę głupią i nic nie znaczącą robotę na taśmie w ubojni, monoitoring w oborach, szczepienia profilaktyczne a ostatnio jeszcze wiele innych administracyjnych działań higienisty. Ten "tłuk w gumiakach i beretce " wstydzi się jednak gdy widzi, że wybrany z dziesięciotysięcznej rzeszy praktykujących lekarzy - Główny lekarz - w dodatku z doktoratem, zachowywał się jak Lepper, który mieszając z błotem swoich kolegów po fachu próbował zrobić wielką medialną karierę weterynaryjnego reformatora. W rzeczywistości jednak nie panował nawet nad sytuacja w GIW bo jak inaczej ocenić jego działania gdy podległe mu służby przez 1,5 miesiąca po wejściu do UE, nie wiedziały co i jak robić. Tylko ten durny, przykuty do swojego stanowiska prywaciarz, dalej robił swoje nie mając wyznaczeń, umów ani gwarancji zapłaty. Wynurzenia pracowników GIW-u, jakoby na początku maja 2004 weterynaria miała swoje pięć minut tylko, że cyt."... ktoś tam schował projekt rozporządzenia o wynagrodzeniach do szuflady i Minister Rolnictwa nie miał co podpisać..." to Panie Ministrze dziecinada lub "ochydna ubecka" prowokacja, obliczona na większe zantagonizowanie społeczności weterynaryjnej. Publiczne " pranie brudów " wyciąganie jednostkowych przypadków i tworzenie uogólnień do dziesięciu tysięcy ciężko pracujących "fizycznych inteligentów" to za przeproszeniem " papranie we własne gniazdo ". I to jego właśnie dr Kołodzieja powinno się napiętnować i wywieźć na Madagaskar a nie tych kilku nieuświadomionych co nie oparli się pokusie. Pan doskonale wie, że mitomańskie kominy płacowe to wytwór dziwnych porozumień pomiędzy powiatowymi a kilkunastoma szczęśliwcami w skali kraju, które śmiem twierdzić "cuchną" korupcją w Inspekcji. Nagłaśnianie tego inspekcyjnego smrodku nie służy jak Pan sugeruje samooczyszczeniu w korporacji, lecz jest wyrazem bezsilności Głównego i Wojewódzkich lekarzy wobec nieuczciwych Powiatowych, którzy te lukratywne wyznaczenia rozdawali Zaniedbując obowiązek kontroli, kto i z jakimi kwalifikacjami w takich " firmach " bada, narazili na szwank bezpieczeństwo żywności i dobre imię rzeszy indywidualnie badających lekarzy. Tak samo przedstawia się sytuacja z wyznaczeniami jednego lekarza do 2-3 rzeźni w tym samym czasie. To tych Powiatowych należałoby wyrzucić z Inspekcji, bez prawa powrotu. Przypominam, że polskie prawo nakazuje karać zarówno tych co dają jak i tych co biorą. Wielokrotnie zarzucał nam Pan brak dostatecznej wiedzy z zakresu nadzoru nad ubojem, rozbiorem i przetwórstwem ale przyznaje Pan również, iż z prozaicznych przyczyn wciąż nie możecie wydać aktualnych przepisów w formie skryptów czy płyt DVD. Żeby od kogoś czegoś wymagać to trzeba mu najpierw umożliwić dotarcie do wiedzy jaką winien posiadać. Panie Ministrze, Pańskie rozterki odnośnie podziału na lekarzy klinicystów i higienistów osobiście trochę mnie przerażają. To biedne państwo nigdy przecież nie da Panu tych kilku tysięcy etatów dla " badaczy mięsa ,, bo raz już w 1990 roku pozbyło się bagażu tysięcy państwowych weterynarzy. Próbując cyt.. powalczyć o etaty..." nie chce Pan chyba znowu tworzyć armii oglądaczy, przykutych do taśmy za tysiąc złotych miesięcznie. Niech Pan nie będzie " kołodziejem " weterynaryjnej biedy. W całej Europie służba państwowa jest wyspecjalizowana, dobrze uposażona ale nieliczna a wszystkie czynności masowe zleca się lekarzom wolnopraktykującym. To oni w miarę potrzeby - w dużych zakładach - staną się sami higienistami. Sam Pan przecież twierdzi że jest to uczciwe wyjście bo zwalnia Was z całego pakietu obowiązków pracodawcy. Przestańcie więc straszyć nas powstaniem dużej Państwowej Inspekcji która zabierze nam badanie mięsa, jeśli będziemy " niegrzeczni99. Jest Pan skazany na współpracę z nami a my musimy badać mięso, robić monitoring, szczepienia itd. aby inwestować w siebie i utrzymać własne lecznice. Zupełnie nie rozumiem Pańskiego stanowiska co do szkodliwości prowadzenia lecznicy w kontekście prawidłowego wywiązywania się z wyznaczeń. Inspekcja zachowuje się tutaj jak " zazdrosna żona " która chciałaby mieć mądrego i bogatego męża ale nie chce go wypuścić z sypialni. Panie Ministrze w Polsce są tysiące małych ubojni, nie tylko przemysł ( Duda, Stokłosa, Sokołów itd.). Te małe ubojnie i małe gospodarstwa pomagają przetrwać i inwestować małym terenowym lecznicom* Jest tak w całej Unii i niech tak pozostanie również u nas. Mówi Pan ,że Piotr Kołodziej wiedział iż cyt."... Głównym lekarzem się bywa - nie się jest..." a jednak zostawił po sobie tylko " popiół " po dobrej weterynaryjnej reputacji i " zamęt " w urzędniczych głowach. W zemście za sierpniowy protest Pański niesławny poprzednik zafundował nam działalność świadczoną osobiście czym pozbawił nas części dochodów ( podwójne składki ZUS i podatki) a dołożył roboty administracyjnej Inspekcji. Myślę że po konsultacjach z prawnikami zmieni Pan ten niekorzystny dla całej weterynarii układ, abyśmy mogli rozliczać się w ramach prowadzonej działalności. Z góry Panu dziś za to dziękujemy.

Jacek Sośnicki

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.