Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>
Tu może być Twoja reklama
Zapytaj >>

Dr Gołaszewski po spotkaniu w Pile 18-04-2005

2005/04/19 01:05:08


Złotów 18-04-2005

Dr Gołaszewski po spotkaniu w Pile

     Od kilku lat zadaję sobie pytanie:czy My-Polacy możemy określić się jako naród bohaterski,zbiorowość ludzi odważnych,zdolnych do determinacji,poświęceń,działań pełnych konsekwencj,wytrwałych w dążeniu do osiągnięcia celów,czy też charakteryzuje nas tchórzostwo,kunktatorstwo,słomiany zapał,brak konsekwencji ,zanik szacunku w stosunku do samych siebie,konformizm,brak honoru,a nawet uniżony serwilizm. Wydaje mi się,że zostałem wychowany w duchu patriotyzmu,szacunku dla swej Ojczyzny,dumny z Jej przeszłości historycznej.Pomimo tego,że w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu byłem dzieckiem,przeżycia tego okresu ostro wrysowały się w mą pamięć na skutek martyrologii i bohaterstwa mych najbliższych członków rodziny i wielu,wielu znajomych,do dziś bliskich mi ludzi.Uważałem ich,i do dziś uważam za bohaterów i patriotów,wzór do naśladowania.Byli to ludzie czynu i honoru,potrafiący w najgorszym okresie naszej powojennej historii pomagać sobie,żywić wzajemny szacunek,a na pogrzeby zjeżdzać z terenu całej Polski wznosząc nad grobami pieśń:"Rozszumiały się wierzby płaczące..".Do dziś w okresie Wszystkich Świętych na grobach rodzinnych znajduję listy od tych co jeszcze żyją i przypominają o sobie.Jest to wzruszające i budujące.
     Wybaczcie Państwo ten patetyczny i emocjonalny wstęp,ale jest on nie od rzeczy dla określenia przyczyn status praesens naszego zawodu,upadku znaczenia jego samorządu w kształtowanie właściwych stosunków pomiędzy tymi co go tworzą i utrzymują,a tymi co rządzą naszą rzeczywistością w sposób haniebny,uwłaczający zdrowemu rozsądkowi i naszej godności zawodowej,naszemu powołaniu do ochrony zdrowia ludzi i zwierząt.Obecna sytuacja w naszym zawodzie kompromituje przede wszystkim tych co nami rządzą za: żebracze stawki wynagrodzeń od czynności zlecanych z urzędu prywatnie praktykującym lekarzom weterynarii,za przedmiotowy sposób traktowania nas przy sposobie rozliczania z obrotu lekami,prowadzenie naszym usługobiorcom rejestrów leczonych zwierząt,rozliczanie wsp.prac zleconych przez system indywidualnych umów-zleceń,gdzie najpierw zaspakaja się potrzeby instytucji państwa(Powiatowe Inspektoraty Weterynarii,Skarb Państwa,Zakład Ubezpieczeń Społecznych),a więc aparat ucisku i przemocy,rzucając pospólstwu weterynaryjnemu nędzne ochłapy.Chamskie,egoistyczne,ordynarne wręcz traktowanie wymagałoby godnej odpowiedzi spadkobierców tych co nie dawali pluć sobie w twarz nikomu. Czy nas już nie stać na to?Nie stać nas na żadne odruchy godności?Rzeczywistość jest smutna,ale nie beznadziejna.Są pozytywne przykłady,ale jest ich niestety zbyt mało. Kierując się powyższymi racjami,a także pamięcią o krzepiącej przeszłości zainicjowałem wraz z Koleżanką Wiolettą Mazurek oraz Kolegami:Ireneuszem Wiese i Adamem Dywel,za porozumieniem z Ogónopolskim Stowarzyszeniem Lekarzy Weterynarii Wolnej Praktyki"Medicus Veterinarius" zorganizowanie w dniu 27 lutego b.r.spotkania koleżeńskiego lekarzy weterynarii z 5 powiatów byłego województwa pilskiego oraz zaproszonych działaczy naszego środowiska -rzeczników godnościowych stosunków w naszym zawodzie,wierzących w odnowę naszego samorządu metodami demokratycznymi,a więc przez wolę większości.
