Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>
Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

Prezes atakuje stowarzyszenie

2005/03/18 00:44:59


     W miarę zbliżania się terminu VI Krajowego Zjazdu Lekarzy Weterynarii w Toruniu, obserwujemy wzmożoną aktywność niektórych członków Krajowej Rady,a zwłaszcza jej Prezesa w przypisywaniu sobie wszystkich zasług,a rzekomym przeciwnikom wszystkich klęsk, jakie spadły na weterynarię. Przypominamy więc kol. Bartoszowi Winieckiemu, iż Ogólnopolskie Porozumienie Stowarzyszeń powstało nie jako alternatywa dla Izby, lecz jako jej uzupełnienie w sytuacji, gdy Izba wszem i wobec głosiła, że Sejm,Rząd,Ministerstwo Rolnictwa, Departament Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii, a nawet Główny Lekarz, lekceważą jej opinie i stanowiska. Nie konsultują, bądź tylko nominalnie przesyłają projekty rozporządzeń w dniu, w którym upływa termin ich konsultacji. Wobec takiego traktowania jedynej i obowiązkowej reprezentacji zawodu oraz w obliczu realnych zagrożeń dla bytu lekarzy spowodowanych nowymi zasadami wyznaczeń, nowymi-obniżonymi stawkami, wprowadzeniem podatku VAT, nieformalne grupy lekarzy wolnopraktykujących stworzyły stowarzyszenia, a te z kolei powołały Ogólnopolskie Porozumienie Stowarzyszeń Lekarzy Wolnej Praktyki. Miało ono zdecydowanie, nie wykluczając czynnej formy protestu, domagać się godnego traktowania zawodu lekarza weterynarii oraz wyjaśnienia całego bałaganu prawnego wokół weterynarii, powstałego po pierwszym maja 2004 r. Począwszy od 30 maja, tzn. od zjazdu założycielskiego w Radomsku, widać było u obecnego tam Prezesa Winieckiego, nieskrywaną niechęć i rozdrażnienie jakąkolwiek polemiką kierowaną pod adresem skuteczności działań Krajowej Rady w rozmowach z Min. Rolnictwa i Departamentem. Mieliśmy wrażenie, że „boskość” Prezesa nie znosi żadnej krytyki, a tym bardziej kwestionowania metod działania, które notabene nie przynoszą spodziewanych efektów dla zawodu. Image „a la Korwin Mikke” (mucha do kraciastej koszuli) nie zastąpi w rozmowach z rzeźnikami - rzeczowych argumentów, które zmusiłyby ich do uznania,iż lekarz weterynarii w ramach Państwowej Inspekcji jest jedynym i bezcennym gwarantem bezpieczeństwa żywności pochodzenia zwierzęcego. Pan Prezes przeżywa obecnie „okres mesjanizmu” w swojej kadencji,który polega na krzewieniu wiedzy o sukcesach polskiego samorządu weterynaryjnego na arenie rodzimej (okręgowe zebrania wyborcze izby) i międzynarodowej (Bruksela, Paryż,Kopenhaga).
      Nie byłoby w tym może nic zdrożnego, gdyby nie przedkładał tam wątpliwych sukcesów przynależności Izby do międzynarodowych organizacji FVE (składka 23000 euro), nad fakty:
- znacznego obniżenia dochodów lecznic z wyznaczeń,
- fatalnej i uwłaczającej godności lekarza, konstrukcji umów z PIW, która przede wszystkim nie daje gwarancji zapłaty za wykonane czynności
- nie podnoszenie od lat stawek za monitoring chorób zakaźnych, to oczywiste lekceważenie przez Rząd i M.R. dla roli lekarzy weterynarii w ochronie zdrowia publicznego. Na otarcie łez mamy za to „europejską”, szeroko konsultowaną z Krajową Radą ustawę o zakładach leczniczych dla zwierząt, która bez długiego okresu przejściowego jest przysłowiowym „nożem w plecy” od Izby dla ubożejących i niedoinwestowanych lecznic terenowych. Myślę, że obligatoryjnie duży zapas tlenu w lecznicach przyda się już niebawem kolegom przy reanimacji własnej na wieść o konieczności podwyżki składki na Izbę w związku z propozycjami etatyzacji stanowisk prezesów Krajowej i Okręgowych Rad. W tej sytuacji pan Prezes pozwala sobie na drobne kłamstwa lub zupełne przeinaczenia faktów twierdząc, że Stowarzyszenie nie potrafi negocjować z Głównym Lekarzem i przystaje na jego nawet najbardziej niekorzystne dla zawodu propozycje. Po spotkaniu w Namysłowie, Minister Jażdżewski wie już na pewno, kto mówi mu prawdę prosto w oczy i bez ogródek wytyka wszystkie niedorzeczności prawne dotyczące działań z wyznaczenia Inspekcji, choćby były dla niego bardzo krępujące. Jesteśmy przekonani, że Prezes świadomie wprowadza w błąd środowisko, aby odwrócić uwagę od rzeczywistych problemów Izby z komunikacją na linii członkowie-delegaci-działacze-prezes.
      Klub tzw. „Europejczyków” w Krajowej Radzie odszedł już tak daleko od problemów lekarzy terenowych, że obie grupy dawno już przestały się rozumieć. Jesteśmy więc w stanie poprzeć tych panów w staraniach o „unijne stołki” w zamian za obietnicę nie przeszkadzania żywotnych rozwiązywaniu dzisiejszych żywotnych problemów lekarzy weterynarii w Polsce.
      Pan Prezes zapomina chyba, iż małostkowe impertynencje pod adresem Stowarzyszenia obniżają i tak już nadszarpnięty prestiż władz Izby oraz czynią jej intencje jeszcze mniej wiarygodne dla szerokich mas lekarzy wolnopraktykujących, którzy gremialnie poparli idee i działalność Ogólnopolskiego Porozumienia Stowarzyszeń.

Jacek Sośnicki Izba Wielkopolska

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.