     Ponieważ w przeszłości dwukrotnie organizowałem takie spotkania sądziłem,że i obecne będzie miało odpowiednią oprawę i frekwencję. Miała być to jednocześnie odpowiedż na manipulację jakie miały mieć miejsce na szczeblu Wojewódzkiej Inspekcji Weterynaryjnej,w wyniku których ustalono wybór nowego Prezesa Wlkp.Izby Lek.Wet.w osobie Powiatowego Lekarza Wet.z Poznania.Mówiono o tym w sposób otwarty.Alternatywą miała być osoba lek.wet.Waldemara Golca znanego z działalności w Izbie na rzecz własnych,osobistych interesów,z czym nie krył się wcale.Zresztą nie on jeden z działaczy Izby. Spotkanie przygotowane było pod względem merytorycznym właściwie.Wybrano Piłę,a więc miasto położone centralnie w tym terenie.Miejsce spotkania o właściwej oprawie,wręcz eleganckie.
     Dopisali sponsorzy:firmy "Pfizer","Vetoquinol" i "Polrentgen",które wystawiły interesujące ekspozycje.
     Różnymi sposobami,niezbyt oficjalnymi,ze względu na gorączkę przedwyborczą zdobyto nazwiska i adresy wszystkich lekarzy weterynarii z omawianego terenu i każdemu dostarczono pocztą imienne zaproszenie z odpowiednim wyprzedzeniem czasowym. Z wielkim żalem muszę stwierdzić,że frekwencja była marna i wyniosła ok.25% zaproszonych Koleżąnek i Kolegów z b.województwa pilskiego.Sporządzono listę,która wykazała obecność 40 osób,z czego 11 to Koledzy zaproszeni z poza b.wojew.pilskiego,w tym 4 to zarząd Stowarzyszenia"Medicus Veterinarius" z Namysłowa.Marna frekwencja jest powodem mej zgryzoty,rozżalenia i gorzkich sformułowań o konformiżmie i serwilizmie,a także braku honoru i godności osobistej.Nie przybyli Koledzy z pobliskiego powiatu chodzieskiego,chociaż nie zabrakło Kolegów z bardziej oddalonych powiatów:czarnkowskiego i wągrowieckiego.Było nawet kilku Kolegów z pilskiego,w którym nie doszło do wyboru delegatów na Zjazd Sprawozdawczo-Wyborczy Wlkp.Izby Lek.Wet.z powodu 2-krotnego braku quorum.To ostatnie zdarzenie jest skandalem świadczącym o negatywnym stosunku obecnego Powiatowego Lek.Wet.Jana Hartlińskiego do samej istoty samorządu zawodowego,z czym swego czasu wcale się nie krył przede mną.Wystąpienie Kolegi z pilskiego powiatu,chociaż nie wprost,ale potwierdziło moje stanowisko w tej sprawie.Z arogancją ciężko walczyć.Cóż,trzeba liczyć na to,co pisze na stronie internetowej "Medicus Veterinarius"Kol.Henryk Ziółkowski z Bojanowa,że "zmiany na stanowiskach są pewne,jak to,że śnieg w końcu stopnieje".
     Pewnym usprawiedliwieniem niskiej frekwencji w/g niektórych Kolegów były ślizgie drogi,ale w mojej ocenie dla lekarza wet.nie ma złej pogody,co poświadczyły punktualne przyjazdy Kolegów z Namysłowa,Kalisza,Jarocina,Skulska i innego"głębokiego terenu" wielkopolski,a także przedstawicieli sponsorów z Gdańska,Warszawy i Redła w zachodniopomorskim.
     Po moim,jak zwykle niepokornym i nieprawomyślnym wprowadzeniu do dyskusji wystąpił Prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Lek.Wet.Wolnej Praktyki lek.wet.Julian Kruszyński,który zapoznał zebranych z wynikami rozmów z Panem Ministrem "od weterynarii"i inn.decydentami Ministerstwa Rolnictwa i czegoś tam jeszcze.Nietóre informacje były jak świeże bułeczki-jeszcze ciepłe.Kol.Kruszyński zabrał głos ponownie pod koniec dyskusji.Z rozmów z decydentami wniosek jest jeden,taki sam od 60 lat w naszym kraju:będzie lepiej,ale nie teraz,może w przyszłym roku,a w tym możemy nawet nie liczyć na to,że nam zapłacą za badania monitoringowe,gdyż...wiecie,rozumiecie,budżet jest taki jaki jest,ble,ble... Stąd pytanie:po co badać?Uwolnione spod wyznaczeń jest szczepienie psów przeciw wściekliżnie,więc zostawmy bydło trosce Inspekcji.Ale jest to mowa "dziada do obrazu",gdyż nasi zniewoleni koledzy i tak z wielką ochota biorą się za monitoring.Nawet ci co byli na omawianym spotkaniu.Ponieważ nie prowadziłem zapisu treści wystąpień poszczególnych kolegów,a pamięć jest zawodna,pozwolę sobie przedstawić jedynie to,że ton dyskusji nadawali zaproszeni goście,a mianowicie Koledzy:-Tomasz Porwan;-Jacek Sośnicki;-Krzysztof Brożek;-prof.dr.hab.Walenty Kempski;-dr.Włodzimierz Gibasiewicz;-Andrzej Moskal.
     W toku dyskusji okazało się,że były już nieformalne prawybory przyszłego Prezesa Izby Wlkp. ,w których wzieło udział 30 delegatów ,a więc ok.25% przyszłych uczestników Zjazdu Sprawozdawczo-Wyborczego,którzy w II turze głosowania,przewagą jednego głosu(!)postanowili,że Prezesem Izby ma zostać Kol.Golec i że wynik ten jest objęty klauzulą dyscypliny zjazdowej.Sprawa ta wywołała burzę,że nie ma to nic wspólnego z zasadami demokracji.W wyniku nacisku zebranych Kolegów "przegrany"w "prawyborach" Andrzej Moskal dał się przekonać,aby się nie wygłupiał i stanął do demokratycznej próby sił na Zjeżdzie.I to była jedyna praktyczna zdobycz omawianego spotkania koleżeńskiego lek.wet.z b.wojew.pilskiego.Zjazd Sprawozdawczo-Wyborczy dokonał demokratycznego wyboru na Prezesa Kol.Andrzeja Moskala-przedstawiciela"głębokiego terenu",jak to ujął z "wrodzonym sobie wdziękiem"(cytat za Kol.Ziółkowskim)PanPrezes Krajowej Izby dr.Winiecki. W "mateczniku"tego ostatniego wybory do zarządu Kujawsko-Pomorskiej Izby zostały rozegrane wg "prawomyślnego"scenariusza ,gdyż chyba wszystkie funkcje zostały obsadzone przez administrację weterynaryjną.Czyżby Kolegom z tego województwa zabrakło testosteronu?Odpowiednie preparaty można dostać w aptekach bez recepty i są szeroko reklamowane we wszystkich publikatorach.Boję się ,że po toruńskim,czerwcowym zjeżdzie krajowym znów zatriumfuje konformizm i serwilizm zaś dla funkcyjnych naszych Izb ponownie znajdą się stanowiska w inspektoratach wszystkich szczebli ,a Krajowym Lek.Wet.zostanie obecny Prezes Krajowej Izby i może ,jak Jego poprzednik na funkcji Prezesa i Krajowego.Lek.Wet.będzie , sprawnie posługując się widelcem i nożem biesiadował w jakiejś "rzezience"nuworysza na oczach telewidzów całej Polski.Pamiętacie Państwo,jak nasz pierwszy Prezes z wiecznej "wiatrówki" wskoczył łatwo w czarny garnitur?A obecny ma tą przewagę,że chodzi w garniturze na co dzień i nawet nosi "muchę".Nie musi się przebierać,a ponadto jako wieloletni specjalista od problematyki weterynaryjnej inspekcji sanitarnej ma doświadczenie w kontaktach z "rzeżnikami" w garniturkach. Ma nawet stałą przepustkę do Sejmu.Obydwaj ostatni (przed Kol.Jażdzewskim)Krajowi Lek.Wet.byli urodzonymi laborantami weterynaryjnymi(bez podtekstów i urazy dla zatrudnionych tam)i na weterynarii niezbyt się znali,pomimo tego,że dr.Kołodziej był Wojewódzkim w Legnicy.Obu "prześladowało"lobby rzeżnicze.Znałem tylko jednego szefa polskiej weterynarii,który miał doświadczenie terenowe.Kiedy w końcu szefem zostanie lekarz wet.z co najmniej dziesięcioletnim stażem w "głębokim terenie" i praktyczną umiejętnością problematyki badania zwierząt rzeżnych i mięsa nabytą nie tylko na kursach specjalistycznych.Obecnie najłatwiej zdobywają specjalizacje pracownicy Inspekcji,gdyż koszty ich zdobycia pokrywa pracodawca,czyli budżet państwa.A może to skarb państwa wziąłby na swoje barki koszty zdobywania niektórych specjalizacji przez lek.wet.wolnej praktyki,np.w zakresie zwalczania chorób zarażliwych oraz higieny produktów mięsnych i bad.zw.rzeżnych i mięsa ?

Zdzisław Gołaszewski Złotów pow. Piła

Komentarze czytelników:

Brak komentarzy.

Wróć do artykułów

© copyright 2004-2005 by Drag, design by Kokuryu. Wszelkie prawa zastrzeżone.